Mniejszościowi podnoszą głos

Jacek Iskra
opublikowano: 09-05-2012, 00:00

Udziałowcy spółek, niesprawujący nad nimi kontroli, coraz częściej i skuteczniej korzystają z przysługujących im praw

Sezon podziału zysków za poprzedni rok obrachunkowy to tradycyjnie okres, kiedy akcjonariusze mniejszościowi najbardziej aktywnie uczestniczą w życiu spółek.

— To nie jest tak, że mniejszościowych akcjonariuszy interesuje tylko jak największa kwota, jaką można ze spółki wyciągnąć w formie dywidendy. Coraz mocniej angażują się też w wybór władz czy prowadzenie biznesu — ocenia Piotr Cieślak, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Choć jego zdaniem wśród drobnych inwestorów wciąż pokutuje przekonanie, że nie warto rejestrować się na walne zgromadzenie, bo pojedynczy głos niewiele znaczy, to świadomość, że tylko aktywne uczestnictwo w akcjonariacie daje szansę na wpływanie na losy spółek, stale rośnie.

— W ciągu trzech lat stowarzyszenie reprezentowało drobnych graczy na ponad 130 walnych zgromadzeniach. Nie zawsze jednak spółki były otwarte na uwzględnienie opinii małych inwestorów — dodaje Piotr Cieślak.

Inne pomysły na dywidendę

Własną siłę dawno uświadomili sobie natomiast już mniejszościowi akcjonariusze instytucjonalni. I coraz częściej ją manifestują. W kwietniu m.in. fundusze emerytalne Nordei, PZU, ING oraz fundusz rządu Norwegii przeforsowały wypłatę dwukrotnie wyższej dywidendy, niż proponował zarząd Bogdanki.

Własne stanowisko w sprawie dywidendy chce też przeforsować mniejszościowy akcjonariusz Aplisensa, warszawskiego producenta aparatury pomiarowej. Na zwołane na 30 maja WZA zgłosił projekt uchwały, zgodnie z którą w formie premii miałoby zostać wypłacone 3,2 mln zł z ponad 12 mln zł zeszłorocznego zysku. Tymczasem Adam Żurawski, prezes i zarazem największy akcjonariusz spółki, wolałby, by cały ubiegłoroczny zysk powiększył kapitał zapasowy.

Inny pomysł na redystrybucję gotówki mają akcjonariusze Ferro, spółki zajmującej się produkcją armatury sanitarnej. Andrzej Hołój, jeden z jej inwestorów, zaproponował skup do 1 mln akcji własnych za kwotę maksymalnie 11 mln zł. WZA zajmie się uchwałą już 23 maja.

Nie tylko pieniądze

Dystrybucja gotówki z kont spółki to niejedyna sprawa, na którą chcą mieć wpływ mniejszościowi inwestorzy. Coraz częściej marzy im się pośredni wpływ na zarządzanie. Udało się to już akcjonariuszom Polimeksu-Mostostalu, którzy m.in. za sprawą ING OFE mocno ograniczyli władzę wieloletniego prezesa budowlanej spółki Konrada Jaskóły. Zgodnie ze zmianami w statucie spółki, przyjętymi w lutym na WZA, członkowie zarządu powoływani są przez radę nadzorczą po konsultacjach z prezesem. Nadzór zatwierdza też strukturę i kompetencje menedżmentu. Wcześniej członkowie zarządu Polimeksu- -Mostostalu powoływani byli przez radę, ale na wniosek prezesa. Także do prezesa Konrada Jaskóły należało wyznaczanie struktury i kompetencji pozostałych członków zarządu.

Mniejszościowi udziałowcy innej budowlanej spółki PBO Anioła podważyli jej plany biznesowe. Firma inwestycyjna Blumerang zakwestionowała zasadność przejęcia przez Protei Development. Akcjonariuszowi nie udało się co prawda zablokować emisji akcji, którymi opłacono przejęcie Protei, zażądał jednak powołania specjalnego rewidenta, który oceniłby transakcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu