Nowe prawo zaopiekuje się seniorami

  • Alina Treptow
24-06-2014, 00:00

Ustawa, która ma być motorem wzrostu dla rynku usług opiekuńczych, zobaczy światło dzienne w wakacje.

Choć zegar demograficzny tyka coraz głośniej — Polska jest najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie — prace nad ustawą o osobach niesamodzielnych, regulującą rynek opieki, nie idą tak, jak założyli inicjatorzy.

— Rzeczywiście mamy opóźnienia, jednak biorąc pod uwagę, że np. Niemcy pracowali nad reformą ponad 10 lat, nie jest najgorzej. Nie chcemy też wypuścić paszkwila prawnego, w związku z czym biuro Senatu nadal dopracowuje ustawę. Powinna być gotowa w wakacje. Liczymy, że ma realną szansę na wdrożenie, szczególnie że wpisuje się w długofalową politykę senioralną na lata 2014-20, przyjętą przez Radę Ministrów 24 grudnia 2013 r. — mówi Mieczysław Augustyn, senator z ramienia PO.

Pomóc ustawie ma fakt, że w prace nad nią są zaangażowani urzędnicy kilku ministerstw: zdrowia, pracy i polityki społecznej oraz infrastruktury i rozwoju. Dwa ostatnie zastanawiają się, jak wykorzystać nową perspektywę unijną i fundusze, które trafią do Polski. Są pomysły, aby część z nich przeznaczyć na finansowanie usług opieki. Większość ekspertów krytykuje ten pomysł, gdyż jest to rozwiązanie tymczasowe. Unijne pieniądze się skończą i temat finansowania usług opiekuńczych powróci.

Co istotne, takie rozwiązanie odbiega od propozycji twórców reformy sprzed roku. Wtedy była mowa m.in. o przesunięciu zasiłków pielęgnacyjnych, które dziś trafiają do osób starszych, po 75. roku życia na opiekę długoterminową. Rocznie jest to około 5 mld zł.

— Analizy pokazały, że nie ma na to społecznej zgody — mówi Mieczysław Augustyn.

Martwa kasa

To nie twórcy, lecz rząd zadecyduje ostatecznie, skąd weźmie pieniądze na finansowanie usług opieki nad osobami niesamodzielnymi. Choć są pewne propozycje — oprócz funduszy unijnych na celowniku są pieniądze osób zmarłych. Według różnych szacunków, na ich kontach jest około 4 mld zł, po które nikt się nie zgłosił. Wśród pomysłów wymienia się również obowiązkowe ubezpieczenia opiekuńcze. Zdaniem Mieczysława Augustyna, nie są one dzisiaj najlepszym rozwiązaniem.

— Po pierwsze, oznaczałoby to przerzucenie całego kosztu na pracujących, co nie jest fair. Co więcej, państwo mogłoby dzięki temu wyrzec się odpowiedzialności za opiekę nad osobami starszymi. Po drugie, przy obecnej demografii systemy ubezpieczeniowe są niewydolne. Nie ma sensu więc wchodzić w coś, co jest skazane na duże problemy. Po trzecie, nie ma dzisiaj rynku opieki długoterminowej. Jeśli więc z dnia na dzień wpuścimy na rynek duże pieniądze, popyt przewyższy podaż, ceny pójdą w górę i usługa będzie niedostępna — tłumaczy Mieczysław Augustyn.

Małe kroki

Bez względu na rozwiązanie rynek skorzysta. W połowie lipca 2014 r. mają być gotowe wyliczenia dotyczące skutków finansowych ustawy. Według założeń, powstanie co najmniej 10 tys. firm i blisko 200 tys. miejsc pracy. Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, proponuje metodę małych kroków. Uważa, że przynajmniej na początku należy skoordynować to, co się dzieje i wydaje dzisiaj. Sporo na opiekę długoterminową przeznacza nie tylko Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, ale także Narodowy Fundusz Zdrowia i samorządy.

— Dopiero w dalszej kolejności trzeba pomyśleć o wpuszczeniu dodatkowych funduszy na rynek — uważa Marek Wójcik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Nowe prawo zaopiekuje się seniorami