Niestabilny handel na azjatyckich giełdach. Znów rośnie presja spadkowa

Tadeusz Stasiuk, Bloomberg, Reuters
opublikowano: 2025-04-09 06:25

Zaledwie jedną sesję trwało odreagowanie na azjatyckich giełdach. Nieustępliwa postawa prezydenta USA oraz zakończona spadkami wtorkowa sesja w Stanach Zjednoczonych podkopały nadzieje inwestorów na trwalsze odbicie, implikując ponowne spadki na dalekowschodnich parkietach.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Azjatyckie akcje tracą na wartości po raz czwarty w ciągu pięciu dni. Handel pozostaje bardzo niestabilny i podatny na wszelkiego rodzaju zawirowania oraz spekulacje. Oprócz akcji mocno tanieje również ropa naftowa. Spada kurs dolara oraz rentowności amerykańskich obligacji, co może sugerować rosnące obawy inwestorów o kondycję największej gospodarki świata. Uwaga uczestników rynku skupia się także na innych aktywach, takich jak japoński jen czy euro.

Dolar amerykański osłabił się względem walut uznawanych za bezpieczne, a juan offshore osiągnął w nocy rekordowo niski poziom 7,4287 za dolara. Kontrakty terminowe na fundusze federalne (Fed) wzrosły na początku sesji azjatyckiej, sugerując około 115 punktów bazowych obniżek stóp procentowych w USA w tym roku – wobec 92 punktów bazowych prognozowanych dzień wcześniej.

W nocy z wtorku na środę Waszyngton potwierdził wprowadzenie ceł w wysokości 104 proc. na import z Chin, które wejdą w życie po północy w środę.

W efekcie indeks chińskich blue chipów spadł o 1,2 proc., a indeks Hang Seng w Hongkongu zniżkował o 3,1 proc. Najszerszy indeks akcji spółek z regionu Azji i Pacyfiku MSCI (z wyłączeniem Japonii) obniżył się o 1,7 proc. Wskaźnik Nikkei 225 w Tokio tracił momentami ponad 3,5 proc., indeks giełdy w Sydney spadł o 1,4 proc., a południowokoreański Kospi obniżył się o około 1 proc., zbliżając się do technicznego rynku niedźwiedzia – od szczytu z 11 lipca ubiegłego roku stracił już ponad 20 proc.

Akcje tajwańskie również spadły – o 1,7 proc. – mimo że tamtejszy rząd uruchomił fundusz stabilizacyjny o wartości 15 mld USD.

W Chinach doszło następnie do pewnego uspokojenia nastrojów, co przypisuje się aktywności dużych krajowych podmiotów współpracujących z rządem oraz bankiem centralnym w celu stabilizacji rynku.

Na rynkach walutowych rośnie zainteresowanie tzw. bezpiecznymi przystaniami, takimi jak jen i frank szwajcarski. Dolar stracił 0,6 proc., schodząc do poziomu 145,36 jenów, oraz 0,5 proc. wobec franka, do 0,8430.

Tymczasem ceny ropy spadły w środę o ponad 4 proc. w związku z obawami o popyt ze strony Chin. Kontrakty terminowe na ropę Brent utrzymują się w pobliżu poziomu 60,36 USD za baryłkę, natomiast futures na WTI – około 56,96 USD.

Złoto tym razem nie zyskuje na niestabilności – jego cena lekko spadła, osiągając około 2039,76 USD za uncję, co stanowi najniższy poziom od miesiąca.

USA i Chiny utknęły w bezprecedensowej i kosztownej grze w ciuciubabkę i wygląda na to, że żadna ze stron nie chce się wycofać – powiedział Ting Lu, główny ekonomista ds. Chin w Nomura. Dodał, że „…biorąc pod uwagę niezwykle płynną sytuację, nie sposób racjonalnie oszacować wpływu trwającej wojny handlowej między USA a Chinami na gospodarki obu krajów”.

Indeks S&P500 kończył wtorkową sesję spadkiem o 1,6 proc. choć w pierwszej fazie handlu rósł nawet o 4 proc. Zszedł poniżej 5000 pkt. Ma najniższą wartość od 19 kwietnia ubiegłego roku. Jest bliski wejścia w "rynek niedźwiedzia" spadając 19 proc. poniżej szczytu z 19 lutego. Nasdaq Composite, który po pierwszej godzinie sesji rósł o 4,5 proc., kończył ją stratą 2,15 proc. Średnia Przemysłowa Dow Jones zwiększała wartość w pierwszej części sesji nawet o ok. 1400 pkt. Na jej zakończeniu spadała o 320 pkt, czyli 0,8 proc. WIĘCEJ>>

Możesz zainteresować się również: