Na torach zderzyły się interesy

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2014-08-22 00:00

Samorządowcy obawiają się, że start pendolino i nowych pociągów Intercity utrudni ruch lokalny i zagrozi dotacjom na regionalny tabor.

W ostatnich miesiącach pasażerowie masowo rezygnowali z usług PKP Intercity. Do połowy 2014 r. spółce ubyło 3 mln klientów, czyli około 20 proc. Grudniowy wjazd na tory pendolino i zmodernizowanych pociągów ma przełamać złą passę i zachęcić podróżnych do korzystania z usług kolei.

PKP na wielu trasach kuszą nie tylko nowoczesnym taborem, ale także zwiększeniem liczby i częstotliwości połączeń. I tu pojawia się problem, bo składy Intercity zaczynają wchodzić w paradę pociągom lokalnym. — Obawy budzą nowe wnioski o przydzielenie tras na linii kolejowej nr 8 [łączącej Warszawę z Krakowem — red.] złożone przez PKP Intercity. Przewoźnik zamówił znacznie więcej połączeń niż miał w rozkładzie jazdy 2013/2014. W rezultacie nie da się ułożyć dogodnego dla pasażerów rozkładu jazdy pociągów regionalnych — informujebiuro prasowe małopolskiego urzędu marszałkowskiego. Podobne problemy zgłaszali organizatorzy ruchu kolejowego na Dolnym Śląsku i Pomorzu. Niedogodności dla lokalnych pasażerów to niejedyny problem. Marszałkowie obawiają się, że nie uruchomią tylu połączeń, ile deklarowali, starając się o unijne dofinansowanie zakupu taboru, i utracą dotacje. PKP Intercity zapewniają tymczasem, że… po raz pierwszy zbudowały rozkład po konsultacjach z lokalnymi graczami.

— Wystąpiliśmy do innych przewoźników z inicjatywą wspólnego opracowania rozkładu. Pracowaliśmy razem nad określeniem siatki połączeń. Jest to pierwsze przedsięwzięcie tego typu, wykraczające poza standardowy system — zapewnia Zuzanna Szopowska, rzecznik PKP Intercity. Także PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK), zarządca infrastruktury, zapewniają, że w rozkładzie uwzględniono interesy zarówno Intercity jak i regionalnych graczy.

— A przede wszystkim pasażerów — podkreśla Mirosław Siemieniec, rzecznik PLK.