Koniunktura po obu stronach Atlantyku diametralnie się różni. Dobitnie świadczą o tym wartości porównywalnych indeksów PMI, które wynoszą odpowiednio 52,1 dla USA i 46,7 dla strefy euro. Rozbieżność perspektyw obu gospodarek potwierdzają wskaźniki wyprzedzające OECD. Mimo słabości gospodarki i łagodzenia polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny (EBC), euro okazywało się dość odporne na deprecjację. Polityka EBC od dłuższego czasu silnie oddziałuje na rynki finansowe, ale nie jest w stanie pobudzić akcji kredytowej do sfery realnej. Przestrzeń do normalizacji rynków długu i CDS staje się jednak coraz bardziej ograniczona, co sprawi, że na pierwszy plan wysuną się perspektywy polityki pieniężnej kształtowane właśnie przez rozchodzące się drogi gospodarek.
Biorąc pod uwagę różnicę rentowności długu Niemiec i USA, EUR/USD już teraz powinien znajdować się w okolicach 1,27, a nie 1,30. Uważamy, że kurs euro do dolara, który obecnie krąży wokół 200-sesyjnej średniej ruchomej nie zdoła trwale ponad nią powrócić i spadać będzie w kierunku 1,2750. Po niskiej wartości indeksu ZEW kolejnym ciosem w euro może być wstępny odczyt dynamiki PKB Eurolandu za pierwszy kwartał. Na podstawie wskazań indeksu Eurocoin spodziewamy się dynamiki -0,3 proc. kw./kw.
Złoty pozostał wczoraj względnie odporny na antycypowany przez nas niski odczyt rodzimej dynamiki PKB (prognozowaliśmy tempo wzrostu na poziomie 0,5 proc. r/r). Dziś kolejne dane, które podsycą oczekiwania na redukcję stóp przez RPP — oczekujemy spadku inflacji poniżej 1,0 proc.