Na słabym rynku też można zyskać

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-05-10 00:00

Kwiecień-plecień… również w wynikach funduszy inwestycyjnych. To efekt zmiennej sytuacji na rynkach kapitałowych.

Ranking "PB": Lider kwietnia zarobił 11,3 proc. Najgorszy fundusz stracił 3,2 proc.

Kwiecień-plecień… również w wynikach funduszy inwestycyjnych. To efekt zmiennej sytuacji na rynkach kapitałowych.

Niemal w każdej kategorii wyniki funduszy były bardzo różne. Zwroty na rynkach akcji i obligacji, których nie brakowało już w kwietniu, storpedowały strategie wielu zarządzających. Na szczęście dla klientów większość zdała egzamin. Dziewięć na dziesięć funduszy przyniosło zyski, ale tylko nielicznym udało się pokonać benchmark.

Zysk z kontraktów

Największe powody do zadowolenia mają klienci Superfund. Fundusze tego TFI drugi miesiąc z kolei znalazły się w czołówce. W szybkim tempie odrabiają straty z poprzednich miesięcy. W kwietniu najlepszy był Superfund Trend Podstawowy, który wypracował 11,3 proc.

— Naszym wynikom pomogły wzrosty na rynkach akcji. Kontrakty futures na indeks Russel 2000 zyskały w kwietniu 5,7 proc. Największe zyski przyniosły pozycje na surowcach energetycznych. Początki kryzysu greckiego doprowadziły do wzrostu cen złota. Osiągnęło ono w euro rekordowe wyceny. Kolejnym pozytywnym czynnikiem były rynki stóp procentowych — wylicza Jakub Bentke, zarządzający Superfund TFI.

Fundusze Superfund mają ostatni zwyżkę formy, ale to jeszcze za mało by przyznać im tytułu funduszu miesiąca. Ten wędruje do Avivy Investors Akcji Europy Wschodzącej, zarządzanej przez zespół kierowany przez Rafała Janczyka, który zapewnił klientom 6,5 proc.

Lepsi niż WIG

Nieźle wypadły fundusze akcji polskich. Średnio zyskały 2,2 proc., czyli więcej niż WIG (2 proc.). Lepiej od indeksu spisało się 18 z 34 zarządzających. Konkurentów w tyle zostawił zespół Aviva Investors TFI. Ich dwa fundusze okazały się najlepsze: Nowych Spółek osiągnął 5,5 proc., a Akcji Polskich 3,8 proc.

— W kwietniu zachowanie głównych indeksów giełdowych było, jak na warszawską giełdę, wyjątkowo stabilne (WIG, mWIG i WIG20 solidarnie wzrosły o 2 proc.). O zróżnicowaniu wyników poszczególnych funduszy akcyjnych zadecydowała więc wyłącznie selekcja spółek. Ponadprzeciętne wyniki naszych funduszy wynikły w szczególności z wysokiego zaangażowania w wybrane spółki średniej wielkości reprezentujące: sektor spożywczy (min. Astarta, Kernel), przemysłowy (min. ACE) i deweloperski (min. Immoeast, Gant, Ronson). Stopy zwrotu poprawiła również ekspozycja na spółki austriackie, obok Immoeast, również Zumtobel i Kapsch — mówi Rafał Janczyk, dyrektor ds. inwestycyjnych Aviva Investors TFI.

Na podium wskoczył też UniKorona Akcje 3,1 proc. Na drugim biegunie były BPH Akcji i Allianz Akcji, które wyraźnie przegrały z indeksem zyskując poniżej 1 proc.

Kwiecień przerwał wielotygodniową dominację "misiów". Fundusze skoncentrowane na małych i średnich spółkach wypracowały średnio 1,6 proc., a DWS Top25 zakończył nawet miesiąc pod kreską. Najlepszy był fundusz KBC 3,9 proc.

— Kluczowe okazało się zachowanie małych wzrostowych spółek z segmentu innowacyjnych technologii,  których korelacja z szerokim rynkiem jest zwykle bardzo niewielka — tłumaczy Kazimierz Szpak, zastępca dyrektora biura zarządzania aktywami KBC TFI.

Słabe obligacje

Blado wypadły fundusze polskich obligacji. Średnio przyniosły 0,2 proc., mniej niż pieniężne. Aż 7 na 21 funduszy przyniosło stratę. Największą Allianz -0,8 proc. i dwa fundusze Amplico, które do tej pory należały w tym roku do najlepszych.

— Wyniki osłabiła korekta wycen skarbowych papierów dłużnych w Polsce i w regionie spowodowana kryzysem w Grecji. Strategia zakłada inwestowanie w długoterminowe obligacje skarbowe — tłumaczy Krzysztof Stupnicki, prezes Amplico TFI.

Przeciętnie wypadły fundusze mieszane. Wśród zrównoważonych wygrał KBC 3,8 proc., a w stabilnego wzrostu rywali zdeklasował UniStabilny Wzrost 2,3 proc.

— W kwietniu najlepsze rezultaty na rynku polskich obligacji przyniosły papiery na krótkim końcu i środku krzywej (papiery od roku do pięciu lat) i na nich skoncentrowane były główne lokaty funduszy. Alokacja w akcjach wahała się od 26 do 29 proc., przeważone były sektory bankowy i surowcowy, a najlepszy wyniki przyniosły akcje Bumechu i NWR — mówi Andrzej Czarnecki, który zarządza UniStabilny Wzrost razem z Ryszardem Rusakiem.

Złoto to zyskowna przystań na kryzys

Fundusze inwestujące w metale szlachetne dały nieźle zarobić.

Jak trwoga to do złota — od lat ten metal uchodzi za bezpieczną przystań, czyli inwestycję, która sprawdza się w kryzysowych czasach. Gdy akcje spadają oczy inwestorów kierują się w stronę "twardych" klas aktywów m.in. złota. W kwietniu okazało się, że ta przystań jest nie tylko bezpieczna, ale i zyskowna. Wszystkie trzy polskie fundusze, które inwestują w złoto, były na dużym plusie i uplasowały się w pierwszej dziesiątce funduszy wycenianych złotowych. Sprzyjał im rynek — za uncję na koniec kwietnia trzeba było zapłacić nieco ponad 1179 USD, co oznacza, że w miesiąc kruszec podrożał o 5,88 proc.

Zarządzający zasłużyli na pochwałę. Fundusze zarobiły więcej niż wzrosła cena złota. Najlepszy wynik osiągnął Investor Gold 8,6 proc.

"To efekt zwiększenia zaangażowania w złoto i srebro na lokalnych korektach oraz ograniczenie zaangażowania na lokalnych szczytach. Na wyniki wpłynęło również zaangażowanie w spółki wydobywające złoto i srebro, których zachowanie na tle rynku można uznać za bardzo silnie" — czytamy w raporcie zarządzających Investor Gold.

Inne fundusze poradziły sobie niewiele gorzej DWS Gold 7,7 proc., a Superfund Goldfuture 7,1 proc.

Czy po silnych wzrostach czas na korektę? Zarządzający przekonują, że to jeszcze nie kres wzrostów. Investors zwraca uwagę na styl kwietniowej zwyżki.

"Wzrost ceny złota odbył się bardzo stabilnie, bez wyraźnej euforii, co wskazuje na trwałość wzrostu, dlatego w przyszłości można oczekiwać kontynuacji i nowych szczytów" — czytamy w raporcie.

Opera za 3 grosze straciła na złotym

Fundusz, który miał zarabiać niezależnie od koniunktury, stracił, gdy inni byli na plusie.

Trzeba było mieć wyjątkowego pecha, by stracić na funduszach w kwietniu. Tym bardziej niezadowoleni mogą być klienci Opery za 3 grosze, zarządzanego przez Opera TFI. Towarzystwo reklamuje go jako fundusz dla osób "poszukujących możliwości osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu niezależnie od koniunktury na krajowym rynku akcji". Mimo niezłej koniunktury na GPW klienci Opery stracili 3,2 proc., co było najgorszym wynikiem ze wszystkich funduszy wycenianych w złotych. Dlaczego? Zarządzający tłumaczy, że w pierwszej połowie kwietnia fundusz utrzymywał wysokie zaangażowanie w akcjach, przeważając azjatyckie i polskie. To przynosiło zyski. Do czasu. Greckie problemy rozchwiały rynki.

"Spadki na giełdach znalazły odzwierciedlenie w wycenie funduszu. Na niekorzyść zadziałało również osłabienie polskiej waluty" — czytamy w raporcie Opery za 3 grosze.

-3,2%

Tyle straciła Opera za 3 grosze w kwietniu. To najgorszy wynik na rynku.

Czy obecne spadki to powrót bessy czy chwilowa korekta?

Ryszard Rusak

dyrektor inwestycyjny ds. akcji Union Investment TFI

Spadki indeksów w ostatnich dniach mają charakter korekcyjny. Korekty są naturalną rzeczą w trendzie wzrostowym. Spadek WIG20 o 10-15 proc. od szczytu w żaden sposób więc nie przekreśla możliwości kontynuacji wzrostów. Obawy związane z trwałością ożywienia gospodarczego na świecie oraz problem rosnącego zadłużenia krajów strefy euro przyniesie krótkoterminowo dużą zmienność indeksów giełdowych, obligacji i walut. Okres najbliższych tygodni to w naszej ocenie dobry czas na akumulację akcji. W drugiej połowie roku trend wzrostowy powinien być kontynuowany.

Łukasz Kwiecień

dyrektor investment communication Pioneer Pekao Investment Management

Zimny prysznic się przyda. Oczekiwania obrazowane wielomiesięcznymi wzrostami przerosły rzeczywistość. Nic cudownego się nie wydarzyło, ożywienie gospodarcze nie jest imponujące, tymczasem wyceny wielu spółek taki scenariusz zakładały. Dlatego korekta dobrze zrobi rynkowi, wracamy do racjonalnych wycen. Nie sądzę, by groziło nam dojście do wartości z lutego 2009 r. Spadek WIG20 do 2100-2200 to dobry moment na kupowanie akcji. Spadki na GPW to efekt problemów Grecji. Wzrosty hamuje też przyszła podaż akcji — u nas związana z prywatyzacją, a w Europie z koniecznością dokapitalizowania banków. Na dodatek rynek jest w histerii — wystarczy jedna informacja by wywołać euforię lub panikę.

Krzysztof Stupnicki

prezes Amplico TFI

Obecna korekta na rynkach akcji wynika z obaw, że kryzys w greckich finansach nie zostanie opanowany na czas i spowoduje straty europejskich instytucji finansowych, które posiadają większość z 300 mld euro obligacji rządu greckiego. Przecena europejskich banków — wiele z nich np. Paribas BNP spadło o kilkanaście procent od początku roku — pociągnęła spadek całego rynku.  Inwestorzy obawiają się że Grecja nie otrzyma obiecanych pieniędzy przed 19 maja, kiedy przypada termin wykupu 8,5 mld euro obligacji rządu greckiego. Jeśli obiecane pożyczki rządów strefy Euro lub MFW wpłyną przed tym terminem, rynki odreagują przynajmniej część spadku.  Warto zauważyć że rynki akcji w naszym regionie mają nadal dodatnie stopy zwrotu od początku roku, gdy wiele rynków europejskich ma już ujemne.