Inflacja jest wysoka, więc przychody detalistów rosną. W przypadku notowanego na GPW Pepco przychody w ostatnim roku finansowym – zakończonym we wrześniu – skoczyły o 17,4 proc., do 4,82 mld EUR. Na poziomie porównywalnym LFL (bez uwzględnienia otwarć nowych sklepów) wzrost wyniósł 5,2 proc.
Grupa ma prawie 4 tys. sklepów w kilkunastu krajach europejskich pod takimi szyldami, jak Pepco, Poundland i Dealz. W ostatnim roku finansowym powiększyła się o ponad 500 placówek.
- Mamy za sobą dobry rok - tak pod względem wzrostu sprzedaży, jak i zgodnych z planami zysków oraz oszczędności kosztowych. Jesteśmy spokojni, że nasza strategia ekspansji sprawdzi się w obecnym otoczeniu - otworzyliśmy w ostatnim roku finansowym rekordową liczbę sklepów, a w tym roku otworzymy jeszcze więcej i zainwestujemy w zmianę układu istniejących placówek, co sprawdziło się już w dużych miastach w Polsce - mówi Mat Ankers, tymczasowy szef finansów grupy Pepco.
Konsumenckie oszczędności
Pepco zamierza skorzystać na tym, że konsumenci w czasie kryzysu ograniczają wydatki. Dla dyskontów to okazja do zwiększenia udziału rynkowego.
- Konsumenci są pod dużą presją i jeszcze bardziej niż zwykle szukają oszczędności, co sprzyja kanałowi dyskontowemu i takim firmom, jak nasza. W naszym przypadku działa efekt skali i zwracają się inwestycje w lepszą organizację łańcucha dostaw - jesteśmy w stanie kupować bardziej efektywnie i bez większego wpływu na marże utrzymywać ceny na podobnym poziomie, co skłania klientów do zakupów u nas - mówi Mat Ankers.
W ostatnim roku finansowym, według wstępnych danych, Pepco miało 720-735 mln EUR zysku na poziomie EBITDA, co oznacza wzrost o ok. 13,5 proc. W przyszłym roku, według zapowiedzi menedżerów sieci, tempo wzrostu zysków ma być podobne.
Jednocześnie rosną jednak koszty działalności.
- Z jednej strony obserwujemy wzrost presji płacowej, zwłaszcza w Europie Środkowej, gdzie w poprzednich latach oczekiwano średnich podwyżek rzędu 6-9 proc., a teraz oczekiwania są wyraźnie wyższe. Da się tym jednak zarządzać - podnosimy wynagrodzenia, ale jednocześnie inwestujemy w optymalizację zarządzania powierzchniami sprzedażowymi i magazynowymi, tak by pracownicy byli bardziej efektywni - mówi szef finansów Pepco.
Czas inwestycji
Droższy jest też transport, a Pepco większość asortymentu sprowadza z Azji.
- Nasi doradcy intensywnie pracują z ponad pół tysiącem azjatyckich producentów, którzy dostarczają nam produkty, by poprawić ich efektywność, ograniczyć ilość odpadów itp. Te oszczędności przekładają się na oferowane przez nich ceny, co z kolei amortyzuje wzrost kosztów frachtu - tłumaczy Mat Ankers.
W tym roku w górę poszło również zadłużenie netto grupy.
- Przeznaczyliśmy więcej gotówki na zakup zapasów, bo łańcuchy dostaw nadal są niestabilne, a my chcemy mieć jak najlepsze zaopatrzenie. To szczególnie istotne w okresie przedświątecznym. Po raz pierwszy do 2019 r. nie powinno być w tym okresie pandemicznych zaburzeń w funkcjonowaniu sklepów stacjonarnych, więc chcemy mieć w tym okresie jak najlepszą ofertę. Nasza sytuacja finansowa jest komfortowa: generujemy dużo gotówki, nasze zadłużenie ma w większości stałe oprocentowanie, więc możemy bez większych problemów finansować rozwój i modernizację sieci w kolejnych okresach - mówi Mat Ankers.

