Andrzej Szcześniak, analityk rynku paliwowego, uważa, że polscy producenci paliw bardzo wybiórczo reagują na ruchy cen paliw na światowych rynkach, a ceny benzyny są w Polsce zawyżone. Receptą na rozwiązanie tego problemu jest stworzenie konkurencyjnego rynku.
Joanna Wrześniewska (Polsat): Ceny ropy na świecie dramatycznie spadają, ropa jest najtańsza od dwóch lat. Czy widać to w Polsce?
Andrzej Szcześniak (analityk rynku paliw): Nie. W Polsce praktycznie nie widać, aby na rynkach światowych coś się działo. Ceny w ciągu kilku ostatnich tygodni spadły zaledwie o kilka groszy, a to zdecydowanie za mało.
- Dlaczego tak się dzieje, że w Polsce jest drogo, a na świecie tanio?
— Polski rynek jest bardzo poważnie odgrodzony od światowego. Dlatego tendencje ze świata docierają do nas w bardzo ograniczonym stopniu albo w wykrzywionej postaci. Dla przykładu: po 11 września, kiedy ceny na rynkach światowych gwałtownie rosły, w Polsce było podobnie. Kiedy zaczęły natomiast spadać, to w Polsce już tak szybko benzyna nie taniała. To typowy przykład rynku monopolistycznego, odgrodzonego od konkurencji importowej.
- Dlaczego zatem zagraniczne koncerny, które mogą kupować taniej paliwo za granicą, nie sprzedają go w Polsce po cenach konkurencyjnych w stosunku do polskich firm?
— Największe zachodnie koncerny w Polsce są także uzależnione od naszych rodzimych wielkich producentów. Nie mają stałych zagranicznych źródeł zasilania w paliwo, a także bazy logistycznej do jego produkcji. Poza tym polityka PKN Orlen polega na tym, że przez pewien czas utrzymuje dochodowość importu, by przez kilka miesięcy po prostu wszystkie firmy ponosiły straty. Skutek jest taki, że w ubiegłym roku stanowił on jedynie 8 proc. krajowej produkcji.
- O ile w Polsce ceny są zatem zawyżone.
— Na pewno o kilkanaście groszy.
- Mamy nowy rząd, być może coś się zmieni w układzie sił. Czy jest taka szansa?
— Mam taką nadzieję. Sugeruję temu rządowi, że powinien pilnie zająć się tą kwestią. Obecnie widać, że nawet minister skarbu nie ma wpływu na swoje spółki. Mógłby jednak uzdrowić tę sytuację. Chodzi o to, aby jeden podmiot, nie opanował całego rynku. To podstawowe zadanie, jeśli chodzi o dbałość o konsumentów i gospodarkę.
- Czy lekarstwem na niższe ceny jest prywatyzacja?
— Raczej konkurencja. Przykładem jest rynek w USA, gdzie od września ceny spadły o 25 proc. i litr benzyny można tam kupić dzisiaj za 99 groszy. W Polsce płacimy średnio 3,13 zł.
- Kiedy możemy oczekiwać realnej konkurencji?
— Wtedy, kiedy na rynku będzie działać kilka dużych poważnych podmiotów i będą one miały wyrównane siły. Teraz warunki dyktuje w Polsce PKN Orlen.
- Ale ostatnie wyniki PKN nie są zbyt dobre.
— To nie jest wina rynku.
Notowali: Tomasz Siemieniec, Jacek Fedor