Londyński start-up Revolut wprowadził nowe zabezpieczenie – pozwala płacić swoim klientom online za pomocą jednorazowych kart wirtualnych. W praktyce oznacza to, że szesnastocyfrowy numer karty będzie się zmieniał po każdej dokonanej transakcji.
– Wieki zajmie nam całkowite pozbycie się szesnastocyfrowych numerów kart kredytowych. Dlatego wprowadzamy karty wirtualne jako długoterminowe rozwiązanie problemu oszustw internetowych. Dzięki automatyzacji tego procesu w Revolucie, doświadczenia klienta są bezstresowe – mówi Vlad Yatsenko, współzałożyciel i dyrektor odpowiedzialny za kwestie techniczne w Revolucie.
Revolut stworzył aplikację o tak samo brzmiącej nazwie, która służy do robienia darmowych płatności w 130 walutach i przelewów międzynarodowych w 25 walutach. Mówiąc wprost – aplikacja powstała po to, aby płacenie za granicą było prostsze i tańsze. Jej integralną częścią jest karta płatnicza (fizyczna lub wirtualna), wydawana przez Visę lub Mastercarda. Depozytariuszem środków trzymanych przez użytkowników Revoluta jest Lloyds Bank - brytyjski bank detaliczny należący do Lloyds Banking.

Na czym zarabia Revolut? Przede wszystkim na wersji premium – użytkownicy mają m.in. zwiększony limit darmowych wypłat z bankomatów do 1600 zł wobec 800 zł w wersji podstawowej, sprzedaży ubezpieczeń turystycznych i ubezpieczeń telefonów komórkowych. Otrzymuje też prowizję od transakcji kartami Visa i Mastercard.
Revolut ma ambicje stać się bankiem – wystąpił o licencję litewskiego banku centralnego.