Ostrze sukcesu

JAGODA JANUSZ
28-06-2018, 22:00

Kto kupuje nóż za 500 funtów? Kamila Hankiewicz niemal kupiła. W Londynie, narzeczonemu. Teraz ona i jej wspólniczki w firmie Japana same sprzedają unikatowe japońskie noże. Także gospodyniom domowym o samurajskim zacięciu.

Kireha, kissaki, hasaki, shinogi, hagane, jigane, mune, hira... Brzmi jak refren dalekowschodniej piosenki. Albo jak nazwy nowych rodzajów sushi, gatunków południowo-wschodnich rybek akwariowych czy cokolwiek co też naszym nieprzywykłym do takich dźwięków uszom się skojarzy. Tymczasem są to elementy ostrza tradycyjnego japońskiego noża. W dodatku tylko niektóre, bo każde cięcie, szlif, skos, krzywa, wkłęsła i wypukła noszą własne nazwy. Jest tych części, razem z uchwytem, co najmniej kilkanaście. Od kształtów i szlifów, rozmiarów i wagi, a także rodzajów stali zależą przeznaczenie i żywot noża.

Siła kobiet:
Wyświetl galerię [1/3]

Siła kobiet:

Firma Japana działa z rozmachem, choć prowadzące ją panie... rezydują w różnych krajach. Na zdjęciu (od lewej): Magdalena Furman, menedżer ds. operacji biznesowych, Ilona Jankowska, menedżer ds. rozwoju rynku, i Kamila Hankiewicz, dyrektor zarządzająca. fot. WM, Puls Biznesu

— Każdy, kto po raz pierwszy ma kontakt z japońskim nożem, odnosi wrażenie, że idealnie pasuje do dłoni, jest jakby szyty na miarę — twierdzi Kamila Hankiewicz, współzałożycielka firmy Japana, sprzedającej japońskie noże. Wracamy do naszej dalekowschodniej piosenki, ale opuszczamy refreny. Przedstawiamy zwrotki: deba bocho — kuchenny tasak, santoku lub gyuto hocho — nóż uniwersalny, nakiri bocho i usuba hocho — do warzyw, suji hiki i yanagi ba — do sashimi i petty hocho — mały nóż nazwany też najbardziej zwinnym.

Nie tylko męska zabawka

— Ponad dwa lata temu przed Świętami Bożego Narodzenia mój partner zabrał mnie do Harrods'a w Londynie, gdzie pokazał mi nóż zrobiony ze stali damasceńskiej. Nie znałam tego materiału, nawet o nim nie słyszałam. Nóż był przepiękny, naprawdę wyjątkowy, ale cena zaporowa. Prawdopodobnie bardzo wysoką marżę miał Harrods. Mój partner marzył o tym nożu, chciałam mu go kupić, więc zaczęłam szukać na rynku innego rozwiązania — wspomina Kamila Hankiewicz.

Skontaktowała się z japońskim kowalem, który stworzył dla niej nóż szefa, tzw. gyuto, z wygrawerowaną w katakanie dedykacją, w cenie, na którą było ją stać. Wtedy zaczęła rozważać sprzedaż ręcznie wytwarzanych japońskich noży. Kupują je głównie mężczyźni, według badań rynkowych — dobrze zarabiający, na kierowniczych stanowiskach.

— Nie do końca mamy pewność, czy rzeczywiście doceniają właściwości noży, które kupują. Raczej traktują je jako tzw. boy's toy — zabawkę, z którą warto się pokazać — uważa Kamila Hankiewicz.

Świadomi unikatowości tego narzędzia są przede wszystkim szefowie kuchni. Ale bardzo interesują się nim również kobiety, które zazwyczaj sięgają po ręcznie kuty nóż, chcąc sprawić prezent mężowi, a potem same stają się fankami japońskiej stali. Cenią sobie jej estetykę i łatwość użytkowania, dlatego wybierają głównie noże ze stali nierdzewnej (noże z wysoką zawartością węgla w mig zajdą rdzą, jeśli nie wytrze się ich ścierką tuż po użyciu).

— Dotychczas nikt nie edukował kobiet w zakresie tego ekskluzywnego produktu. Większość nawet nie wie, że japońskie noże kuchenne istnieją. Nigdy nie starano się im wytłumaczyć, dlaczego te noże są lepsze od takich za 20-50 zł. Staramy się to zmieniać. Kobiety też zasługują na wysokojakościowy, a w dodatku przydatny gadżet, na swoją girl's toy — argumentuje Kamila Hankiewicz.

Obalanie stereotypów

Tak oto kobiety stały się grupą docelową dla polskiej firmy Japana, założonej i prowadzonej przez kobiety, co jest ewenementem w tej branży.

— Na świecie istnieje tylko kilka firm produkujących i sprzedających tradycyjne japońskie noże i żadnej z nich nie prowadzi samodzielnie kobieta. Związane jest to z tym, że w Japonii od lat dobrze się ma patriarchat i tradycyjne kowalstwo uprawiane jest przez tradycyjnie wychowanych mężczyzn. Japończycy, oprócz tradycji, wysoko cenią sobie współpracę opartą na zaufaniu, które trzeba zdobyć. Pracuje się na nie latami i kobiecie bardzo trudno je zyskać, bo w stereotypowym wyobrażeniu Japończyków idealny partner biznesowy to starszy, doświadczony mężczyzna — opowiada Kamila Hankiewicz. A jednak Japanie się udaje. Między innymi dlatego, że mimo wysokich cen na japońskie noże jest duży popyt. Czeka się na nie, po złożeniu zamówienia, przez klika miesięcy, a na niektóre modele — nawet kilka lat.

Japana od 2016 r. sprzedaje ręcznie robione noże kuchenne sprowadzane z Japonii. Na początku tylko w Anglii, a obecnie na całym świecie. — Oczywiście przez internet, który to umożliwia. Najwięcej klientów, poza Wielką Brytanią, mamy z Portugalii, Danii i Hiszpanii, ale chciałybyśmy sprzedawać również w Polsce, bo jesteśmy Polkami — mówi Kamila Hankiewicz. W rozkręcenie biznesu zainwestowały niewiele — 10-12 tys. zł, wydane przede wszystkim na opłaty dla firmy agenta, która zajmuje się sprzedażą on-line. Marża Japany była niska, ale tak było najłatwiej wejść w wirtualny rynek zbytu i zrozumieć mechanizmy nim kierujące. Dziś największym kosztem prowadzonej działalności są wizyty w Japonii — spotkania z firmami i kowalami okraszone biznesowymi kolacjami, zakrapianymi sake (japoński napój alkoholowy ze sfermentowanego ryżu), shochu (wódka japońska z batatów, ziemniaków, ryżu, jęczmienia, gryki, prosa lub kukurydzy) i umeshu (likier z odmiany japońskiej śliwki Ume). — Koszt kilkudniowego wyjazdu to 10-12 tys. zł na osobę. Większość Japończyków starszego pokolenia nie mówi po angielsku, więc opłacamy jeszcze tłumacza, którego stawka za osiem godzin operowania specjalistycznym słownictwem wynosi około 40 tys. jenów [mniej więcej 1300 zł — red.] — wylicza Kamila Hankiewicz.

Ceramika łączona złotem

Japana jest zarejestrowana w Londynie, ale pracuje międzynarodowo, a nawet międzykontynentalnie, bo każda ze współprowadzących firmę mieszka w innym kraju. Kamila Hankiewicz — analityk biznesowy — odpowiada za część technologiczną, marketing i wyszukiwanie kontrahentów. Anna Szymczak, która zdobyła doświadczenie jako dyrektor operacyjny w firmie logistycznej, odpowiada za logistykę, natomiast Anna Czarnkowska, projektantka wnętrz — za design. Niedawno do firmy dołączyły Magdalena Furman i Ilona Jankowska, które zajmują się B2B. — Działania prowadzimy najczęściej przez pocztę elektroniczną, różnego rodzaju komunikatory online umożliwiające połączenia głosowe i wideo jednocześnie, używamy też programu do delegowania zadań Trello i mamy grupę/chat na Facebooku. Niczym się to nie różni od wspólnej pracy pod wspólnym adresem — twierdzi Kamila Hankiewicz. Od dwóch miesięcy nie tylko sprowadzają, ale też tworzą własne produkty skupione wokół noży, tak zwane satellite products: listwy magnetyczne, wazy ceramiczne, a także własną linię ceramiki nawiązującej do starodawnej japońskiej sztuki kintsugi, czyli łączenia ceramicznych elementów złotem.

— Marzyłam, by tworzyć dla koneserów i pracować dla firm, które stawiają na jakość, a nie na ilość, a Japana mi to umożliwia — mówi Anna Czarnkowska, która w świecie designu pracuje od 10 lat. Projektowała m.in. dla firmy David Linley, producenta mebli i akcesoriów.

— Po ceramicznej kolekcji kintsugi planujemy porcelanową serię cut, czyli cięcie. Będą to produkty z asymetrycznym motywem — zapowiada Anna Czarnkowska.

Wachlarze wojowniczek

W koncepcji właścicielek Japany estetyka w wymiarze symbolicznym powinna nieść konkretną treść. Na przykład logotyp marki nie jest tylko prostym wzorem. To jeden z herbów (z jap. kamon) używanych przez rodzinę Maruni Mitsu Jugami za czasów Edo (1603-1868), w których elitarną część japońskiego społeczeństwa stanowiły wojowniczki samurajki zwane onna bu-geisha (ang. female martial artist). Były szkolone w samoobronie i manewrach ofensywnych w taki sam sposób, jak mężczyźni. Używały jednak broni specjalnie zaprojektowanej dla kobiet, zwanej naginata, która zapewniała lepszą równowagę (brana była pod uwagę mniejsza postura pań). Przez lata onna-bugeisha’s walczyły u boku samurajów, utrzymywały te same standardy i miały te same obowiązki. Uważano je za niezwykle silne i niezależne i darzono szacunkiem. Jedną z pierwszych samurajskich wojowniczek była cesarzowa Jingū (169-269 r.n.e.), która poważanie dla onna bu-geisha's wykorzystała do zainspirowania zmian gospodarczych i społecznych w kraju. Herb rodziny Maruni Mitsu Jugami wykorzystany na potrzeby logotypu Japany przedstawia trzy wachlarze używane wówczas przez gejsze i onna bu-geisha's. — Dla nas to symbol, że za marką stoją kobiety. W moim wyobrażeniu ma to być także symbol odważnych, niezależnych i ambitnych kobiet, które cenią naturalność, ale też jakość, i chcą zachować równowagę między karierą a domem — wyjaśnia Kamila Hankiewicz.

Tajemnice stali

Japońskie noże są tworzone od kilkuset lat tą samą techniką, co broń samurajska — słynne katany. Istnieje wiele wzorów i stylów noży, w zależności od regionu ich wytwarzania i przeznaczenia ostrza. Tajemnica ostrości i trwałości tkwi nie tylko w tradycyjnym kowalstwie, ale również w stali. Dzieli się ją głównie na rdzewną (z wysoką zawartością węgla) i nierdzewną.

— Mamy noże wykonane ze stali nierdzewnej i z tzw. białej stali, która jest trudniejsza w ostrzeniu i może zajść rdzą, ale za to takie noże są wyjątkowo ostre — tłumaczy Kamila Hankiewicz. Stali węglowej używa się wtedy, gdy ważne są wytrzymałość i przyczepność. Często jest stosowana w nożach do przetrwania i w profesjonalnych nożach dla szefów kuchni. Mają niezwykle ostry brzeg i stosunkowo łatwo je ostrzyć. Najpopularniejsze wykonane są ze stali Aogami. Inne chętnie kupowane noże są z tzw. stali Damascus z wytłoczoną powierzchnią. Ta stal ma bardzo dobre własności mechaniczne, była stosowana w średniowieczu do produkcji broni białej. Jest twarda i giętka jednocześnie. Produkcja stali damasceńskiej była objęta tajemnicą i nigdy nie została opanowana w Europie. Cechuje ją długowieczność. Taki nóż, jak również noże ze stali nierdzewnej, czyli z co najmniej trzynastoprocentową zawartością chromu, mogą długo pozostać w rodzinie i przechodzić z rąk do rąk, z pokolenia na pokolenie. Rzadki materiał plus ręczne wykonanie, według technik przekazywanych przez stulecia, dyktują ceny. W Japana ceny noży zaczynają się od 120 funtów (mniej więcej 583 zł), kończą na… prawie 500 (około 2430 zł). Najdroższy w aktualnej ofercie to nóż Tsukasa Hinoura 165 mm Nakiri. Kosztuje 495 funtów (nieco ponad 2400 zł).

— Niemało, ale jest ze stali nierdzewnej i można go potraktować jak rodzinną inwestycję, ponieważ może pozostać w domu na dziesiątki, jeśli nie na setki lat — sumuje Kamila Hankiewicz. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JAGODA JANUSZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Ostrze sukcesu