Na zmianę trendu trzeba jeszcze poczekać

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-12-01 00:00

Emocji na finiszu trochę było, tylko konsekwencji z poprzednich dni wyraźnie zabrakło popytowi, aby dobitnie podkreślić panowanie w ubiegłym tygodniu. Tradycji gwałtownych zmian kursów niektórych firm na fixingu przy okazji takich sesji stało się zadość.

Pierwsze minuty piątkowych notowań upłynęły w spokojnej atmosferze, a ujemne otwarcie handlu na GPW, było zgodne z przewidywaniami i WIG20 osunął się o 0,19 proc. Niestety, wkrótce niedźwiedzie poczuły, że to może być ich dzień i sporymi zleceniami koszykowymi podkreśliły dominację, a indeks blue chipów rozpoczął zdecydowany marsz na południe. Siły sprzedającym dodawały tracące indeksy europejskie. Tylko niewielkim wsparciem dla popytu okazały się opublikowane przez GUS dane o wzroście naszej gospodarki w III kw.

Od samego początku słabo zachowywał się PKN Orlen, któremu nadal szkodziła negatywna rekomendacja wydana przez Deutsche Bank oraz UBS. To kolejna polska spółka, na której wycenie porażające wrażenie robi rekomendacja "sprzedaj", a jeszcze nie tak dawno takie informacje były całkowicie ignorowane przez graczy. Mocny zjazd musieli przetrawić akcjonariusze Polimeksu MS, który momentami tracił około 10 proc. i to przy wysokich obrotach. Miejmy nadzieję, że nie ma to związku ze sławnymi już opcjami walutowymi. W ostatniej godzinie handlu byki próbowały odrobić straty, ale wyraźnie zabrakło im woli walki i zadowoliły się zdobyczą z poprzednich dni. W rezultacie WIG20 spadł o 1,7 proc.

Inwestorzy mają za sobą jeden z najlepszych i najmniej zmiennych tygodni na GPW w tym roku. Nawet piątkowa sesja i jej przebieg nie zmąciły tego pozytywnego obrazu. WIG20 zaliczył istotne odsunięcie się od poziomu 1500 pkt, a jego zdobycz punktowa wyniosła 155 pkt. Znacznie gorzej wyglądała sytuacja na mWIG40 i sWIG80. Mniejsze spółki nie podążały w takim tempie jak nasz najważniejszy indeks, ale przede wszystkim obroty na ich walorach nie sugerują zwiększonego zainteresowania graczy tym segmentem. Trudno się temu dziwić, bo teza, że mamy zmianę trendu, ma niewielu zwolenników. Obserwujemy, co najwyżej, silne odbicie, a nie zmianę kierunku, na który przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Znaczące odsunięcie się od najniższych poziomów ma kapitalne znaczenie dla podtrzymania w grudniu obecnego trendu. Rezerwa punktowa daje dużą zakładkę na prawdopodobne zniżki na początku tego tygodnia. W kolejnych dniach gracze będą się koncentrować na działaniach rządów i ekscytować wypowiedziami i nominacjami następcy George’a Busha, a w mniejszym stopniu na danych makroekonomicznych. Rynki chcą wzrostów i skrupulatnie wykorzystują każdy pretekst. O grudniowych nastrojach przesądzi druga połowa tygodnia.

Waldemar Borowski