Wczorajsza sesja w USA niczego nie zmieniła, jej przebieg można skwitować wzruszeniem ramion. S&P zakończył sesję tam, gdzie ją rozpoczął w ciągu dnia wychylając się o 6 punktów (0,5 proc.) w górę i w dół.
Za to na rynkach azjatyckich trudno mówić o nudzie. Dane z Chin okazały
się nieznacznie tylko lepsze niż oczekiwano. Inflacja - zgodnie z prognozami -
wzrosła o 5,5 proc. w maju, ale inwestorzy nie widzieli w tym powodu do
niepokoju, ponieważ w tym samym czasie produkcja wzrosła o 13,3 proc.
(oczekiwano 13,1 proc.), a sprzedaż detaliczna o 16,9 proc. (oczekiwano 17
proc.) - dane wskazują na wolniejszy niż wcześniej wzrost gospodarczy, ale też
całkowicie zaspokajający ograniczone w ostatnich tygodniach oczekiwania
inwestorów. Poddane silnej wyprzedaży akcje mogły dziś odbijać - indeks giełdy w
Szanghaju rósł o 1,1 proc. około 8:00 (na godzinę przed końcem notowań), a
indeks B-Shares (przeznaczony dla inwestorów zagranicznych) o 3,3 proc. Trzeba
jednak pamiętać, że ten ostatni stracił 12,8 proc. w poprzednim tygodniu i 23
proc. od szczytu w końcu kwietnia. Wzrost o ponad 3 proc. to w takim układzie
tylko korekta.
Kospi zyskał 1,4 proc., a Nikkei 1,1 proc., po tym jak Bank Japonii
przeznaczył 500 mld jenów (ok. 6 mld dolarów) na dwuletnie linie kredytowe dla
banków, które mogą pożyczać je przedsiębiorstwom szukającym środków na
zniwelowanie trzęsienia ziemi, a nie posiadających zabezpieczenia kredytów w
postaci nieruchomości. O 25 proc. wzrosły notowania Tepco po tym jak rząd
zdecydował się pomóc firmie w wypłacie odszkodowań dla ofiar awarii w
Fukushimie.
Nastroje z Azji powinny łatwo przenieść się na europejskie parkiety,
które po wczorajszej anemicznej zwyżce nadal są wyprzedane po sześciu tygodniach
spadków, a inwestorzy złaknieni jakichkolwiek pozytywnych informacji. W ciągu
dnia przebieg notowań zależeć będzie od kolejnych publikacji w tym o danych o
inflacji w Wielkiej Brytanii (10:30) i sprzedaży detalicznej w USA (14:30).
Rynki będą też oczekiwały na efekt spotkania ministrów finansów krajów strefy
euro, którzy spróbują wypracować kompromis wokół pomocy finansowej dla Grecji,
która od wczoraj może pochwalić się najniższym na świecie ratingiem (CCC)
zadłużenia wydanym przez agencję S&P.
Poprawa nastrojów powinna być widoczna także w Warszawie. WIG20 co prawda
nie ucierpiał zbyt mocno na ostatniej fali spadków, oddalając się od szczytu
hossy o mniej niż 3 proc. (S&P spadł w tym czasie o 7,2 proc., a FTSE o 5,4
proc.), ale już wcześniej w czasie wzrostowych sesji wielokrotnie
udowadniał swoją relatywną siłę wobec zachodnich parkietów. Także i dziś brak
powiązań z greckimi obligacjami oraz dobry klimat wokół branży energetycznej
może być sprzymierzeńcem GPW. Początek prywatyzacji JSW może być w tych
warunkach atutem (przyciągnie kapitał zagraniczny), zamiast balastem (krajowi
inwestorzy muszą pozyskać gotówkę na złożenie zapisu).
Kolejne dni tygodnia zapowiadają się równie ciekawie, ponieważ jutro
poznamy inflację konsumentów w większości krajów Unii i w USA, w czwartek dane z
rynku budownictwa mieszkaniowego w USA i w Polsce, a na piątek przypada dzień
wygasania czerwcowych serii kontraktów i opcji, co zwykle gwarantuje podwyższoną
zmienność notowań. Biorąc pod uwagę wcześniejszy spadek cen na światowych
rynkach akcji i obniżone wyraźnie oczekiwania wobec danych gospodarczych, można
mieć nadzieję, że światowe rynki przerwą serię sześciu spadkowych tygodni.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Noble Securities