Monnari wraca do gry!

AS
opublikowano: 2009-05-19 16:34

Giełdowy kurs odzieżowej spółki, która niedawno próbowała uciec spod noża wierzycieli, wręcz oszalał. Wzrósł o 35 proc. Rynek spekuluje, że spółka zainteresował się znany biznesmen.

Monnari Trade to lider wzrostów na wtorkowej sesji. Jego papiery zdrożały o 35 proc. i kosztują już 1,78 zł. Na dogrywce kończącej wtorkową sesję kupujących nie brakowało. To dobra wróżba.

Skąd ten popyt? W ostatnich, giełdowych komunikatach trudno znaleźć coś optymistycznego. Kilka banków (BOŚ, Raiffeisen Bank) wypowiedziało odzieżowej spółce umowy kredytowe. Kilkanaście dni temu Monnari złożyło w łódzkim sądzie wniosek o upadłość z możliwością układu. „Zarząd podjął tę decyzję w związku z pogarszającą się sytuacją spółki w okresie kryzysu oraz zakończeniem I kwartału b.r. stratą netto w wysokości około 13,9 mln zł.” – uzasadniali przedstawiciele firmy. W ubiegłym tygodniu łódzki sąd rejonowy zwrócił spółce wniosek z powodu braków formalno-prawnych. Monnari zapowiedziało jednak poprawienie wniosku i jego ponowne złożenie do sądu.

We wtorek wśród giełdowych graczy pojawiła się plotka, że odzieżowej spółce pomoże znany inwestor, twórca Dominet Banku - Sylwester Cacek. Ponoć dobrze zna się on z Markiem Banasiakiem, głównym akcjonariuszem Monnari. - Nie odnosimy się do spekulacji i plotek - ucina na łamach wtorkowego "Pulsu Biznesu" Sylwester Cacek.

Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach Sylwester Cacek zainteresował się już kilkoma innymi spółkami giełdowymi, które borykały się z dużymi problemami finansowymi. Co ciekawe wszystkie mają korzenie łódzkie. W marcu kupił 33 proc. akcji Sfinksa. Ostatnio podpisał warunkowe porozumienie dotyczące objęcia 22 proc. akcji odzieżowego Redanu.

Co na to przedstawiciele Monnari? - Prowadzimy rozmowy. Próbujemy znaleźć inne niż banki zewnętrzne źródła finansowania działalności – mówi nam Katarzyna Latek, wiceprezes spółki. Nie potwierdziła, ale i nie zaprzeczyła, że wśród ewentulanych rozmówców jest Sylwester Cacek. - Nie będziemy odnosić się do spekulacji krążących po rynku. Jeżeli rozmowy będą na tyle zaawansowane, to wydamy oficjalny komunikat o podpisaniu listu intencyjnego. Tu i teraz takiego komunikatu nie będzie – dodaje Latek.