OBWE prześwietla wybory w mediach

opublikowano: 17-09-2019, 22:00

Do Polski przyjechali już obserwatorzy z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), którzy będą monitorowali kampanię do Sejmu i Senatu oraz przebieg głosowania 13 października 2019 r.

Nie jest to sytuacja nadzwyczajna — misje OBWE przyglądały się naszym wyborom parlamentarnym w latach 2007, 2011 i 2015. W tym roku jednak Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE postanowiło zwrócić główną uwagę na wątek medialny. Całościowy raport oceni, czy wybory odbyły się zgodnie z założeniami OBWE, międzynarodowymi zobowiązaniami Polski i demokratycznymi standardami.

Media teoretycznie powinny promować także kandydatów bez takiego parcia na szkło, jakie mają tzw. wyborcze gwiazdy.
Zobacz więcej

Media teoretycznie powinny promować także kandydatów bez takiego parcia na szkło, jakie mają tzw. wyborcze gwiazdy. Fot. Krystian Maj/FORUM

Skoncentrowanie się obiektywnych obserwatorów na mediach jest bardzo słusznym założeniem. Przyglądanie się 13 października lokalom wyborczym oraz procedurze przetwarzania protokołów komisji obwodowych — czyli tych bezpośrednio liczących głosy — właściwie nie ma sensu. Przez trzy dekady od przełomowego 4 czerwca 1989 r. proceduralna, wykonawcza strona głosowań (wyborów i referendów) ugruntowała się w Polsce jako bodaj największe osiągnięcie naszej demokracji.

Rzecz jasna pamiętamy nieszczęsne zawieszenie się systemu informatycznego przy wyborach samorządowych w 2014 r., ale to wpadka technologiczno-urzędnicza. Rozpętana wtedy przez PiS histeria rzekomego fałszowania wyników była jednym wielkim oparem absurdu. Najlepszy dowód, że po przejęciu w 2015 r. władzy tzw. dobra zmiana całkowicie ucichła w kwestii fałszerstw i wprowadziła w Kodeksie wyborczym zmiany tak naprawdę kosmetyczne. Wysadzające system pomysły tzw. Ruchu Kontroli Wyborów na szczęście trafiły do kosza.

Najbardziej zauważalne są przezroczyste urny, ale wprowadzono je do kodeksu pod koniec rządów PO-PSL i prezydentury Bronisława Komorowskiego. Największą zmianą autorstwa PiS jest powoływanie komisji obwodowych nie przez wójtów/ burmistrzów, lecz okręgowych komisarzy. Przy czym kandydatury na członków po dawnemu zbierają urzędy gmin/miast, komisarze zaś są jedynie decydentami podpisującymi postanowienia. Opokę systemu stanowi współtworzenie komisji przez delegatów rywalizujących komitetów, co skutkuje patrzeniem przez wszystkich członków wzajemnie na wszystkie ręce.

Wyborczy raport medialny zapowiada się natomiast jako materiał bardzo krytyczny. Obserwatorzy naturalnie skoncentrują się na mediach publicznych, zasilanych miliardową kroplówką z budżetu państwa, chociaż ocenią również media prywatne. Nie będą mieli specjalnie trudnego zadania, ponieważ tak przytłaczająca jednostronność polityczna np. Telewizji Polskiej zdarzyła się jej ostatni raz przed… 4 czerwca 1989 r. Wtedy prezes Jerzy Urban otrzymał zadanie wygrania przez stronę rządową za wszelką cenę, co się nie udało. Trzy dekady później identyczne zadanie wykonuje prezes Jacek Kurski.

Wobec skali procederu telewizji teoretycznie publicznej nie mają sensu jakiekolwiek pomiary ani aptekarski przydział czasu antenowego w kodeksowych audycjach komitetów wyborczych. Do 13 października nierównowaga nie tylko się nie zmniejszy, lecz jeszcze pogłębi. Raport OBWE już teraz zapowiada się na miażdżący dla tzw. dobrej zmiany, co otworzy jeszcze jedno pole jej konfliktu ze strukturą międzynarodową. Realne znaczenie OBWE jest obecnie znacznie mniejsze niż choćby Rady Europy, ale przyjemnie nie będzie…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu