P jak piwo, P jak premium

Aleksander Szalecki, jego trzech wspólników z różnych środowisk i jeden cel: zrobić najlepsze polskie piwo — od wzornictwa butelki po jej zawartość. Towarzystwa produktów BeerLabu nie wstydzą się wysmakowane dania w restauracji z gwiazdką Michelina.

Nie tylko coraz popularniejszy pokal, ale i snifter, tulip czy goblet. Z takimi szkłami mają tworzyć najlepsze pary piwa z podwarszawskiego BeerLabu. Browar stworzyło kilku pasjonatów, którzy w życiu zawodowym — jak sami mówią — „zawsze coś robili i nawet im się co nieco udało”.

Zobacz więcej

Aleksander Szalecki, jego trzech wspólników z różnych środowisk i jeden cel: zrobić najlepsze polskie piwo — od wzornictwa butelki po jej zawartość. ARC

To, czego im brakowało, to piwo made in Poland z najwyższej półki. Od lata 2016 r. po ponad dwóch latach przygotowań BeerLab sprzedaje swoje piwo w najlepszych restauracjach i hotelach w Polsce. Charakterystyczne ciemne butelki można zobaczyć m.in. w warszawskiej restauracji Nolita, w Hotelu Bristol, w Wodnej Wieży w Pszczynie i w poznańskim Blow Up Hall. Flagowy produkt BeerLab — czyli Rubio — zagościł nawet w menu degustacyjnym Senses, restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelina.

Londyn i kosmos

— Od początku mieliśmy prostą wizję: dla nas tworzenie piwa to sztuka, nie idziemy na kompromisy. Naszą obsesją jest dążenie do najwyższej jakości na każdym etapie produkcji — tłumaczy Łukasz Ołtarzewski, współpracownik londyńskiego VidZone (firmy tworzącej aplikacje dla telewizji VoD) i jeden z czterech wspólników BeerLabu. To on trzyma pieczę nad estetyczną stroną przedsięwzięcia, pracuje nad tym, by opakowania piwa BeerLab były dopracowane graficznie w najmniejszym detalu. Poszukiwania idealnego kształtu butelki trwały ponad pół roku i skończyły się we Włoszech.

Pozostali wspólnicy to — chcący zachować anonimowość — znany prawnik, mający w CV lata pracy w londyńskim City (twórca Beer- Labu, w którego głowie narodził się pomysł luksusowego piwa znad Wisły) i Aleksander Szalecki, właściciel Stratego, jednej z największych w kraju firm doradczych z dziedziny funduszy europejskich. W przedsięwzięciu bardzo pomocne okazało się jego biznesowe doświadczenie. Aleksander Szalecki inwestuje zazwyczaj w nowe technologie np. w Creotech, największą polską spółkę z branży kosmicznej.

Czwarty wspólnik w ogóle nie chce się ujawniać.

Wyścig za miliony

Gdzie powstaje piwo rzemieślnicze z najwyższej półki? W niepozornym zaułku podwarszawskiego Piaseczna. Z zewnątrz browar BeerLab wygląda jak jedna z wielu długich hal produkcyjnych, których nie brakuje w okolicy, ale w środku można się przekonać, jak jest dopracowany technologicznie. Właściciele zainwestowali w instalacje i maszyny ponad milion euro, stawiając przy tym na wspieranie rodzimego biznesu. Maszynę do etykietowania butelek wyprodukowała firma UniLogo, mieszcząca się kilka kilometrów od BeerLabu, a kadzie i tanki są dziełem podrzeszowskiej firmy Niwa.

Cóż, nikt nie powiedział, że piwna rewolucja będzie tania. Wyścig technologiczny jest jednym z jej wyznaczników. — Przez pierwsze dwa lata podążaliśmy długą i wyboistą drogą. Moi wspólnicy są jednak cierpliwi. Wszyscy traktujemy BeerLab jako przedsięwzięcie długofalowe — podkreśla Aleksander Szalecki.

Miękkość dla blogera

Jakie jest piwo BeerLab? Trojakie, bo w trzech odmianach. Rubio to belgian blond ale. Estilo określany jest mianem artisan pilsner. A Désir to coffee brown porter.

Każde ma swoją historię, unikatową recepturę i dobre recenzje. Weźmy takiego Tomasza Kopyrę, prowadzącego Blog.kopyra.com, autorytet w branży piw rzemieślniczych, a jednocześnie człowieka o podniebieniu, które niełatwo zadowolić byle czym. „Wyraźnie fenolowe, wyraźnie przyprawowe, brzoskwiniowe, gładkie, miękkie, mogłaby być piękniejsza piana, smukłe, bardzo poprawny blond — podoba mi się” — to o Rubio.

Kopyra chwali też „miękkość Estilo” i zdecydowaną, bezkwasową kawowość Désira. „W tym pomyśle chodzi o to, żeby lokale na poziomie miały też piwo na poziomie. Podoba mi się, że ktoś idzie w tę niszę, pokazuje w nowym otoczeniu, że jest coś takiego jak piwna rewolucja” — komentuje Tomasz Kopyra w swojej wideorecenzji.

Nisza bez ekstremum

Zachęceni dobrymi recenzjami piwnych smakoszy właściciele BeerLabu chcą pójść o krok dalej i oczekują czasów, gdy w porządnych restauracjach obok karty win zagości karta starannie wybranych piw. Przykład płynie m.in. ze Stanów Zjednoczonych, gdzie piwa rzemieślnicze stanowią kilkanaście procent rynku. W Polsce jest to wciąż ledwie 1-2 proc.

— Rubio, Estilo i Désir nie są naszym ostatnim słowem — zdradzają wspólnicy BeerLabu. Tłumaczą jednak, że ich głównym celem nie jest produkcja kolejnych rodzajów piwa, lecz ich ulepszanie.

— Nie chcemy tworzyć piw ekstremalnych. Wolimy się skupić na warzeniu takich, które, choć złożone w smaku, są harmonijne i bardzo pijalne — mówią. Obiecują też, że w myśl zasady, iż w parze z ilością rzadko idzie jakość, produkty BeerLabu mają pozostać piwami niszowymi, produkowanymi w limitowanych ilościach.

Brzeg pucharu

Nie ukrywajmy oczywistej oczywistości: ten tekst powstał przy płynnym udziale wszystkich trzech piw BeerLabu. Efekty tego eksperymentu empirycznego oceńcie państwo sami. Ja — jako piwosz amator — uznaję, że estetycznie i smakowo te piwa pasują do topowych restauracji. Nie chodzi jedynie o cenę (30-35 zł za butelkę 0,33 l) czy o smak (przypadł do gustu bardziej wybrednym podniebieniom niż moje).

Imponująca jest też strona estetyczna — począwszy od butelki wyprodukowanej we włoskiej hucie szkła, przez drukowaną specjalnymi farbami etykietę i dopracowany kapsel, produkty BeerLab plasują się w klasie premium, zanim jeszcze znajdą się między ustami a brzegiem pucharu. Ostatnie słowo i tak będzie jednak należało do klientów, którzy wkrótce będą mogli zagłosować portfelami. Oficjalne marketingowe otwarcie marki na rynek w tym roku będzie jej chwilą prawdy. Pokaże, czy pokal w wersji premium jest do połowy pełny, czy w połowie pusty. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROL JEDLIŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / P jak piwo, P jak premium