Musk kontra budżet USA, czyli historia spektakularnej porażki

Gabriel ChrostowskiGabriel Chrostowski
opublikowano: 2025-06-02 20:00

Elon Musk zakończył swoją misję w Białym Domu, pozostawiając po sobie więcej chaosu niż obiecywanej efektywności. Jego ambitny plan redukcji wydatków państwowych okazał się spektakularnym fiaskiem, choć trudno się temu dziwić. Budżet państwa to nie budżet Tesli.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

DOGE, departament efektywności rządu, na którego czele stanął założyciel i prezes Tesli, miał być może nie rewolucją, ale znaczącą zmianą w zarządzaniu amerykańskim budżetem. Tymczasem zamiast obiecanych oszczędności rok 2025 przynosi kolejną fazę znacznej ekspansji fiskalnej. Ścieżka całkowitych wydatków federalnych od początku prezydentury Donalda Trumpa istotnie przekracza ubiegłoroczne tempo z czasów Joe Bidena. Na obecnym etapie roku fiskalnego wydatki są wyższe o około 7,5 proc. r/r. Jednocześnie Kongres przeforsował ustawę wprowadzającą obniżkę podatków dla najbogatszych o łącznej wartości 4 bln USD do końca tej dekady.

Żaden z kolejno obniżanych celów Muska - od redukcji o 2 bln USD rocznie przez 1 bln aż po skromne 150 mld - nie został zrealizowany. I trudno zakładać, że sytuacja się zmieni. Oczywiście prezentowane dane są w pewnym stopniu obciążone - część działań DOGE miała bowiem przynieść oszczędności w dłuższej perspektywie. Niemniej gdyby departament realizował swoje założenia, wydatki rządowe nie powinny tak istotnie przekraczać ubiegłorocznej ścieżki.

Bilans kilku miesięcy szefa Tesli to raczej chaos, a nie efektywność. Pod wpływem jego działań zostały zredukowane wydatki na edukację i pomoc zagraniczną – to właśnie w tych kategoriach odnotowano najsilniejsze spadki w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że jeden z najbogatszych ludzi świata, pod pozorami poprawy efektywności, doprowadził do obniżenia inwestycji w kapitał ludzki oraz spadku wsparcia dla najbiedniejszych regionów globu, w tym Afryki Subsaharyjskiej. Równocześnie wywołał chaos instytucjonalny poprzez likwidację kilku agencji i redukcję miejsc pracy dla kilkudziesięciu tysięcy pracowników amerykańskiego rządu.

Oczywiście mało kto z ekonomistów spodziewał się, że Musk będzie w stanie doprowadzić do istotnych cięć wydatków. Z prostego powodu: struktura amerykańskiego budżetu federalnego od samego początku skazywała misję DOGE na porażkę, bo trzy czwarte wszystkich wydatków rządowych (74 proc.) to pozycje praktycznie niemożliwe do cięcia w krótkim i średnim okresie. Składają się na nie wydatki na obronę, które za Trumpa prawdopodobnie wzrosną, programy społeczne jak Social Security i Medicare popierane przez wyborców republikańskich, Obamacare chroniony prawnie oraz obsługa długu państwowego niezbędna do utrzymania wiarygodności fiskalnej USA. Pozostałe 26 proc. budżetu to wszystkie inne funkcje państwa – od świadczeń dla weteranów (12 proc. całego budżetu) po podstawową infrastrukturę jak autostrady, kontrola ruchu lotniczego czy system sądowniczy (14 proc. budżetu).

Arytmetyka okazała się więc brutalna: żeby osiągnąć cięcia na poziomie 1-2 nln USD rocznie, trzeba by zdemontować dużą część aparatu państwowego poza programami społecznymi i obroną, co politycznie oznaczałoby samobójstwo.

Musk próbował kroić budżet jak prywatną firmę, ignorując zasadniczą różnicę: państwo nie może zrezygnować z podstawowych funkcji tak jak firma, która tnie wydatki, bo nowy produkt okazał się nierentowny.