Polska może stracić, jeśli Rosja przystąpi do WTO na obecnych warunkach. Jedyna nadzieja w liberalizacji handlu — wynika z raportu CASE.
Dziś do północy 147 państw należących do Światowej Organizacji Handlu (WTO) ma czas na podjęcie decyzji o wznowieniu negocjacji o liberalizacji rynków rolnych, przemysłu i usług w ramach tzw. rundy z Doha.
„Jeśli to się nie uda, a Rosja, która od 1993 r. prowadzi negocjacje na temat akcesji do WTO, przystąpi do tej organizacji na obecnych warunkach, to najwięcej na tym straci Polska” — pisze Lucio Vinhas de Souza w raporcie CASE „Relacje handlowe między rozszerzoną Unią a Federacją Rosyjską”.
Autor podkreśla, że przystąpienie Polski do Unii przyniosło pozytywne zmiany zarówno w handlu, jak i wzroście gospodarczym, choć zdecydowanie największe korzyści nasz kraj osiągnął w latach 90., kiedy zliberalizowano wszystkie rynki poza rolnictwem.
— Prawdziwym problemem dla Polski w związku z akcesją Rosji do WTO jest fakt, że liberalizacja handlu z tym krajem jest wciąż niedostateczna — podkreśla Lucio Vinhas de Souza.
Przy takim scenariuszu najbardziej straciłoby polskie rolnictwo i przemysł spożywczy, zyska zaś budownictwo i przemysł maszynowy.
Sytuacja może się odwrócić, gdyby Unii i Rosji udało się wynegocjować umowę o wolnym handlu. Wtedy zyski i straty rozłożyłyby się dość równomiernie. W przypadku Polski straci przemysł stalowy, metalowy i maszynowy, ale ogólny bilans handlowy będzie korzystny. Problem w tym, że na razie rozmowy na temat dalszej liberalizacji utknęły w miejscu, nie mówiąc już o trudnościach objęcia nowych członków UE dotychczasową umową.
— Kiedy Unia zdecyduje się poważnie wynegocjować warunki wolnego handlu z Rosją w ramach tzw. Wspólnej Przestrzeni Ekonomicznej (FTA), wszyscy na tym zyskają. Dotyczy to także Polski, która otrzyma szerszy dostęp dla swoich produktów do olbrzymiego rynku rosyjskiego. Dla waszego kraju będą to o wiele większe korzyści niż te, które pojawiły się w związku z przystąpieniem do Unii. Będąc członkiem wspólnoty Polska może współdecydować o tym, kiedy to nastąpi — wyjaśnia Lucio Vinhas de Souza.