Pekao łapie wiatr w żagle

Karolina WysotaKarolina Wysota
opublikowano: 2019-08-07 22:00

Zarząd banku chce zarobić 2,3 mld zł w tym roku, a 3 mld zł — w kolejnym. Analitycy są mniejszymi optymistami.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie plany ma zrepolonizowany bank
  • jakie zbiera oceny wśród analityków

Grupa Pekao pochwaliła się wynikami finansowymi za pierwsze półrocze tego roku. Wypracowała 824,4 mln zł zysku netto. Do końca 2019 r. chce zarobić w sumie 2,3 mld zł. To o 4 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem Michała Sobolewskiego, analityka DM BOŚ, cel jest w zasięgu ręki.

— W drugim kwartale portfel kredytów urósł o 9 proc. r/r, a przychody — o 12 proc. r/r. Dynamika jest powiązana ze wzrostem sprzedaży produktów wysokomarżowych w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw i korporacji. To pokazuje, że bank skutecznie realizuje swoją strategię — mówi analityk.

O wiele wyżej mierzy Pekao w 2020 r. Zgodnie ze strategią, którą zaprezentowano pod koniec 2017 r., przyszłoroczny zarobek uplasuje się powyżej 3 mld zł. Michał Krupiński, szef Peako, wierzy, że uda się osiągnąć cel. Optymizm Michała Krupińskiego podziela Andrzej Powierża z DM Citi Handlowy, ale jego aktualne prognozy dla tego banku są gorsze.

— Podobnie jak zarząd, spodziewam się szybkiego wzrostu przychodów, wynikającego z wdrażanych w banku licznych projektów, które mają usprawnić procesy i zwiększyć efektywność jego działania. Jeżeli chodzi o koszty, Pekao liczy na to, że składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji, będąca częścią opłat na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, w przyszłym roku będzie o 100 mln zł niższa niż w bieżącym. Ja zakładam, że składka utrzyma się na niezmienionym poziomie. Istotny wpływ na przyszłe wyniki banku będą miały koszty ryzyka. Ze względu na oczekiwane spowolnienie gospodarczeprognozuję, że w całym sektorze rezerwy będą wyższe niż w tym. Tymczasem Pekao w swojej strategii planuje, że koszty ryzyka wzrosną tylko nieznacznie. Jeśli tak się stanie, a składki na BFG płacone przez Pekao spadną o 100 mln zł, wtedy cel strategiczny banku będzie możliwy do osiągnięcia — tłumaczy Andrzej Powierża.

Nadzieje na sukces studzi też Michał Sobolewski.

— Barierą będzie chociażby spowolnienie gospodarcze, którego rynek spodziewa się w przyszłym roku. Jeśli bankowi uda się zrealizować cel, to miło wszystkich zaskoczy — dodaje analityk DM BOŚ.

W kuluarach wciąż żywy jest temat potencjalnej fuzji Pekao z Aliorem. Wrócił przy okazji słabych wyników, zaprezentowanych przez Aliora wczoraj — w drugim kwartale grupa odnotowała 35,8 mln zł zysku netto, znacznie poniżej konsensusu analityków. Michał Krupiński dementuje te doniesienia.

— To słuszna decyzja. Oba państwowe banki, kontrolowane przez PZU, prowadzą działalność w tym samym obszarze: segmencie klienta detalicznego oraz małego i średniego przedsiębiorcy. Jednak połączenie tych spółek dałoby wątpliwe korzyści biznesowe. Dlaczego? Obie instytucje mają swoje mocne strony. Pekao jest silnym graczem w kredytach hipotecznych i zarządzaniu funduszami, czego nie można powiedzieć o Aliorze. Część osób jest klientami obu banków. Przy fuzji liczba klientów skurczyłaby się, a część — odpłynęła do konkurencji. Alior ma też większy apetyt na ryzyko powyżej poziomu Pekao. Inny element wcześniej przemawiający za fuzją, związany z przewagą technologiczną mniejszego banku, również maleje na znaczeniu ze względu przyspieszenie digitalizacji w Pekao — ocenia Michał Sobolewski.