Na kopalniach można zarobić

Tomasz Krzyżanowski
opublikowano: 07-07-1999, 00:00

Na kopalniach można zarobić

Inkasso Reform windykuje długi przemysłu

Windykowanie długów może być niezwykle dochodowym interesem. Legnicka spółka Inkasso Reform z powodzeniem ściąga wierzytelności z pozoru nie do odzyskania. Najlepiej zarabia na windykacji zobowiązań hut i kopalń.

Obrót długami rozpoczął się w Polsce w 1991 r., ale znacznie przybrał na sile po nowelizacji ustawy o bankach w 1993 r. Przyjęta wtedy ustawa o bankach zezwoliła na obracanie wierzytelnościami bez licencji, traktując to jako działalność parabankową. Obrót długami odbywa się również w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego. Wierzyciel, który nie jest w stanie wyegzekwować swoich długów, sprzedaje je innemu podmiotowi po niższej cenie. Nowy właściciel długu działa przy tym na własne ryzyko. Jeżeli uda mu się zwindykować należność — zarobi, jeżeli nie — straci. Największy obrót wierzytelnościami dokonuje się w górnictwie i hutnictwie. Zdaniem dyrekcji Inkasso Reform, wkrótce wzrośnie liczba wierzytelności w branży transportowej.

— Teoretycznie odpowiednie przepisy istniały wcześniej, ale nikt ich nie stosował. Wszystkiego więc musieliśmy się uczyć od podstaw — tłumaczy Marek Terelak, dyrektor ds. handlowych w Inkasso Reform.

Według właścicieli Inkasso Reform, wyrok sądu, nakazujący dłużnikowi zapłatę długu, to zaledwie 1/3 sukcesu. Najistotniejsze jest zorientowanie się, gdzie dłużnik ma jeszcze wolne środki. Mogą to być jego własne należności u innych firm, zawarte kontrakty lub nieruchomości. Do tego jednak trzeba ogromnej bazy danych. Dużą rolę odgrywają też prywatne znajomości. Właściciele Inkaso Reform nie ukrywają, że niekiedy udaje im się nawet sprawdzić stan konta dłużnika. Postępowanie sądowe ma również tę wadę, że trwa długo i jest kosztowne. W przypadku wielomilionowych należności wniesienie samego pozwu kosztuje 100 tys. zł. Dlatego też zaledwie 30 proc. wszystkich spraw prowadzonych przez Inkasso Reform trafia do sądu.

Wraz z rozwojem gospodarki rynkowej uczą się także dłużnicy. W niektórych umowach widnieje obecnie zapis o zakazie cedowania danej wierzytelności na rzecz strony trzeciej. Chodzi o to, by długu nie zaczął windykować ktoś, kto ma w tym większą wprawę niż pierwotny wierzyciel.

— I na to jednak znaleźliśmy sposób. Zawieramy z wierzycielem pewnego rodzaju umowę (jaką to już nasza tajemnica), dzięki której możemy windykować należności — wyjaśnia Maciej Mądry, dyrektor chorzowskiego oddziału spółki.

Coraz trudniejsze staje się natomiast odzyskiwanie długów poprzez zajmowanie wierzytelności dłużnika. Dłużnicy tworzą bowiem spółki córki, do których trafia zysk ze sprzedaży produkcji. W większości przypadków Inkasso Reform udaje się odzyskać należność.

W najbliższym czasie spółka zamierza otworzyć placówkę w Kijowie. Zdaniem szefów firmy, rynek wschodni coraz bardziej się cywilizuje i można tam już działać nie obawiając się fizycznego zagrożenia. Spółka zamierza pomagać nie tylko firmom polskim, ale również ukraińskim które, wbrew utartej opinii, również mają problemy z odzyskiwaniem należności.

BEZ KIJA I NOŻA: Nie wożę w bagażniku rekwizytów z gangsterskich filmów. Długi skutecznie można windykować również cywilizowanymi metodami — mówi Marek Terelak, jeden z dyrektorów Inkasso Reform. fot. G. Kawecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Krzyżanowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na kopalniach można zarobić