Państwowe kluby zostały w tyle

Kamil Zatoński
08-06-2009, 00:00

16:8 — to wynik medalowej rywalizacji klubów wspieranych przez prywatnych i państwowych sponsorów.

W ubiegłym sezonie lepiej radziły sobie prywatne zespoły. W tym jednym i drugim będzie ciężej

16:8 — to wynik medalowej rywalizacji klubów wspieranych przez prywatnych i państwowych sponsorów.

Klubowe rozgrywki ligowe zostały zakończone. Sprawdziliśmy, które ekipy — państwowe czy prywatne — lepiej sobie w ubiegłym sezonie poradziły. W czysto sportowym wymiarze sukces odniosły prywatne kluby. Tylko dwa zespoły pod egidą spółek skarbu państwa — PGE Skra Bełchatów i Lotos PKO BP Gdynia — nie dały szans rywalom w ligach siatkówki mężczyzn i koszykówki kobiet. W pozostałych sześciu, które wzięliśmy pod lupę, triumfowały kluby, na które pieniądze łożą prywatne (często giełdowe) przedsiębiorstwa. W medalowym zestawieniu 16 krążków przypadło prywatnym zespołom, 8 — państwowym. Jak będzie w tym roku? Tego najlepsi hazardziści nie wiedzą. My wiemy jedno — wszystkim klubom będzie trudniej.

Z drżeniem serca

Jeszcze kilka tygodni temu działacze najlepszych ekip szampanami oblewali zdobyte laury. Dziś niektórzy z nich mają ból głowy. I to z kilku powodów. Zgodnie z obowiązującym od lutego zarządzeniem ministra skarbu, państwowe spółki do końca roku muszą się pozbyć udziałów w sportowych spółkach akcyjnych. Ale to nie wszystko. Żeby kontynuować ich sponsorowanie, przedstawiciele firm będą musieli udowodnić przez badania marketingowe, że sponsoring przynosi im zysk. Na dodatek, jeśli same nie będą osiągać dodatniego wyniku finansowego, będą musiały zrezygnować z reklamowania poprzez sport.

Niewykluczone, że na taki scenariusz przygotowuje się Jastrzębska Spółka Węglowa, sponsorująca tamtejszych siatkarzy (w minionym sezonie zdobyli brązowe medale). Górniczy koncern już zapowiedział, że ze względu na dekoniunkturę w branży i problemy finansowe ograniczy wydatki na sponsoring. Inny gigant energetyczny — Energa — już zdecydował, że w przyszłym sezonie obetnie środki na sport o połowę, do około 20 mln zł. Oficjalnie tłumaczy to jednak nie oszczędnościami, ale zmianą strategii promowania marki. Nie zdecydowano jeszcze, których klubów dotkną cięcia, dlatego przez najbliższe tygodnie o przyszłość drżeć będą hokeiści Energi Stoczniowca Gdańsk, piłkarze Lechii Gdańsk, koszykarze Energi Czarnych Słupsk, koszykarki Energi Toruń i siatkarki Gedanii.

Kara za żwirowisko

Kryzys w większym stopniu daje się jednak we znaki klubom, w których karty rozdają prywatni sponsorzy. Na krawędzi upadku stanął siatkarski team z Olsztyna. O przyszłość martwią się też m.in. piłkarze ręczni z Piotrkowa (sponsor Focus Park) i ich koleżanki z Jeleniej Góry (Carlos Atol). Z kolei PKM Duda nie przedłużył umowy sponsorskiej z drużyną koszykarek z Leszna, ale tamtejsi działacze mają już ponoć zamożną alternatywę.

Z wielkim hukiem ze sponsorowania wycofali się Henryk Stokłosa (jego Farmutil Piła zajął trzecie miejsce w lidze siatkówki kobiet), Wiesław Wojas (Podhale zdobyło brąz w lidze hokeja) i Józef Wojciechowski (Politechnika Warszawa skończyła sezon na 8. miejscu w lidze siatkówki, JW Construction pozostanie jednak sponsorem piłkarskiej Polonii Warszawa). Tu oficjalnie nie decydowały względy finansowe, ale trudności w porozumieniu się biznesmenów z lokalnymi władzami. W Pile poszło o karę 1,5 mln zł, jaką burmistrz nałożył na Farmutil za nielegalną eksploatację żwirowiska. W Nowym Targu Wojas miał już dosyć samodzielnego ciągnięcia wózka. Tłumaczył się też tym, że lepsze efekty reklamowe uzyska w inny sposób. Właściciel JW Construction oddał siatkarski klub, bo miasto nie zmniejszyło czynszu, jaki piłkarska Polonia płaci za użytkowanie stadionu przy ul. Konwiktorskiej.

Nadzieja w kibicach

W wymienionych klubach najbliższe tygodnie będą stały pod znakiem gorączkowego poszukiwania sponsorów. Czasem nie wystarczy nawet sukces sportowy. Przykładem są hokeiści GKS Tychy (aktualny wicemistrz Polski), którzy nie doczekali się tytularnego sponsora, mają jedynie kilkunastu mniejszych, którzy w ubiegłym sezonie wyłożyli na klub około 1,5 mln zł (60 proc. budżetu, 30 proc. dawało miasto, 10 proc. pochodziło z biletów). Dziś na stronie internetowej klubu można przeczytać nawet specjalną odezwę do kibiców. Działacze apelują, by zastanawiając się nad wyborem firmy, w której znajdą potrzebny im produkt, fani zwrócili się właśnie w stronę dotychczasowych sponsorów.

30 mln zł

Takimi pieniędzmi dysponują najlepsze drużyny.

Oficjalnym, ale nie tytularnym, sponsorem ekstraklasy jest Warka (Grupa Żywiec), która w ciągu 2,5 roku wyłoży na ligę 8,5 mln zł. Za prawa do transmisji meczów płaci też Canal Plus. Nieoficjalnie — ponad 100 mln zł za trzy lata. W ekstraklasie z szesnastu drużyn tylko dwie — Lechia Gdańsk i GKS Bełchatów — mają sponsorów z udziałem skarbu państwa (Energę i PGE). Tylko GKS ma w nazwie sponsora tytularnego. Najlepsze ekipy finansują: Bogusław Cupiał, właściciel Tele-Foniki i Wisły (jej głównym sponsorem jest też Bet-at-Home), koncern ITI (Legia) i Warka (sponsor strategiczny Lecha).

10 mln zł

Taki budżet mają najlepsze drużyny.

W kwietniu 2008 r. Polkomtel podpisał pięcioletnią umowę na sponsorowanie obu lig — męskiej i żeńskiej. Według nieoficjalnych informacji, płaci około 20 mln zł rocznie. Rozgrywki pokazuje (w różnych kanałach) Telewizja Polsat. W lidze mężczyzn dominują drużyny, których najważniejsi sponsorzy kontrolowani są przez skarb państwa. Budżet najlepszej Skry Bełchatów aż w 90 proc. zapełnia koncern PGE.

10-12 mln zł

Takie były budżety trzech najlepszych ekip w minionym sezonie.

Polska Liga Koszykówki nie ma tytularnego sponsora. Pod koniec 2008 r. Roman Ludwiczuk, prezes związku, mówił, że nowy sponsor (także dla reprezentacji) musiałby wyłożyć 10 mln USD rocznie. Umowy na razie nie ma, a ligę pokazuje w bardzo okrojonym wymiarze TVP. Najlepsza drużyna — Asseco Prokom Sopot (od nowego sezonu będzie grać w Gdyni) — zmniejszyła w ubiegłym sezonie budżet z 30 mln do 10 mln zł. Powód: kłopoty sponsora — Prokomu. Struktura sponsorów ligi jest podobna, jak w siatkówce mężczyzn. Trzy z czterech najlepszych drużyn dostają pieniądze od spółek z udziałem skarbu państwa.

3-4 mln zł

Takim budżetem dysponował w ubiegłym sezonie mistrz Polski z Muszyny.

W Plus Lidze Kobiet — w odróżnieniu od rozgrywek męskich — rządzi prywatny biznes, a w najwyższej klasie jest tylko jedna ekipa, którą wspiera firma z udziałem skarbu państwa (Energa Gedania Żukowo). Budżety najlepszych drużyn w lidze pań są w przybliżeniu trzy razy niższe niż w klubach, w których grają ich

koledzy. Transmisje z meczów można obejrzeć w stacjach Polsatu.

3 mln zł

Takim budżetem dysponował w ubiegłym sezonie mistrz — Vive Kielce.

Liga nie ma tytularnego sponsora, podobnie jak reprezentacja, której skończyła się umowa z PKO BP. Podium w ostatnich rozgrywkach ligowych (pokazuje je Polsat) zajęły: drużyna sponsorowana przez prywatną firmę (Vive — zajmuje się recyklingiem i sortowaniem używanej odzieży), kontrolowaną przez skarb państwa (Orlen jest głównym sponsorem Wisły Płock) i władze miejskie (MMTS Kwidzyn).

3-4 mln zł

Takimi budżetami dysponują drużyny walczące o medale.

Sponsorem tytularnym Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet jest diler samochodowy Ford Germaz. Nie wiadomo jednak, ile łoży na rozgrywki. Ewenementem na skalę krajową jest to, że drugą w ostatnim sezonie drużynę sponsoruje Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna.

2,5-3 mln zł

Takimi budżetami dysponują najlepsze drużyny.

To jedna z najbiedniejszych lig w grach zespołowych. Posiadanie budżetu rzędu 2 mln zł pozwala już myśleć o sukcesach. Sponsorzy nie garną się jednak do hokeja, który na poziomie ligi praktycznie nie istnieje w mediach. Od kilku lat dominują w niej drużyny sponsorowane przez pasjonatów tej dyscypliny sportu: Wiesława Wojasa (Podhale) i Janusza Filipiaka (Cracovia). W zakończonych niedawno rozgrywkach srebrny medal wywalczył GKS Tychy, który nie ma nawet tytularnego sponsora.

1,5-2 mln zł

Takimi pieniędzmi dysponują najlepsze ekipy.

Żeńskie rozgrywki wyglądają jak ubogi krewny nawet w porównaniu z niezbyt zamożną męską ligą piłki ręcznej. Także dlatego, że kobieca reprezentacja nie odnosi sukcesów — tak jak męska. Od lat w lidze dominuje drużyna z Lublina, która co jakiś czas zmienia tytularnego sponsora. Dziś jest nim giełdowe Asseco Business Solutions, wspierane przez Zakłady Azotowe Puławy. W ubiegłym sezonie sponsora tytularnego miała tylko co trzecia drużyna.

Michał Szustak:

Sport nie tylko

dla największych

Mniejsi przedsiębiorcy także mogą skorzystać na sponsorowaniu drużyn i to wcale nie największych. Prym wiedzie piłka nożna.

1"Puls Biznesu": Czy warto promować się przez sport?

Michał Szustak, ekspert portalu MarketingSportowy.pl.

— Sponsoring w sporcie jest tym bardziej skuteczny, im prowadzony jest na większą skalę. Przewagę mają więc duże podmioty, które wykładają duże pieniądze na jedną drużynę, ligę czy konkretną dyscyplinę. To jednak nie znaczy, że nie można uzyskać korzyści, będąc mniejszym przedsiębiorcą i sponsorując mniejszy klub, nawet nie na poziomie ekstraklasy. Jednym z grzechów działaczy klubowych i menedżerów jest niedocenianie efektów sponsoringu na poziomie lokalnym. Ważna jest tu społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstw, które właśnie poprzez wspieranie sportu mogą wzmacniać markę i zyskiwać aprobatę na skalę lokalną.

2 Tabele lig w grach zespołowych pełne są nazw firm sponsorów. Czy lepiej być sponsorem tytularnym w słabej drużynie, czy wspierającym w takiej, która walczy o medale?

— Trzeba mierzyć siły na zamiary. W sporcie znamy wiele przykładów źle zorganizowanych klubów, których kłopoty rozpoczynały się po osiągnięciu spektakularnego wyniku sportowego. Sponsor powinien szukać partnera, który pamiętając o wyniku sportowym, tworzy doskonałą organizację. W polskim sporcie mamy chorobę, która przejawia się właśnie sprzedawaniem nazw klubów. To jednak świadczy tylko o tym, że działacze sportowi nie mają sponsorom nic do zaproponowania ponad to, że ich nazwa może się przewijać w wiadomościach sportowych. Tymczasem z punktu widzenia zwłaszcza mniejszych firm nie ma to znaczenia, bo na drugim końcu Polski przypadkowy odbiorca komunikatu i tak nie będzie kojarzył ich nazwy z jakimś konkretnym produktem. Tymczasem to przedsiębiorca powinien świadomie wykorzystywać informację o tym, że sponsoruje klub czy dyscyplinę i to powinno go nobilitować w oczach partnerów biznesowych czy klientów.

3 Które gry zespołowe są najatrakcyjniejsze z punktu widzenia sponsorów?

— Największą siłę przebicia ma oczywiście piłka nożna. W Polsce fenomenem jest też siatkówka, ponieważ jest bardzo dobrze zarządzana od strony sportowej i biznesowej. Duże zasługi ma w tym sponsor — Polkomtel, który na sferę sportu przeniósł własne know-how. Spory potencjał ma też piłka ręczna, gdzie są sukcesy sportowe i mający zacięcie biznesowe działacze związkowi. Na razie, niestety, nie przekłada się to na pieniądze i liczbę sponsorów, bo to droga, w której efekty osiąga się po kilku latach konsekwentnej pracy. Zaniedbana jest natomiast koszykówka, bo tam działacze związkowi zatrzymali rozwój tej dyscypliny wiele lat temu. Nic więc dziwnego, że sponsorzy tu się nie garną, bo nie widzą, że mają do czynienia z poważnym partnerem biznesowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Państwowe kluby zostały w tyle