W ocenie ubezpieczenia przeszkodą jest jego warunkowość — ubezpieczyciel jest zobowiązany do świadczenia dopiero „w przypadku...” i „pod warunkiem...”.
Często nawet po wielu latach współpracy z ubezpieczycielem, jeśli nic się nie wydarzyło, nie można ocenić jakości polisy.
Połowa sukcesu w konstrukcji programu ubezpieczeniowego to właściwa analiza potrzeb. Na tym etapie należy rozważyć listę ryzyk, czyli zastanowić się, jakiego rodzaju ubezpieczenia potrzebuje firma. Czasem pojęcie ubezpieczenia zawężane jest wyłącznie do objęcia ochroną składników majątkowych od ognia i innych zdarzeń losowych.
Utrata zysku
Szczególnej uwagi warte jest ubezpieczenie w polskiej nomenklaturze ubezpieczeniowej nazwane najczęściej ubezpieczeniem utraty zysku (B.I.). Bardziej trafnie istotę tego ubezpieczenia oddaje literalne tłumaczenie z angielskiego „ubezpieczenie następstw przerw w produkcji”. W tym przypadku wcale nie potrzeba wykazywać zysku netto, aby móc być beneficjentem takiego ubezpieczenia. W bardzo dużym uproszczeniu działa to tak, iż w przypadku wypłaty z ubezpieczenia B.I. firma ubezpieczeniowa płaci poszkodowanemu przez określony czas (najczęściej rok) określoną procentowo część przychodów, którą poszkodowany osiągnąłby, gdyby szkoda nie wystąpiła. Bardzo często szkody pośrednie wywołane przerwą w produkcji są wyższe niż wartość utraconych składników majątku. Bez dobrej polisy B.I. firma może mieć kłopoty z wznowieniem działania, nawet jeśli otrzyma pełne odszkodowanie za utracony majątek.
Zapomniane ryzyka
Naturalnym dążeniem firm ubezpieczeniowych jest ograniczenie katalogu zdarzeń, które będą rodziły ich odpowiedzialność. Nawet jeśli zakres w ofercie nazywa się pełny, maksymalny czy wręcz „od wszystkich ryzyk”, to i tak w ogólnych warunkach ubezpieczenia znajduje się zamknięta, limitowana lista ryzyk.
Do najczęściej „zapominanych” ryzyk należą: deszcz nawalny (zalanie przez taki deszcz z reguły nie mieści się w definicji powodzi), napór śniegu lub lodu, dym oraz sadza (w tym przypadku ubezpieczyciel odpowiada nie tylko za rzeczy spalone ale również osmolone czy „tylko” przesiąknięte spalenizną), pęknięcie rur, cofnięcie się ścieków.
Do każdych warunków ubezpieczenia firma ubezpieczeniowa posiada od kilku do kilkunastu dodatkowych klauzul rozszerzających zakres ubezpieczenia. Warto zapoznać się z ich listą, choćby po to, aby uświadomić sobie, co nie jest ubezpieczane w tzw. standardzie.
Sumy ubezpieczenia
Jednym z istotnych parametrów umowy ubezpieczenia jest sposób szacowania wartości potencjalnej szkody. W praktyce występują dwa rozwiązania — według wartości rzeczywistej (rynkowej) lub nowoodtworzeniowej (wartość zakupu nowego przedmiotu). W przypadku przedmiotów starszych i używanych różnice te mogą być istotne.
Warto dokładnie oszacować wartość ubezpieczanego mienia — zbyt wysoka odbije się na składce, zbyt niska może spowodować redukcję należnego odszkodowania (tzw. niedoubezpieczenie i zasada proporcji). Za właściwą wycenę odpowiada co do zasady ubezpieczający. Powinien on również zaznaczyć, czy dana kwota jest wartością z podatkiem VAT czy bez.
I jeszcze uwaga na marginesie — spóźnienie z ratą składki choćby o dzień skutkuje automatycznym wygaśnięciem ubezpieczenia. Opłacenie jej po terminie prawie nigdy nie wznawia ubezpieczenia.
Wybór ubezpieczyciela
Rzadko kiedy oferta towarzystwa ubezpieczeniowego pokrywa się w pełni z naszym zapotrzebowaniem. Metody analizy mogą być różne. Przy samodzielnej analizie z pewnością należy zwrócić uwagę na: definicje poszczególnych terminów (ubezpieczyciele różnie interpretują np. pojęcie zalania), listę wyłączeń, na dopuszczalny okres zgłaszania roszczeń (dotyczy to w szczególności OC), procedurę likwidacji szkody.
Autor jest broker ubezpieczeniowym