Nabici w Semax Premia

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 08-09-2009, 00:00

Pracownicy banku sprzedali papiery za 10 mln zł. Teraz mogą mieć kłopoty.

Obligatariusze donoszą do prokuratora na Raiffeisena

Pracownicy banku sprzedali papiery za 10 mln zł. Teraz mogą mieć kłopoty.

Branża odzieżowa przeżyła w ostatnich kilkunastu miesiącach prawdziwe tsunami. Dziś okazuje się, że jeszcze na przełomie lat 2008-09, gdy już (prawie) wszyscy wiedzieli, jak bardzo jest źle, można było uplasować emisję obligacji padającej spółki. Do prokuratury trafiło właśnie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

"Premia" za lojalność

Trzy osoby prywatne i dwie spółki od października 2008 r. do lutego 2009 r. nabywały obligacje Semaksu. Agentem emisji, płatniczym, dilerem, oraz depozytariuszem był Raiffeisen Bank Polska.

"Wszyscy pokrzywdzeni od dłuższego czasu są klientami Raiffeisen Banku i korzystają z przygotowanych przez pracowników tego banku ofert inwestycyjnych zawierających propozycje nabycia różnych instrumentów finansowych" — czytamy w zawiadomieniu. Wśród instrumentów były właśnie papiery Semaksu.

— Znamy sprawę. Spółka sprzedała obligacje za około 10 mln zł — przyznaje Paweł Maj ze Skyline Investment, która reanimuje Semax.

Ofertę przeprowadzano na podstawie memorandum z czerwca i grudnia 2008 r. To drugie — jak twierdzi reprezentujący pokrzywdzonych adwokat Waldemar Zapadka — zawierało stwierdzenia o znacznym potencjale spółki oraz informację, iż "należy się spodziewać, że wykonanie budżetu Semax na koniec roku 2009 jest niezagrożone". Tymczasem na początku marca w aneksie informowano już m. in., że Semax ma zaległości w płatności czynszów i VAT oraz będzie w stanie wykupić obligacje, jeśli powiedzie się sprzedaż sieci outletów Vabbi. W połowie miesiąca jego zarząd złożył wniosek o ogłoszenie upadłości.

Układ niezagrożony

Zdaniem inwestorów, przedstawiciele Raiffeisena oferując im obligacje musieli wiedzieć o pogarszającej się sytuacji finansowej spółki. Na spotkaniu z obligatariuszami 8 kwietnia 2009 r. stwierdzili zresztą — jak informują pokrzywdzeni, że otrzymywali od spółki comiesięczne raporty.

— Zarzuty są bezpodstawne. Bank zaprzestał oferowania papierów dłużnych natychmiast po uzyskaniu informacji, które wskazywały na brak możliwości spłaty zobowiązań przez spółkę. Bank również jest wierzycielem spółki i tym samym jest zainteresowany jej przetrwaniem i uregulowaniem przez nią zobowiązań — komentuje Marcin Jedliński, rzecznik Raiffeisen Bank Polska.

Czy postępowanie może utrudnić Semaksowi zawarcie układu?

— Nie mamy teraz podstaw sądzić, aby ta sprawa mogła w jakikolwiek sposób utrudnić zawarcie układu. Spółka rozmawia z obligatariuszami i mamy pewne ustalenia dotyczące spłaty tego zobowiązania. Między innymi te ustalenia były podstawą dla sądu do zamiany upadłości likwidacyjnej na upadłość z możliwością zawarcia układu, aczkolwiek formalnie układ z obligatariuszami zostanie zatwierdzony na zgromadzeniu wierzycieli — podkreśla Paweł Maj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy