Ministerstwo Skarbu Państwa jest bliskie szczęśliwego finału ciągnącej się latami prywatyzacji Sklejki-Pisz. Resort sprzedał 85-procentowy pakiet jej akcji Pagedowi. Do sfinalizowania transakcji potrzebna jest jeszcze zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). A z tym może być ciężko, bo jeśli spojrzeć na polski rynek, koncentracja po połączeniu Pagedu i Sklejki-Pisz może być zbyt duża.
— Czekamy na decyzję UOKiK. Z kancelarią prawną przygotowaliśmy stanowisko i argumenty — mówi Daniel Mzyk, prezes Pagedu.
Jeśli urząd wyda pozytywną decyzję w sprawie zakupu piskiej fabryki, Paged będzie musiał wydać nieco ponad 65 mln zł.
— Finansowanie mamy zapewnione — podkreśla Daniel Mzyk.
Wyjaśnia, że część pieniędzy miałaby pochodzić z kredytu, część — z emisji obligacji. Po przejęciu moce produkcyjne Pagedu wzrosłyby do około 140 tys. msześc. sklejki rocznie. Spółka nie obawia się jednak, że będą problemy ze znalezieniem klientów na tak dużą liczbę produktów.
— Kupując Sklejkę-Pisz kupujemy nie tylko fabrykę, ale przede wszystkim rynek. Ta spółka ma swoich klientów — uspokaja Daniel Mzyk.
Paged dalej zamierza inwestować w segment sklejkowy. Nie zawiesił rozmów dotyczących kupna fabryki w Rosji, choć przyznaje, że nie ma postępu w tych negocjacjach.
— Cały czas szukamy celów przejęć w Rosji, na Ukrainie i Białorusi. Chodzi nam głównie o zapewnienie sobie zaplecza surowcowego — wyjaśnia Daniel Mzyk.
Czy rozwój biznesu w kierunku produkcji sklejki oznacza rezygnację z wytwarzania mebli?
— Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o wyniki z I półrocza, ze sklejki jesteśmy zadowoleni, a z mebli nie — przyznaje Daniel Mzyk.
Dodaje, że w ciągu kilku tygodni spółka powinna zaprezentować zmodyfikowaną strategię.
— Nie będzie to rewolucja, trochę zmienimy cele biznesowe i pokażemy możliwe scenariusze — mówi Daniel Mzyk.
Więcej szczegółów nie ujawnia.
Paged urośnie na sklejce
Spółka czeka na zgodę UOKiK na przejecie fabryki w Piszu. Planuje kolejne inwestycje w segmencie sklejkowym.