Papieskie paluszki

Gdy Klemens V szukał miejsca na letnią rezydencję, przy której postanowił założyć winnicę, bez wahania wybrał dorzecze Rodanu. Osobiście wyszukał najmilsze winogronom podłoże. I tak narodziło się słynne Chateauneuf-du-Pape, czyli Pałac Nowego Papieża.

Rodan to najzasobniejsza w wodę rzeka Francji. Jej źródła, co ciekawe, pochodzą ze szwajcarskiego kantonu Valais. A konkretnie z lodowca o dźwięcznej nazwie Rhonegletscher, który ostatnio wyraźnie się kurczy. Bardzo oberwał przez efekt cieplarniany. Miłośnicy win z doliny Rodanu o cierpieniach lodowca nawet nie myślą. Cieszą się, że wody w rzece nie brakuje. Jest ważna dla lokalnych odmian winogron.

Północ-Południe
Region dzieli się na słynną na świecie część północną, zdominowaną przez odmianę winogron Syrah, z wybitnymi i bardzo drogimi Hermitage i Cote-Rotie (10 proc. całego regionu doliny), i południową, gdzie prym wodzi Grenache, który w połączeniu z Caignan Mourvedre, Syrah, Cinsault, Vaccarese tworzy doskonałe wieloszczepowe wina. Południowy Rodan jest może mniej eksponowany od swego szlachetnego brata, ale wina zadomowiły się tam bardzo dawno temu.
Ciekawe, że w ich historii można się nawet doszukać śladów papieskich paluszków. Choć na początku macały one zupełnie gdzie indziej.  W 1300 r. Bernard de Got, ówczesny arcybiskup Bordeaux, postanowił wykorzystać otrzymaną darowiznę w Pessac (dzisiejszy region Graves) na stworzenie winnicy i pierwszego (ponoć) winnego chateau w Bordeaux. Do dziś istnieje ono pod nazwą Chateau Pape Clement. Skąd się wzięła ta papieska nazwa? Otóż w wyniku konfliktu między francuskim królem Filipem IV Pięknym a papieżem Bonifacym VIII powstał alternatywny dla Rzymu tron papieski we Francji. Pontyfikat znany historykom pod hasłem „niewoli awiniońskiej”. I kto został tam wtedy papieżem? Właśnie Bernard de Got, który przyjął imię Klemensa V.
Niestety, nie dane mu było cieszyć się efektami wyboru dorzecza Rodanu na letnią papieską rezydencję. Zmarł kilka lat później. Jego następca winami był mało zainteresowany. Satysfakcję twórcy regionu Chateauneuf-du-Pape sprawiłaby zapewne ocena następnego z kolei papieża, Klemensa VI, który uznał wytwarzane tam wina za wyjątkowo dobre. Oczywiście, pod dogłębnych degustacjach.

Czerwone kroplówki
Region Chateauneuf-du-Pape odegrał jeszcze inną doniosłą rolę we francuskim winiarstwie. W zupełnie innych okolicznościach. Na fali masowych winnych fałszerstw na początku XX wieku, gdy podrabiano wszystko. Samych tylko szampanów było na rynku o 12 mln butelek rocznie więcej, niż można było wyprodukować w Szampanii. Anemicznym z kolei burgundom masowo przysparzano rumieńców, podając im potajemnie „czerwone kroplówki” właśnie z win z Doliny Rodanu. Chociaż w południowej części doliny były już wtedy wina wybitne, o uznanej reputacji. Fałszerstwa dotknęły jednego z nich
– słynnego Chateau Fortia z samego Chateauneuf-du-Pape. Pod tą nazwą zaczęto rozprowadzać różne winne ohydy o nieznanym rodowodzie.
Miarka się przebrała i właściciel Chateau Fortia (baron Le Roy) zainicjował rewolucję w regionie. W 1923 r. ściśle określono, gdzie i z jakich winogron można produkować wina pod nazwą regionu. I wiele innych kluczowych kryteriów, pozwalających na stwierdzenie autentyczności pochodzenia. Założenia te stały się wzorem dla wprowadzonych w 1935 r. norm, będących podstawą wielu współczesnych francuskich winnych apelacji. Dziś wina z Chateauneuf-du-Pape mają światową renomę, a także wywindowane ceny.
Ciekawą dla nich cenową alternatywą w południowym Rodanie jest wino z oddalonego raptem o jakieś 30 km Gigondas. Nazwa wywodzi się z łaciny: jocunditas (przyjemność). W tych właśnie okolicach słynny drugi legion rzymski miał niegdyś swoje rekreacyjne działki. Także dacze. Wina z Gigondas nie są tak podniebiennie wygładzone jak ich „papiescy” krewniacy. Ale w dobrym wydaniu bywają fascynujące. Z przyjemnością mogą się też wylegiwać w piwniczkach przez wiele długich lat.

Warto (się) wybrać
Delikatesy Piotr i Paweł
Centrum Handlowe Blue City
Al. Jerozolimskie 167
Warszawa

Vacqueyras rose, 2003, Montirius,
Biodynamiczne

(68 zł)
Kupaż czterech odmian winogron. Na nosie nutka słodyczy - nie ma pierwotnych aromatów. Przebija się sygnał, że wino jest dojrzałe, idące w kierunku win wzmocnionych typu sherry. Po napowietrzeniu łagodnieje, staje się bardziej eleganckie.

Cotes du Rhone, 2006, Montirius,
Biodynamiczne
(48 zł)
Jednoszczepowe (Grenache). Zaraz po odkorkowaniu chropowate, trudne do picia solo. Jak pooddycha przez 2-3 godziny staje się zharmonizowane. Nutka kwasowości jest przyjemnym łącznikiem do potraw. Zwłaszcza ptactwa w towarzystwie np. żurawin. Delikatny posmak. 

Vacqueyras,  Clos Montirius,
Biodynamiczne

(68 zł )
Kupaż  Grenache i Syrah. Kwintesencja podłoża tej części regionu, która ujawnia się szczególnie, gdy wino postoi  otwarte 2-3 godziny. Nabiera wtedy harmonii i aksamitności, można je nawet pić solo. Zdecydowanie ma swój charakter i leciutki posmak.

Gigondas, 2002, Montirius,
Biodynamiczne

(108 zł)
Świetne. Kupaż: 80 proc., Grenache, 20 proc., Mourvedre. Można pić nawet zaraz po otwarciu butelki. Po napowietrzeniu wychodzą słodsze aromaty – miód, powiew czekolady. Nabiera szlachetności. Świetne do potraw jednogarnkowych typu bef Strogonow. Uwaga: 15 proc. alkoholu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław J. Majcherczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Papieskie paluszki