NIK ostro krytykuje PKP

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2010-03-05 00:00

Izba przejechała się po kolei. Dostało się też kolejnym ministrom odpowiedzialnym za PKP.

Izba przejechała się po kolei. Dostało się też kolejnym ministrom odpowiedzialnym za PKP.

Stwierdzenie, że Najwyższa Izba Kontroli (NIK) nie zostawiła suchej nitki na Polskich Kolejach Państwowych nie odpowiadałoby prawdzie, bo kilka suchych się ostało, ale faktem jest, że gruntownie zmyła głowę kolejarzom oraz ministrom odpowiedzialnym za nadzór nad PKP. "Polska kolej jest w poważnych tarapatach" — taka jest diagnoza po kontroli przeprowadzonej od maja do października 2009 r. NIK zrecenzowała działalność PKP od 2001 r., kiedy przekształciły się z przedsiębiorstwa państwowego w grupę spółek akcyjnych, działających pod wspólnym szyldem.

"Po 8 latach reform i 3 programach naprawczych zadłużenie Grupy PKP na koniec 2008 r. wynosiło 6,8 mld złotych. Spółki grupy mają fatalne wyniki finansowe" — stwierdza NIK.

Na plus zalicza PKP, że regularnie spłaca długi, że dobrze radzi sobie z kompensowaniem wzajemnych rozliczeń spółek w holdingu i przykłada się do windykowania należności, jakie wobec niej mają dłużnicy. Izba chwali zarządy PKP Intercity i Energetyka za zwiększenie przychodów w latach 2007-08.

Bezkrytyczne rządy

Ale na tym pozytywy w zasadzie kończą się. Reszta została poddana gruntownej krytyce. Dostało się nie tylko kolejarzom.

"NIK negatywnie ocenia pod względem rzetelności i celowości działalność kolejnych ministrów właściwych do spraw transportu" — piszą kontrolerzy, a Paweł Biedziak, rzecznik NIK, dodaje:

— Kolejne rządy bezkrytycznie przyjmowały tłumaczenia o obiektywnych trudnościach, konstruując coraz to nowe programy naprawcze, które miały gwarantować powodzenie restrukturyzacji Grupy PKP — stwierdza Paweł Biedziak.

Od 2001 r. napisano trzy takie programy. W każdym powtórzono, że trzeba przyspieszyć prywatyzację i restrukturyzację PKP. Większość postulatów pozostała tylko na papierze. PKP Intercity, Cargo i Energetyka i Telekomunikacja Kolejowa już dawno powinny być na giełdzie. Do tej pory żadna nie została upubliczniona. Co do restrukturyzacji, to warto oddać znowu głos Pawłowi Biedziakowi:

— Główne przyczyny kłopotów Grupy PKP to, według NIK, nieskuteczna restrukturyzacja, i to nieskuteczna na wszystkich polach: finansowym, organizacyjnym i własnościowym — stwierdza rzecznik NIK.

Słodyczami w nadwagę

Izba wytyka kolejom — jest to też przytyk do kolejnych ministrów — że mimo ustawowego obowiązku nie przekazała do spółek zależnych należnego im majątku. Do końca października 2009 r. PKP Intercity otrzymało 0,25 proc. nieruchomości, jakie powinny dostać, PKP Cargo 0,02 proc., a PKP Polskie Linie Kolejowe — nic. Nie dość, że majątku nie dostały, to muszą go dzierżawić od PKP i płacić czynsz.

— Gdyby odliczyć pobrane kwoty PKP, np. w 2007 r., zamiast zysku brutto 84,6 mln powinna wykazać stratę nie mniejszą niż 150 mln zł, a wyniki finansowe pozostałych spółek byłyby lepsze — stwierdza Paweł Biedziak.

Izba zaznacza jednak, że przekazując majątek PKP musiałyby zapłacić około 6 mln zł podatku. Michał Wrzosek, rzecznik PKP, dopowiada: "postulaty uzdrawiania sytuacji ekonomicznej spółek przekazywaniem im automatycznie wszystkich nieruchomości, co postuluje NIK, przypominają dietetyka leczącego nadwagę słodyczami".

Możesz zainteresować się również: