Zasilane z budżetu towarzystwo straciło na obrocie wierzytelnościami 229,1 mln zł. 179,9 mln zł zamroziło w różnych firmach.
Walne Towarzystwa Finansowego Silesia (TFS), czyli Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), nadal nie zatwierdziło sprawozdania finansowego spółki odpowiedzialnej za restrukturyzację hutnictwa — ani za 2002, ani za 2003 r. Co więcej — zastrzeżenia ma także biegły rewident. W opinii wydanej przez biegłego Jerzego Migasa pod sprawozdaniem za 2003 r. czytamy: „Należy podkreślić, że z początkowego kapitału 442 mln zł 179,9 mln zł zostało zamrożone w przedsięwzięcia nie przynoszące efektu gospodarczego, a 229,1 mln zł stracono na obrocie wierzytelnościami”.
— Znam opinię biegłego. Rzeczywiście spółka na dużą skalę obracała wierzytelnościami, ale jakie z tego tytułu poniosła straty, nie wiem — mówi Jerzy Bradecki, który TFS kierował od stycznia do czerwca 2004 r.
Twierdzi też, że w tym czasie Silesia nie handlowała wierzytelnościami. Nie udało nam się uzyskać komentarza od Andrzeja Braksatora, poprzedniego prezesa Silesii.
Wątpliwości budzą też zakupy Silesii. Chodzi o przejęcie akcji bądź udziałów w prywatnej Grupie Centrostalu Bydgoszcz (GCB) oraz Walcowni Rur Jedność (WRJ) za 179,9 mln zł.
„Zamrożenie oznacza tutaj brak możliwości upłynnienia tych aktywów bez poniesienia znaczącej straty przy ich sprzedaży” — napisał Jerzy Migas.
Ponadto zwraca uwagę na nieprawidłowości przy zakupie GCB: „w przypadku nabycia akcji GCB zachodzi wiarygodne podejrzenie posłużenia się przez sprzedających nieprawidłowo wykonaną wyceną (...)” — pisze biegły.
Sprawą zajmuje się już katowicka prokuratura.
— Akcje GBC objęliśmy 50-proc. rezerwą od wartości, wynoszącą około 45 mln zł — mówi prezes Wenecki.
Aby wzmocnić nadzór nad Silesią, MSP powołało w piątek dwóch nowych członków rady nadzorczej: Sławomira Żałobka, dyrektora generalnego w Ministerstwie Finansów, oraz Arkadiusza Bereza z urzędu antymonopolowego.



