Nowy, dobry trend

Jarosław Augustynowicz
opublikowano: 2003-05-26 00:00

Pisząc o dobrym trendzie, bynajmniej nie chodzi mi o sytuację techniczną naszego rynku — nadal idziemy w bok. Chodzi o coraz bardziej zaraźliwą, w dobrym tego słowa znaczeniu, modę na dywidendy. Latem ubiegłego roku na łamach „PB” życzyłem sobie i wszystkim, abyśmy doczekali takich czasów, gdy decyzje inwestycyjne będzie można podejmować w najprostszy z możliwych sposobów — przez porównanie dywidend wypłacanych przez spółki z alternatywnymi inwestycjami, jak lokata czy obligacje skarbowe.

I proszę bardzo — w tym roku już 40 spółek zadecydowało o wypłacie dywidendy (wobec 47 w całym roku ubiegłym), a sezon walnych jeszcze się nie skończył. Należy przy tym podkreślić, że nie tylko dywidenda Świecia okazała się pokaźna, spółka zdążyła już nas do tego przyzwyczaić. Godziwe premie wypłacają m.in. Grajewo, Ropczyce, Dębica czy Żywiec. Polityka dywidendowa staje się tak ważna, jak perspektywy zysku. Z czasem mało która emisji będzie miała szansę na powodzenie, jeśli inwestorzy nie usłyszą o jasnych zasadach wypłacania dywidendy. O rosnącym znaczeniu wypłacanego udziałowcom zysku niech świadczy fakt, że co piąty ankietowany przez SII wskazywał ten aspekt działań spółek giełdowych jako poważny mankament.

Teraz o rynkowych minusach. Połowa z nas, inwestorów indywidualnych, deklaruje wyjście z giełdy po wprowadzeniu podatku w wersji proponowanej przez Ministerstwo Finansów. Resort planuje, że będziemy rozliczać się samodzielnie co kwartał. Osoby inwestujące z myślą o dywidendzie mogą to jakoś ścierpieć. Pozostali nie. Chyba ktoś, kto to wymyślił, nigdy nie zawarł transakcji na rynku. Najbardziej aktywni inwestorzy złapią się za głowę, zanim zaczną liczyć zyski i straty. Wkrótce pojawią się nowe ogłoszenia prasowe „podatki giełdowe rozliczam”. Ale chyba nie o takie „nowe miejsca pracy” chodzi miłościwie nam rządzącym.