Analitycy Morgana Stanley'a obniżyli swoją średnioroczną prognozę PKB do 4,4 proc. wskazując na prawdopodobne pogorszenie perspektywy dla polskiego eksportu i zwiększenie zapasów.
W swojej cotygodniowj publikacji z końca grudnia ub. r. (EMEA This Week) napisali zarazem, że zapatrują się optymistycznie na perspektywę wzrostu inwestycji, co ich zdaniem, powinno uśmierzyć inflacyjne obawy NBP.
"Spodziewamy się, że stopa inflacji będzie bliska 5,0 proc. w I. kw. br., ale w połowie roku obniży się do 2,5 proc. (średniego
punktu w docelowym paśmie wahań NBP ustalonym na 1,5-3,5 proc.") - napisali w komentarzu.
"W sytuacji, gdy saldo bilansu handlowego jest wsparciem dla złotego, a presja płacowa nadal nie występuje, spodziewamy się, że NBP zmnieni nastawienie w polityce pieniężnej (z restrykcyjnego na neutralne) w II. kw. br. i zacznie obniżać podstawowe stopy procentowe w IV. kw." - dodają.
Morgan Stanley ma też obawy co do tego, czy osiągnięty ostatnio postęp w zacieśnianiu polityki fiskalnej zostanie utrzymany w dłuższym czasie, zwłaszcza biorąc pod uwagę opóźnienie indeksacji rent i emerytur do 2006 roku i niedawne odrzucenie
przez Sejm projektów ustaw mających na celu zmniejszenie wydatków budżetu.
"Póki co fiskalne rezerwy i prawdopodobne przekroczenie przychodów z prywatyzacji w br. dobrze wróży rentowności
polskich obligacji".
Wysoki kurs euro do dolara analitycy MS uznają za pozytywny z punktu widzenia terms of trade (warunków w handlu, czyli
stosunku między wskaźnikami cen w eksporcie i w imporcie. Jeśli ceny w eksporcie rosną szybciej, lub spadają wolniej niż ceny w imporcie, to wskaźnik terms of trade jest korzystny).
Zbliżające się wybory parlamentarne w Polsce w br., a w pozostałych trzech krajach regionu w 2006 roku najprawdopodobniej zwolnią jeszcze bardziej postęp tych krajów, jeśli chodzi o fiskalną konsolidację.
Obok braku fiskalnej dyscypliny wskazują na słaby popyt w eurolandzie jako na czynnik hamujący postęp czterech krajów
regionu na drodze do euro.
"Skala cięć stóp procentowych i konwergencji dochodów na głowę mieszkańca będzie zależeć nie tylko od reform wewnętrznych, ale także od politycznych decyzji, które w br. zostaną podjęte na szczeblu unijnym" - podkreślają.