Mejl nasz całodobowy

Łukasz Ostruszka
opublikowano: 30-05-2019, 22:00

Przed tobą trudna misja zapanowania nad skrzynką poczty elektronicznej. To ważne, żebyś nie myślał o liczbie nieprzeczytanych wiadomości w swojej komórce.

Poczta elektroniczna stała się niedawno jednym z głównych doniesień z życia rodziny królewskiej w Wielkiej Brytanii.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Jedna z pracownic Carole Middleton, mamy księżnej Kate, małżonki księcia Williama, żaliła się publicznie, że szefowa bombarduje ją codziennie ponad 70 mejlami. Temat wraca jak bumerang, bo rok wcześniej asystentka księżnej Meghan, małżonki księcia Harry’ego, skarżyła się, że dostawała od swojej szefowej mejle o piątej rano. „The Guardian” poszedł po rozum do głowy i sprawdził, przez ile wiadomości muszą się codziennie przedzierać pracownicy biurowi: średnio przez 121, natomiast sami wysyłają około 40. Problem nie jest więc królewski, lecz bardzo przyziemny.

Mój szef nie pisze do mnie codziennie, czasem nawet raz w tygodniu mu się to nie zdarza. Albo ma do mnie zaufanie, albo powinienem się martwić. Tak czy owak, mejle stały się zmorą i zaawansowanym narzędziem dekoncentrującym pracowników.

Ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wolą pisać mejle. Po ich wysłaniu mają wrażenie, że coś załatwili, odhaczyli jakieś zadanie na swojej liście, posunęli się dalej, co często jest odczuciem dość złudnym, rozbijanym przez kolejną odpowiedź i prośbę o szczegóły, niekończącą się wymianę korespondencji. Ludzie piszą mejle także po to, żeby mieć dowód. Nikt się przecież nie wyprze później swoich słów, zaproponowanych warunków czy wspólnych ustaleń. Wszystko jest zapieczętowane adresem skrzynki. Moim zdaniem, głównym powodem jest jednak coś innego. My coraz mniej lubimy ze sobą rozmawiać, bo to wymaga odwagi. Łatwiej coś komuś napisać, łatwiej nawet powiedzieć przez telefon, niż spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć twarzą w twarz, gdy emocje robią swoje i jesteśmy świadomi wszystkich reakcji niewerbalnych.

W pieczołowitym ukrywaniu się za skrzynką pocztową pomagają nam oczywiście smartfony, do których możemy podpiąć wszelkie programy pocztowe i dzięki temu cały czas być w zasięgu mejli. Przecież jesteśmy tak ważni, że nasz pracodawca nie poradzi sobie w piątek wieczorem lub w niedzielę rano bez naszego stanu gotowości. Tim Cook, prezes Apple’a, powiedział ostatnio, że jeśli patrzysz na telefon częściej niż w czyjeś oczy, to postępujesz niewłaściwie. Rzeczywiście, brzmi to trochę jak cytat z powieści Paulo Coelho, ale jeśli na takie przemyślenia decyduje się facet, kierujący firmą zarabiającą krocie na sprzedawaniu… smartfonów, to cytując innego „klasyka”: „wiedz, że coś się dzieje”. Tim Cook przyznał się też do wyłączenia powiadomień w swoim iPhonie, więc nawet jeśli komuś pomylą się strefy czasowe i wyśle prezesowi mejl o trzeciej w nocy czasu kalifornijskiego, to nie zaburzy cennego snu szefa. Potwierdza to starą, dobrą zasadę, że nie wystarczy posiadać, lecz trzeba też umieć korzystać. W tym przypadku z wypasionego gadżetu.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Ale co zrobić z mejlami otrzymywanymi w czasie pracy? Zamiast ustalania szczegółów elektronicznie, można zagadać do koleżanki lub kolegi albo umówić się z kontrahentem na spotkanie. Przetestować aplikacje do komunikacji i pracy zespołowej (nie będę reklamował, podając nazwy, spróbujcie sami) albo pilnować się, żeby prowadzić korespondencję maksymalnie syntetyczną i konkretną. Czasem trzeba się jednak po prostu odłączyć, wyłączyć, uwolnić i pobyć offline, żeby później móc ochoczo i z zapałem godnym pracownika roku ruszyć do syzyfowego pisania i odpisywania na mejle. To ma też dobre strony. Po powrocie z wakacji możemy powiedzieć: „zobacz, w skrzynce trzy tysiące nieprzeczytanych mejli. Ważny gość ze mnie”. A że połowa to spam... Przynajmniej nie trzeba odpisywać.

PS. Przepraszam wszystkich, którym kiedykolwiek wysłałem mejl w nocy lub o piątej rano. Po prostu wyszedłem z założenia, że jesteście rozsądnymi ludźmi i wyłączyliście już powiadomienia w swoich smartfonach, więc wiadomość odczytacie dopiero w pracy. Poprawię się.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy