Niemiecki przemysł zaliczył wyjątkowo trudne otwarcie roku, a spływające z Berlina dane wywołały spore poruszenie wśród ekonomistów. Zamówienia w styczniu 2026 r. runęły aż o 11,1 proc w ujęciu miesięcznym, co przerwało trwającą od czterech miesięcy serię wzrostów. Wynik ten okazał się znacznie gorszy od rynkowego konsensusu, ponieważ eksperci prognozowali spadek na poziomie zaledwie 4,5 proc.
Tak potężne tąpnięcie wynikało w dużej mierze z mniejszej liczby kontraktów o dużej skali, które w grudniu wyśrubowały statystyki do najwyższych poziomów od dwóch lat. Po wyłączeniu tych niestandardowych zleceń realny spadek zamówień wyniósł jedynie 0,4 proc, co rzuca nieco łagodniejsze światło na kondycję niemieckich fabryk.
Produkcja w cieniu konfliktu z Iranem
Równie pesymistyczne sygnały płyną z danych dotyczących samej produkcji, która w styczniu niespodziewanie skurczyła się o 0,5 proc, podczas gdy rynek nastawiał się na wzrost rzędu 1,0 proc. Głównym hamulcem okazał się sektor wyrobów metalowych, gdzie odnotowano spadek o 12,4 proc, a gorsze wyniki zaraportowały także branże farmaceutyczna, komputerowa oraz elektroniczna. Jedynym jasnym punktem zestawienia okazała się produkcja energii, która wzrosła o 10,3 proc, co było jednak podyktowane ekstremalnie niskimi temperaturami na początku roku, a nie realnym ożywieniem gospodarczym. Ministerstwo gospodarki otwarcie przyznaje, że wybuch wojny z Iranem radykalnie zwiększył ryzyko recesji przemysłowej, która może wkrótce jeszcze mocniej uwidocznić się w oficjalnych wskaźnikach.
