Palący, śmieciowy apel

Barbara Warpechoweska
opublikowano: 07-06-2018, 22:00

W 2018 r. odnotowano już 63 pożary wysypisk i składowisk śmieci i odpadów. Informacje o nowym pożarze ukazują się co kilka dni.

Katarzyna Michniewska, prezes firmy Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań, na swojej stronie na Facebooku zamieściła oświadczenie w sprawie katastrofy ekologicznej w Polsce.

— Mówi się o milionach złotych, o mafii śmieciowej, prokuratorach, a jeszcze nikt nie powiedział, że trzeba będzie posprzątać, zadbać o przeprowadzenie badań i przede wszystkim o nasze zdrowie. Ludzie nie mają wiedzy, co oznacza pożar odpadów — mówi Katarzyna Michniewska, tłumacząc za umieszczenie dramatycznego apelu.

W 2018 r. odnotowano już 63 pożary wysypisk i składowisk śmieci i odpadów. W tym 27 bardzo dużych i dużych (czyli takich, w których gaszeniu brało udział kilkadziesiąt jednostek straży). Płonęły m.in. odpady w Warszawie, Olsztynie i Zgierzu. Informacje o nowym pożarze ukazują się co kilka dni.

— Pożary odpadów nie są zjawiskiem nowym. W 2016 i 2017 r. mieliśmy około 200 tego typu przypadków, teraz jednak ich skala jest dużo większa. Przyczyn może być kilka. Po pierwsze, śmieci są łatwopalne, szczególnie te leżące dłuższy czas — wraz z procesami biologicznymi, mogą zapłonąć same. Równocześnie duża część odpadów z zakładów przetwórczych jest odbierana, a potem magazynowana na hałdach, ze względu na małe moce przerobowe. Trzecim źródłem są transporty z zagranicy, których nie można kontrolować — transportowanesą pod plandekami, jak zwyczajne towary, a Inspektorat Ochrony Środowiska nie może się nimi zająć. Istnieją też grupy, które zyskują finansowo na pożarach — uważa Krzysztof Kawczyński, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej.

W wielu przypadkach można przypuszczać, że do pożaru ktoś się przyczynił, by zmniejszyć hałdę śmieci, nie płacąc za ich utylizację. To jednak wymaga dochodzenia. Nie jest to takie jednoznaczne, bo np. pożar odpadów w Olsztynie miał miejsce w miejskim zakładzie, a Radom i Kielce również gromadzą odpady w postaci skompresowanej.

Z początkiem 2018 r. Chiny wprowadziły zakaz importu 24 rodzajów odpadów, w tym m.in. tworzyw sztucznych, papieru, bawełny, popiołu, przędzy. Pekin chce uciec od sytuacji, w której Państwo Środka stawało się wysypiskiem śmieci dla całego świata. W 2016 r. importowało głównie z Europy, Japonii i Stanów Zjednoczonych 7,3 mln ton odpadów tworzyw za ponad miliard USD. Wcześniej było to nawet ponad 10 mln ton.

Z danych wynika, że do Chin trafiało 87 proc. odpadów tworzyw sztucznych powstających w Europie, a z całego świata — 56 proc. Nie oznacza to jednak, że śmieci zniknęły. Część trafia do mórz i oceanów, ale część przyjeżdża do Polski.

Nic dziwnego, że mieszkańcy Bytomia apelowali jeszcze w 2017 r. do Beaty Szydło, ówczesnej premier, w sprawie nielegalnych śmieci, które gromadzono w mieście.

O konieczności elektronicznej ewidencji odpadów, zwiększenie uprawnień inspektoratu środowiska słychać od lat. Rząd zapowiada, że przyjrzy się sytuacji na rynku śmieciowym.

Czas na działanie

Apel Katarzyny Michniewskiej, prezes firmy Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań

My, obywatele, żądamy ogłoszenia stanu wyjątkowego w związku z emisją do środowiska w sposób niekontrolowany substancji (chemikaliów, odpadów niebezpiecznych i innych substancji nieznanego pochodzenia) zagrażających zdrowiu i życiu mieszkańców Polski i Europy! Zagrożone zostało bezpieczeństwo Polaków, poprzez skumulowaną serię pożarów składowisk. Osoby odpowiedzialne powinny zostać ukarane analogicznie do osób ściganych za zbrodnie przeciw ludzkości z użyciem broni masowego rażenia. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechoweska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Palący, śmieciowy apel