Zaskoczenie? Chyba trochę tak. TP chce, by rząd bronił jej inwestycji w nową infrastrukturę. Przed konkurencją...
Przychody grupy Telekomunikacji Polskiej (TP) spadły w ubiegłym roku o 1 proc., a w tym roku mogą się zmniejszyć o kolejne 1-1,5 proc. Kulą u nogi TP jest telefonia stacjonarna, która traci na rzecz telefonii komórkowej i konkurencyjnych operatorów. Ale zarząd TP optymistycznie patrzy w przyszłość.
— Chcemy ten trend zatrzymać w przyszłym roku, dzięki inwestycjom w nowe technologie. Siłą napędową będzie nadal Orange — mówi Marek Józefiak, prezes TP.
TP planuje wydać w tym roku 2,9-3 mld zł na inwestycje. Większość z tych środków ma pójść na uruchomienie platform technicznych do rozwoju usług opartych na szerokopasmowym dostępie do internetu (ADSL).
TP wprowadziła wczoraj usługę VoIP — rozmowy telefoniczne na bazie internetu. W drugim-trzecim kwartale operator chce rozpocząć świadczenie usługi transmisji telewizyjnej przez internet, a zaraz potem – wideo na żądanie. Z naszych informacji wynika, że TP chce oprzeć ofertę na kanałach bezpłatnych i prowadzi już zaawansowane rozmowy ze stacjami telewizyjnymi, które miałyby dostarczać TP program.
Ten rok może być dla TP szczególnie trudny, bo z przedstawionej przez rząd w ubiegłym roku strategii rozwoju rynku telekomunikacyjnego wynika, że regulator będzie dążył do zakończenia liberalizacji rynku. Wzrost znaczenia alternatywnych operatorów może obniżyć wyniki TP. Jednak szefowie Telekomunikacji Polskiej mają pomysł na to, jak temu zapobiec. Chcą nakłonić rząd i Urząd Komunikacji Elektronicznej do ochrony inwestycji w nowobudowane linie telefoniczne.
— Tego typu pomysły są przyjmowane przez przedstawicieli rządu z zainteresowaniem — mówi Marek Józefiak.