Poprzeczka związana z wymaganiami stawianymi szpitalom stoi często albo za wysoko, albo w niewłaściwym miejscu — uważa Polska Federacja Szpitali (PFS) i proponuje kilka zmian, które ułatwią życie polskim placówkom medycznym.
Przekazała już propozycje Ministerstwu Zdrowia. Lecznice apelują m.in. o zmianę wymagań związanych z organizacją pomieszczeń. Dziś w Polsce każda specjalizacja potrzebuje niezależnej przestrzeni.
— To jest bez sensu. Na Zachodzie idzie się w stronę interdyscyplinarności. W tej samej części są leczeni pacjenci z różnymi chorobami, ale np. w tym samym stanie zdrowia. Dzięki takiemu rozwiązaniu łatwiej i efektywniej można zarządzań przestrzenią i kadrą danej placówki — twierdzi Jarosław Fedorowski, prezes PFS. Krzysztof Jeżowski z firmy konsultingowej Pharmed Consulting popiera pomysł PFS.
— Nie wiem, dlaczego pacjentka po operacji ortopedycznej nie może leżeć na jednej sali z chorą po operacji ginekologicznej. Lecznicom łatwiej byłoby optymalizować powierzchnię szpitalną i nie byłoby sytuacji, że jeden oddział jest przeciążony, a inny świeci pustkami — mówi Krzysztof Jeżowski.
Znaczna część propozycji jest związana z finansami. Prezes PFS zwraca uwagę, że od polskich szpitali wymaga się standardów zachodnioeuropejskich, ale za tym nie idą dodatkowe fundusze.
— Trzeba mierzyć siły na zamiary. Przykład — obowiązkowa elektroniczna dokumentacja medyczna. Szpitale nie otrzymałydodatkowych pieniędzy na jej wdrożenie. Coraz więcej mówi się też o poprawie jakości, a cicho sza o jej ewentualnym finansowaniu. Polska służba zdrowia na tle innych krajów jest przecież jedną z gorzej finansowanych — twierdzi Jarosław Fedorowski. Oszczędności można znaleźć, ograniczając wymogi kadrowe.
— Na Zachodzie część obowiązkowych lekarzy i pielęgniarek przejmują zawody niemedyczne — technicy czy personel administracyjny. Nie wszystkie badania musi przecież robić lekarz. Bez sensu też wymagać od niego wypełniania całej dokumentacji medycznej — uważa prezes PFS. Według Krzysztofa Jeżowskiego, w Polsce są już pionierzy takich rozwiązań — są szpitale, które mając problem z kadrą, zatrudniają niemedycznych pracowników, tzw. opiekunów pacjenta, którzy wykonują część prac pielęgniarskich.