Gdy w maju w niebezpiecznie małej od samolotów odległości przeleciały niezidentyfikowane drony, pojawiły się pytania o zabezpieczenie portów lotniczych. Piotr Samson, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC), poinformował, że na dwóch lotniskach trwają testy systemów antydronowych. Stwierdził, że konieczna jest koordynacja wszystkich służb i poinformował o złożeniu propozycji nowelizacji prawa lotniczego, która spowoduje, że system będzie bezpieczniejszy.
— Jest projekt rządowy, ale nie został jeszcze skierowany do komisji infrastruktury. Po wyborach można szybko do niego wrócić. Najważniejsze, by umożliwić Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej finansowanie systemów antydronowych — mówi Maciej Lasek, poseł KO.
Nie przewiduje tego przyjęty w sierpniu przez rząd projekt nowelizacji ustawy Prawo lotnicze. Ma zapobiegać bezprawnemu wykonywaniu operacji z użyciem bezzałogowych statków powietrznych (BSP), umożliwić sprawdzanie uprawnień pilotów dronów nie tylko inspektorom ULC, ale także funkcjonariuszom służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, np. policji czy straży granicznej, i wprowadzić kary pieniężne.
— Zgodnie z przepisami unijnymi i krajowymi to zarządzający lotniskiem ma obowiązek monitorować teren znajdujący się w granicach lotniska i jego otoczeniu w celu identyfikacji ewentualnych przeszkód lotniczych i innych zagrożeń dla statków powietrznych. Fizyczna ochrona lotnisk spoczywa na zarządzającym, z kolei kontrolowanie operatorów BSP oraz przejęcie kontroli, unieruchomienie lub zniszczenie BSP zagrażających bezpieczeństwu to domena odpowiednich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo — mówi Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.
Przepisy zawarte w projekcie ustawy mogą odstraszyć pilotów dronów najwyżej karami finansowymi za naruszenie prawa lotniczego. Jeśli jednak do tej pory nie odstraszyły zapisami art. 212 obecnie obowiązującej ustawy — kara pozbawienia wolności do lat pięciu, przy nieumyślnym działaniu do roku, to raczej wysoka grzywna też niewiele zdziała.
Za ochronę obszaru lotniska odpowiada zarządzający, który może do tego celu kupić systemy wykrywania dronów. Drony, które spowodowały problemy w Warszawie i Katowicach, były jednak zgłaszane przez załogi samolotów w znacznej odległości od lotnisk i na sporych wysokościach. Trudno jest o system wykrywania dronów, który działałby na takim obszarze i ostrzegał o zagrożeniu w promieniu kilkunastu kilometrów wokół lotniska. Wymagałby rozbudowanej infrastruktury wykraczającej poza obszar portu lotniczego.
Ponadto jedną rzeczą jest wykrywanie drona, a inną jego sprowadzenie do lądowania oraz wykrycie pilota. Dojazd jakichkolwiek służb na miejsce wykrycia drona po zgłoszeniu potrwa do kilkudziesięciu minut. Po takim czasie na miejscu może już nie być ani drona, ani pilota. Port lotniczy może zapewnić ochronę samolotom jedynie w bezpośrednim otoczeniu i w pewnym obszarze poza nim — tak daleko, jak daleko wykrywanie dronów zapewnią zastosowane systemy, chodzi o radary, wykrywanie optyczne, akustyczne czy skanery częstotliwości. W większości użytkowane drony cywilne to niewielkie urządzenia, a ich wykrywanie na dalekie dystanse jest i będzie problematyczne. Jeszcze trudniejsze będzie ich zwalczanie. W nowym projekcie ustawy znalazł się stary artykuł art. 156ze, który określa, w jakich sytuacjach i jakie służby mają prawo do „zniszczenia, unieruchomienia bezzałogowego statku powietrznego albo przejęcia kontroli nad jego lotem w przypadkach”. Zasady neutralizacji określone są w innej ustawie — z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.
Kto odpowiada za ochronę lotniska? ULC, PAŻP i porty mają różne zdania
W kwestii tego, kto odpowiada za ochronę, toczy się gra w gorący kartofel.
Kwestie dotyczące wprowadzania dodatkowych zabezpieczeń na lotniskach są zawarte w zaleceniach Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego, w dokumencie Drone Incident Management at Aerodromes. Wynika z nich, że o konieczności wprowadzania dodatkowych zabezpieczeń decydują zarządzający lotniskami — informuje biuro prasowe ULC.
Swoją rolę urząd postrzega w edukowaniu użytkowników BSP. „Poza rozwiązaniami technicznymi i systemowymi bardzo ważna jest edukacja oraz budowanie świadomości wśród użytkowników dronów. Część incydentów wynika z niewiedzy lub braku wyobraźni, dlatego od lat prowadzimy działania informacyjne skierowane do pilotów BSP, których z dnia na dzień przybywa“ — napisało biuro prasowe ULC.
Przez dwa lata zarejestrowało się w Polsce 180 tys. użytkowników dronów i codziennie rejestruje się 180.
„Zgodnie z ustawą Prawo lotnicze PAŻP odpowiada za zapewnienie bezpiecznego i płynnego ruchu lotniczego. Wobec tego zadaniem agencji jest podejmowanie takich działań, które pozwolą na bezpieczne zintegrowanie lotnictwa załogowego z ruchem dronów. Szczegółowe decyzje w tym zakresie należą jednak do PAŻP’’ — informuje wydział komunikacji ULC.
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP) już w maju uznała, że ochrona lotnisk nie leży w jej gestii.
— Stanowisko Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej w zakresie systemów antydronowych nie uległo zmianie — mówi Tomasz Modrzejewski, rzecznik prasowy PAŻP..
Jedni testują, inni obserwują, jeszcze inni nic nie mówią
Niektóre porty lotnicze już działają. Najbardziej zaawansowane wydaje się Lotnisko Chopina zarządzane przez PPL, które już w czerwcu informowało o rozpoczęciu prac nad wdrożeniem systemu antydronowego.
— Przy wsparciu ULC i PAŻP odbyły się już testy przy wykorzystaniu sprzętu ULC. Wyniki i wnioski z nich posłużyły do dalszych działań z firmami komercyjnymi. Pierwsze testy urządzeń komercyjnych zostały przeprowadzone w sierpniu. Przeprowadziliśmy prace infrastrukturalne, które umożliwią uruchomienie systemu, i skontaktowaliśmy się z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, aby uzyskać zgodę na wykorzystanie odpowiednich pasm radiowych. Obecnie prowadzimy dialog techniczny z pięcioma dostawcami systemów. Chcemy uruchomić docelowe rozwiązanie jak najszybciej, niemniej po upewnieniu się, że system antydronowy nie wpływa negatywnie na działanie innych systemów, a co za tym idzie — na bezpieczeństwo operacji lotniczych — mówi Piotr Rudzki, główny specjalista ds. komunikacji w PPL.
Inne porty informują o pracach mniej chętnie.
— Jako lotnisko cywilno-wojskowe na bieżąco współpracujemy z właściwymi służbami oraz instytucjami w zakresie bezpieczeństwa portu lotniczego. Obecnie nie jesteśmy upoważnieni, by przekazywać szczegóły — mówi Natalia Vince, rzecznik Kraków Airport.
Testy zrobiło kilka lotnisk.
— PAŻP została zaproszona przez kilku zarządzających do wzięcia udziału w testach. Powodem jest potencjalny wpływ takich rozwiązań na już działające systemy nawigacyjne kluczowe dla pracy agencji — informuje Tomasz Modrzejewski.
Część portów nie prowadzi testów.
— Przyglądamy się rozwiązaniom i jesteśmy w stałym kontakcie z właściwymi do spraw bezpieczeństwa urzędami: ULC, PAŻP, ABW i Strażą Graniczną. Będziemy zapewne stosować ich wytyczne, jeśli się pojawią, wraz z właściwymi przepisami prawa. Obecnie realizujemy wszystkie zapisy precyzujące przepisy bezpieczeństwa wraz z procedurami reagowania, jakie w tym względzie są przewidziane. Nie prowadziliśmy testów takiego systemu i jedynie przeglądamy dostępne dokumenty i rozwiązania — mówi Błażej Patryn, rzecznik Poznań Airport.
— Nie prowadziliśmy i obecnie również nie prowadzimy testów systemów antydronowych. Przez ostatnie trzy lata na terenie portu nie odnotowano żadnego incydentu z udziałem dronów, w związku z tym obecnie nie planujemy uruchomienia takich systemów. Oczywiście bezpieczeństwo lotów traktujemy priorytetowo i jeżeli zajdzie taka potrzeba, przygotujemy odpowiednie rozwiązania — mówi Bartosz Wiśniewski, rzecznik Portu Lotniczego Wrocław.
— Nie robiliśmy i nie zamierzamy robić testów. Nie ma incydentów dronowych na lotniskach. Są w przestrzeni powietrznej, którą zarządza PAŻP, dziesiątki kilometrów od lotnisk — mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk.
System, który nie istnieje
Przedstawiciel Lotniska Chopina podkreśla, że nie ma na rynku rozwiązania, które uwzględniałoby potrzeby wszystkich interesariuszy, czyli lotniska, PAŻP i wojska, oraz byłoby w 100 proc. dostosowane do wymogów polskiego prawa.
— Idealnie byłoby, gdyby służby ochrony lotnisk zostały dopisane do listy służb i instytucji, które mogą przejąć kontrolę nad dronem, który porusza się w przestrzeni lotniskowej bez stosownych zezwoleń — mówi Piotr Rudzki.
— Rozumiem frustrację zarządzających lotniskami związaną z brakiem przepisów, co utrudnia skuteczne przeciwdziałanie zagrożeniom. Atak dronowy niekoniecznie oznacza, że na obszar lotniska wleci jeden dron. To może być kilka dronów nadlatujących z różnych kierunków. Obecnie wojsko może używać tzw. efektorów kinetycznych, czyli fizycznie zestrzelić obiekt. Jest to jednak przywilej służb wojskowo-mundurowych, których nie mają porty. Jest to problem nierozwiązany także na poziomie europejskim, ale Polska jako kraj frontowy musi się liczyć z zagrożeniem na wyższym poziomie — uważa Sebastian Mikosz, starszy doradca ds. infrastruktury cywilnej w Advanced Protection Systems (APS), gdyńskiej firmie produkującej systemy antydronowe.
Nie podaje informacji, czy polskie lotniska testowały rozwiązania firmy. APS to firma, której Skyctrl, system do wykrywania, śledzenia i neutralizacji BPS w obszarze cywilnym i wojskowym, wykorzystywany jest m.in. przez polską armię i ukraińskie wojsko, służby mundurowe, wojsko i zarządców infrastruktury krytycznej z Europy (Norwegii, Estonii, Finlandii, Czech), Bliskiego Wschodu (Arabii Saudyjskiej, ZEA) i Azji (Korei Południowej, Singapuru i Indii). Przykładem jest lotnisko Stavanger w Norwegii. Z informacji PB wynika, że w latach 2021-22 poprzedni zarząd PAŻP rozważał zakup pięciu radarów APS, które miały zostać zainstalowane na lotniskach w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie oraz centrum zapasowym agencji budowanym pod Poznaniem. Po zmianie zarządu z zakupu zrezygnowano, a obecna dyrekcja twierdzi, że takich planów nigdy nie było.

