Nadchodzi czas na kupno akcji

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Na giełdzie jest bardzo tanio, gdyż inwestorzy dyskontują spowolnienie gospodarcze. Ich reakcja jest jednak przesadzona, a to tworzy okazje - mówi Andrzej Bieniek, zarządzający Esaliens TFI.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • od jakich czynników zależą prognozy dla rynku akcji na najbliższe półrocze
  • dlaczego nadchodzi czas na kupno akcji
  • jakie sektory są atrakcyjne
  • a których lepiej unikać

Nadchodzi czas na kupno akcji

opublikowano: 19-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Na giełdzie jest bardzo tanio, gdyż inwestorzy dyskontują spowolnienie gospodarcze. Ich reakcja jest jednak przesadzona, a to tworzy okazje - mówi Andrzej Bieniek, zarządzający Esaliens TFI.

Wysoka inflacja i podwyżki stóp procentowych mocno pogorszyły prognozy dla polskiej gospodarki na drugie półrocze 2022. Wojna w Ukrainie i spowodowane przez nią napięcia między Rosją a państwami Zachodu dodatkowo osłabiają sentyment inwestorów, którzy od kilku miesięcy wyceniają potencjalną recesję. WIG20 spadł od początku roku o 27 proc., a wskaźnik cena/zysk indeksu blue chipów jest najniżej od czasu dołka z kryzysu finansowego 2008 r.

Zdaniem zarządzającego Esaliens TFI pesymizm inwestorów względem całego rynku akcji spowodował, iż część spółek jest bardzo tania, biorąc pod uwagę ich perspektywy. Mimo że na dołek głównego indeksu przyjdzie jeszcze poczekać, to stopniowa akumulacja walorów jest wskazana przy co najmniej rocznym horyzoncie inwestycyjnym.

Wyceniamy najgorsze

Dalsze losy rynków akcji w głównej mierze zależą od poziomu inflacji. Nie dość, że utrudnia ona działalność większości przedsiębiorstwom zmagających się ze zmianami cen i presją płacową, to jej zwalczanie poprzez stopy procentowe pogarsza sentyment giełdowy. Poziom inflacji w dużej mierze zależy od ceny ropy i to ją należy obserwować, chcąc dokładnie przewidzieć odbicie indeksów i poprawę nastrojów. W ubiegłym tygodniu prezydent USA spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej celem zwiększenia podaży czarnego złota.

- Głównym powodem utraty wartości pieniądza jest cena ropy, czego potwierdzeniem jest wizyta Joe’ego Bidena w Arabii Saudyjskiej. Zwiększenie mocy produkcyjnych, o co wystąpił prezydent USA, obniżyłoby cenę baryłki i wpłynęło na oczekiwania inflacyjne. Byłoby to jednocześnie sygnałem dla rynków, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych będą rosły wolniej - mówi Andrzej Bieniek, zarządzający Esaliens TFI.

Z perspektywy rynków europejskich innym istotnym czynnikiem jest też cena oraz dostępność gazu ziemnego. Zagrożenie odcięcia Niemiec od surowca już teraz straszy inwestorów ze starego kontynentu. Spełnienie się tej czarnej wizji odbiłoby się pośrednio również na Polsce.

- Jeśli cena ropy pozostanie wysoka, a w Europie nastąpią problemy z podażą gazu, to można spodziewać się trudniejszego scenariusza dla gospodarek ze starego kontynentu. Jeśli Niemcom zostanie odcięty gaz, to ich konsumpcja spadnie i odczuje to również Polska, jeden z większych eksporterów do tego kraju – dodaje Andrzej Bieniek.

Według zarządzającego, GPW wyceniła już najgorsze możliwe do przewidzenia scenariusze. Jeśli nie pojawi się tzw. czarny łabędź, wyjątkowo negatywne zdarzenie losowe, to wkrótce nadejdzie czas na zakupy polskich akcji.

- Giełda dyskontuje przyszłość i obecne wyceny wskazują, że jesień będzie trudna. Wydaje mi się, że reakcja jest przesadzona i już jest dość tanio. Dołek prawdopodobnie jest dopiero przed nami, ale niezbyt niedaleko. Warto już myśleć nad akcjami, kupować cyklicznie co miesiąc, bo za półtora roku na giełdzie może być bardzo dobrze – przekonuje specjalista.

Gratka dla inwestora

Niespodziewanymi zwycięzcami w trudnych warunkach gospodarczych mogą być jego zdaniem producenci gier. Pierwszym argumentem przemawiającym za atrakcyjnością ich akcji na najbliższe kwartały jest produkt, który oferują. Zdaniem zarządzającego konsumenci w obliczu recesji będą rezygnować z drogiej rozrywki, a gry są relatywnie tanie, więc zyskają na atrakcyjności.

- Bardzo negatywny sentyment dla polskich studiów trwa od dłuższego czasu, jednak może on się odwrócić w obliczu większych premier w następnych latach. Nawet w tym roku cały sektor radzi sobie lepiej niż rynek - warto na to zwrócić uwagę. Gry to najtańsza rozrywka, patrząc na ich użycie godzinowe – wystarczy zapłacić raz, żeby grać dość długo. W scenariuszu recesyjnym przewidujemy, że konsumenci prędzej będą rezygnować z wyjścia do restauracji czy wyjazdów na wakacje niż z domowej rozrywki - mówi Andrzej Bieniek.

Nie oznacza to jednak, że każda spółka z sektora przyniesie dodatnie stopy zwrotu. Inwestor powinien przestudiować profil działalności każdej z nich i upewnić się, że szykują premiery oraz co ważniejsze, zarabiają na sprzedaży w walutach obcych.

- Na naszym rynku jest około dziesięciu sensownych spółek z tej branży. Ich przychody są zarówno w złotym, jak i dolarze, co przy obecnej sile tej waluty dobrze wpływa na wyniki. Kwestia stóp procentowych w przypadku producentów gier również nie odgrywa dużej roli, gdyż w większości nie są oni zadłużeni, dużo operują gotówką - dodaje Andrzej Bieniek.

Nie tylko gry
Nie tylko gry
Według Andrzeja Bieńka, zarządzającego Esaliens TFI, oprócz producentów gier na mocnym dolarze zyskają eksporterzy, a w szczególności usługowe firmy IT.
Tomasz Pikula

Na spowolnieniu gospodarczym zyskają też spółki energetyczne oraz producenci dóbr konsumenckich. Te pierwsze są beneficjentami rosnących cen energii, natomiast drugie korzystają z potrzeb konsumentów, skumulowanej przez nich gotówki i obaw przed utratą wartości oszczędności.

- Energetyka w najbliższych miesiącach powinna się bronić, szczególnie jeśli pójdzie w kierunku zielonej energii, gdyż wtedy dyskonto inwestorów zagranicznych dla sektora się zmniejszy. Ponadto mocny pozostaje konsument. Wszyscy obawiają się tego co nastąpi w IV kwartale 2022 r., kiedy przewidywana jest techniczna recesja. Pamiętajmy jednak, że wakacje kredytowe to koszty dla banków, ale też pieniądze, które konsument może wydać przynajmniej częściowo na konsumpcję - mówi specjalista.

Tutaj ostrożnie

Przez czynniki, które pozytywnie wpływają na sektory energetyczny i dóbr konsumenckich, mocno traci przemysł i prędko się to nie zmieni. Przecena walorów może trwać dość długo i utrzymywać się nawet przy lepszych nastrojach inwestorów.

- Ostrożnie podchodziłbym do przemysłu, w szczególności mocno zależnego od ceny prądu.. Widać, że cała branża może mieć pod górkę, szczególnie podmioty produkujące te dobra, z których klienci rezygnują, aby ograniczyć mniej konieczne inwestycje - mówi Andrzej Bieniek.

Stronić należy również od akcji deweloperów, jednych z największych zwycięzców popandemicznego rajdu giełdowego. Mimo że ceny mieszkań mocno nie spadną, to ograniczona dostępność kredytu ograniczy popyt i wolumen sprzedaży.

- Widać, że spada sprzedaż deweloperów. Mocny będzie tylko klient gotówkowy, jednak to nie wystarczy i mogą nastąpić problemy ze sprzedażą. Ceny nieruchomości nie zmienią się diametralnie, ale wolumen sprzedaży już tak – dodaje Andrzej Bieniek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.