Omikron jak Delta?

Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ
opublikowano: 29-11-2021, 13:11

Po bardzo nerwowym piątku, poniedziałek przynosi próbę wyciszenia nadmiernych emocji. Wprawdzie rządy kolejnych krajów zapowiadają przywrócenie kontroli na granicach oraz wymogu przeprowadzania testów przez przyjezdnych, to według doniesień z RPA, gdzie przypadków nowego wariantu COVID jest najwięcej, przebieg choroby jest łagodny i nie prowadzi do wzrostu hospitalizacji.Okiem analityka - Omikron jak Delta?

Niemniej, naukowcy i lekarze są zgodni co do tego, że potrzeba około dwóch tygodni, aby ocenić, na ile sprawa jest poważna. Z kolei producenci szczepionek już zapowiedzieli prace nad ewentualnymi modyfikacjami obecnych preparatów. Innymi słowy, rynki pomału dochodzą do siebie, a strach być może był nadmierny.

O ile po silnej przecenie odbijają surowce i rynki akcji, o tyle w przypadku dolara bilans jest mieszany. Inwestorzy nie są pewni, na ile "gołębie" w Fed wykorzystają preteksty w postaci podwyższonego okresu niepewności. Wypowiedź Raphaela Bostica z oddziału Fed w Atlancie, który dał do zrozumienia, że niezależnie od uwarunkowań pandemicznych poparłby wniosek o przyspieszenie tempa taperingu oraz podwyżkę stóp procentowych w przyszłym roku, co może sugerować, że obóz "gołębi" nie jest tak liczny. W krótkim terminie ważne będą jutrzejsze zeznania Jerome Powell'a w Kongresie. Wydaje się, że inwestorzy nie będą chcieli podejmować istotnych decyzji przed tym wydarzeniem.

W zestawieniach nadal słabe są skandynawskie korony, co pokazuje ich dużą wrażliwość na ryzyko. Pole oddają dzisiaj też frank i euro, co może jednak pokazywać spadek obaw dotyczących dalszych zawirowań na globalnych rynkach. W przypadku wspólnej waluty warto też wspomnieć o kolejnych "gołębich" komentarzach płynących z EBC (Lagarde, Panetta). Silny pozostaje JPY, choć na relację USDJPY wpływ mogą mieć pozostające nisko po ostatnim spadku rentowności amerykańskich obligacji. Najlepiej zachowuje się AUD, na co może mieć wpływ odreagowanie na rynkach surowców.

Wprawdzie wariant Delta pojawił się w momencie, kiedy proces szczepień był już w toku i pojawiały się głosy, że może mieć on ograniczony wpływ na postępujące ożywienie w gospodarkach po trudnym roku 2020, to jednak niektórzy decydenci wykorzystali to jako pretekst do opóźnienia działań w polityce monetarnej. Jerome Powell mówił wtedy o dużej niepewności, która może utrudniać realizację celów Fed - obserwowane przez chwilę pogorszenie sytuacji na rynku pracy zostało wykorzystane do wsparcia retoryki zakładającej brak konieczności przyspieszenia działań idących w stronę normalizacji polityki pieniężnej. Ale już późną jesienią podejście szefa Fed zaczęła się zmieniać, a obóz "gołębi" znalazł się pod coraz większą presją po tym, jak odczyty inflacji CPI zaczęły szokować ekonomistów.

Czy teraz Powell skorzysta znów z "gołębiej" furtki, jaką stwarza mu Omikron? To, że rodzi on niepewność - to oczywiste i takie słowa najpewniej padną jutro z ust szefa Fed, ale czy to oznacza, że Rezerwa będzie ociągać sie z kolejnymi działaniami? Nie do końca. Wprawdzie potrzeba będzie dwóch, trzech tygodni, aby ocenić z czym mamy do czynienia - tak mówią lekarze i naukowcy - ale pierwsze doniesienia nasuwają skojarzenia z Deltą, była bardziej zakaźna, ale nie doprowadziła do wzrostu hospitalizacji i śmiertelności. W takim układzie czekanie przez Fed z podwyżką stóp w 2022 r. może okazać się nazbyt kosztownym błędem. Słowa "gołębia", jakim jest Raphael Bostic, nie powinny dziwić - bank centralny powinien zająć się inflacją i nie oglądać się na resztę.

Co na to dolar w najbliższych tygodniach? Nie ma tu łatwej odpowiedzi. Teraz to Fed nie ma alternatywy (choć skala zacieśnienia w przyszłym roku najpewniej będzie mniejsza od tego, co chciałby widzieć rynek), podczas kiedy inni mają - szef banku centralnego Nowej Zelandii już nie wykluczył zatrzymania cyklu podwyżek, jeżeli Omikron będzie głównym czynnikiem ryzyka. Czy podobnie zrobią inni? Bank Anglii nawet nie rozpoczął cyklu i właśnie dostał wymówkę z której być może skorzysta w grudniu.

W całym zamieszaniu wywołanym nowym szczepem COVID dobre jest to, że nie doprowadził on do kolejnego szoku na złotym. Stabilizującą rolę gra tu EURUSD, ale i też przeświadczenie, że rząd i NBP mogą być teraz bardziej zdeterminowani do obrony złotego, niż wcześniej. Tylko, czy RPP stanie na wysokości zadania 8 grudnia? Szanse na podwyżkę stóp o 75 p.b. spadły na rzecz ruchu o 50 p.b.

EURUSD - W krótkim terminie wiele zależeć będzie od Powella

Szef Fed ma w najbliższym czasie zaplanowane dwa wystąpienia, które będą przez rynki słuchane z dużą uwagą - jeszcze dzisiaj wieczorem o godz. 21:05 będzie miał krótką przemowę na otwarciu wirtualnej konferencji w Nowym Jorku, ale ważniejsze może być jego jutrzejsze wystąpienie w Senacie o godz. 16:00, kiedy to wspólnie z szefową Departamentu Skarbu, Janet Yellen, będzie podsumował tzw. CARES Act, czyli pakiet pierwszych rozwiązań pandemicznych wprowadzonych wiosną 2020 r. Może być to dobry moment na odniesienie się przez Powella do ostatnich doniesień nt. wariantu Omikron.

Rynki obawiają sie, że Powell swoim "gołębim" zwyczajem da do zrozumienia, że Omikron jest równoznaczny z większą niepewnością w gospodarce i tym samym Fed powinna być przygotowana na wszystkie scenariusze. Niezależnie zatem od słów Raphaela Bostica, rynki mogą to potraktować, jako sygnał, że podczas grudniowego posiedzenia nie zostaną podjęte żadne istotne decyzje (np. przyspieszenie taperingu). To mogłoby sprawić, że EURUSD znów podbiłby do góry (opór to nadal rejon 1,1370, po tym jak po spadku w okolice 1,1250 korektę można by uznać za zakończoną).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane