Nie chcemy kota w worku

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-05-11 00:00

Kto otrzyma angaż, gdy jest kilku kandydatów o podobnych kwalifikacjach? Najprawdopodobniej ten, kto w poprzednich firmach miał najlepszą opinię.

Opinia o tobie kroczy za tobą jak cień

Kto otrzyma angaż, gdy jest kilku kandydatów o podobnych kwalifikacjach? Najprawdopodobniej ten, kto w poprzednich firmach miał najlepszą opinię.

Alicja Lewandowska, psycholog i pracownik naukowy z Trójmiasta, nie ma wątpliwości, że referencje ułatwiają karierę. Rozumiała to już na studiach. Po każdej zakończonej praktyce — choćby kilkudniowej — prosiła szefów albo pracowników działów HR, aby na piśmie wyrazili opinię na temat jej zdolności, umiejętności i zaangażowania.

— Czasem narzekali, że to strata czasu i niepotrzebna biurokracja, ale ostatecznie każdy wystukiwał na komputerze parę zdań — wspomina Alicja Lewandowska.

Przed wystawieniem takiego dokumentu nigdy się nie wzbraniała Andżelika Cieślowska, prezes Korporacji Budowlanej Doraco w Gdańsku.

— Sama w imieniu firmy często występuję do naszych inwestorów o rekomendację. Nie widzę zatem powodu, dla którego nie miałabym jej udzielać pracownikom, którzy chcą się rozwijać gdzie indziej — stwierdza prezes Cieślowska.

Takie podejście nie jest jednak wśród menedżerów normą. Ostrożny jest na przykład Andrzej Kmiecik, dyrektor w jednej z ogólnopolskich sieci farmaceutycznych.

— Kiedyś jednemu ze swoich przedstawicieli handlowych wystawiłem laurkę. Dzięki niej został kierownikiem działu w konkurencyjnej firmie. Niespełna miesiąc później wyleciał stamtąd z hukiem. To mnie zniechęciło do wystawiania referencji — wspomina Andrzej Kmiecik.

Trzymajmy się faktów

— Jeśli referencje utożsamiamy z laurką, to nie dziwmy się, gdy inni szefowie zadzwonią do nas z pytaniem: człowieku, kogo ty mi wcisnąłeś? — ostrzega Jacek Karczewski, właściciel firmy Karczewski Doradztwo Personalne.

W podobny sposób wypowiada się Przemysław Gacek, prezes portalu pracuj.pl.

— Kodeks pracy nie zobowiązuje pracodawców do pisania referencji, ale jeżeli już się na to decydujemy, róbmy to rzetelnie — mówi Przemysław Gacek.

Andrzej Hillar, dyrektor finansowy gdyńskiej spółki Radmor, do wszelkiego rodzaju dokumentów aplikacyjnych podchodzi jednak z dystansem.

— Skoro referencje można koloryzować tak samo jak CV, to głupotą jest zakładać z góry, że zawierają całą prawdę i tylko prawdę — uważa dyrektor Hillar.

Z tego powodu pracodawcy i łowcy głów coraz częściej nie zadowalają się samą opinią wyrażoną na piśmie.

— Pytamy kandydatów o nazwiska osób, z którymi możemy się skontaktować, by porozmawiać na ich temat — informuje Andżelika Cieślowska.

Kłamstwo ma krótkie nogi — przekonuje się wielu menedżerów.

— Dzwoni do mnie prezes, który ma zatrudnić pana Iksińskiego i w jego CV znalazł informację, że był on wcześniej moim pracownikiem. Im większa zażyłość między mną i tym prezesem, tym bardziej szczera rozmowa — nie ukrywa Zbigniew Canowiecki, prezes Centrostalu Gdańsk, spółki, która specjalizuje się w dystrybucji i przetwórstwie wyrobów hutniczych.

Nie tylko w kraju

Mimo tylu różnych zastrzeżeń pracodawcy coraz częściej życzą sobie referencji. Tak jest na całym świecie. Elżbieta Hass-Darnowska, prezes zarządu hotelu Haffner w Sopocie, cieszy się, że wielu byłym podwładnym ułatwiła karierę na Zachodzie, wystawiając im pozytywną opinię.

— Denerwuję się tylko wówczas, gdy ktoś ledwo zahaczy się u nas, a już prosi o rekomendację w języku angielskim — przyznaje pani prezes.

Dlatego zarząd Haffnera ustalił, że aby otrzymać referencje, trzeba w placówce przepracować co najmniej kilka miesięcy.

Tymczasem są i takie firmy, które referencji wymagają nawet od… studentów, a więc osób, które nie miały jeszcze okazji, by się zbytnio wykazać na polu zawodowym. Alicja Lewandowska uważa jednak, że jeśli ktoś odbył staż (najlepiej za granicą) albo należy do organizacji lub kół uczelnianych, to powinien się tym pochwalić.

— Takie doświadczenia świadczą o tym, że młody człowiek podchodzi do życia aktywnie, czyli nie czeka na to, co przyniesie los, ale sam kształtuje swoją przyszłość — zauważa Alicja Lewandowska.

Dodaje, że zawsze warto poprosić o referencje, powalczyć o dobrą opinię pracodawcy, która może w przyszłości otworzyć drzwi do kariery. Szczególnie dobrze widziane jest zbieranie referencji po stażach lub praktykach zawodowych. Każde kolejne doświadczenie poparte dobrą opinią to mocna inwestycja w CV.

Możesz zainteresować się również: