Jedenaście organizacji biznesowych, skupionych w Radzie Przedsiębiorczości, zaprotestowało przeciwko naruszaniu praworządności przez komisję śledczą ds. Orlenu. Oświadczenie przedsiębiorców spotkało się z natychmiastową kontrakcją polityków, którzy wszelkie działania komisji usprawiedliwiają chęcią dotarcia do prawdy.
Cel to niewątpliwie szczytny i popierany przez wszystkich, którzy chcieliby wreszcie przerwać zaklęty krąg powiązań polityki z biznesem. Jednak odsłanianie nieładu korporacyjnego w największej polskiej firmie nie może odbywać się w równie wielkim nieładzie prawnym! Tymczasem naruszanie przez komisję śledczą ustawy o niej samej oraz obowiązującego ją kodeksu postępowania karnego mierzone jest już dziesiątkami przypadków. Gdyby istniała jakaś druga instancja, to cały dorobek komisji zostałby zdyskwalifikowany z powodu rażących uchybień procesowych. Liderami owego procederu są mecenas Roman Giertych i prokurator Zbigniew Wassermann, którzy widocznie dyplomy schowali, a togi oddali do pralni.
Szkoda, że tak doświadczona sędzia jak Barbara Piwnik zaplątała się w wygłaszanie przed komisją egzaltowanych monologów, zamiast na chłodno wypunktować jej proceduralne nadużycia. Ogarniętym misyjnym amokiem posłom naprawdę by się to przydało.