Polskie PGNiG zasiada do stołu negocjacyjnego z rosyjskim Gazpromem. Zdaniem analityków, może mieć szansę na obniżkę ceny gazu, ale nie na zmniejszenie wolumenu dostaw. Rozmowy nie pójdą szybko.
— Nie spodziewam się szybkich efektów rozmów z Gazpromem, prawdopodobne jest raczej skierowanie sprawy do międzynarodowego arbitrażu — uważa Flawiusz Pawluk, analityk Unicredit CA IB.
Rozmowy cenowe PGNiG z Gazpromem były już w arbitrażu dwa lata temu. Sprawa nie zakończyła się decyzją sądową, ale polska firma uzyskała wówczas obniżkę ceny. Teraz, zgodnie z kontraktem, znów otwiera się negocjacyjne okno.
„Otrzymaliśmy formalny list od strony polskiej. Umowa z PGNiG przewiduje, że istnieje taka ewentualność raz na trzy lata. Gazprom Export nie może komentować szczegółów trwających negocjacji” — napisał w oświadczeniu Gazprom. Flawiusz Pawluk twierdzi, że wbrew powszechnym przypuszczeniom PGNiG będzie zależało przede wszystkim na wynegocjowaniu mniejszego wolumenu dostaw, a nie niższej ceny.
— Niższy wolumen jest ważniejszy, bo Polska chce różnicować dostawy surowca i mieć możliwość np. kupowania tańszego gazu z Niemiec. Ponadto w przyszłym roku ruszają dostawy gazu z Kataru — uważa analityk. Gazprom będzie jednak najpewniej sztywny w negocjacjach.
— W warunkach spadających cen ropy, z którymi cena gazu jest powiązana, Gazprom nie zgodzi się raczej na znaczące zmniejszenie wolumenu lub rezygnację z formuły „take or pay” [bierz lub płać — red.], która najbardziej przeszkadza PGNiG — mówi Flawiusz Pawluk.
Prędzej stanie na poprawie warunków cenowych, czego oczekuje Tomasz Kasowicz, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.
— Spodziewam się, że w wyniku rozmów PGNiG uzyska zmianę formuły cenowej, czyli całkowite powiązanie ceny dostarczanego przez Gazprom gazu z cenami tego surowca na giełdach europejskich — mówi Tomasz Kasowicz.
Kontrakt z Gazpromem, czyli kontrakt jamalski, ma dla PGNiG kolosalne znaczenie, bo z tego kierunku płynie do Polski gaz zaspokajający blisko dwie trzecie krajowego zapotrzebowania. W ramach kontraktu, obowiązującego do 2022 r., dostawy sięgną łącznie 10,2 mld m sześc. Formuła cenowa w kontrakcie nie jest jawna, ale zdaniem ekspertów, Polska dostaje gaz na gorszych warunkach niż inne kraje Unii Europejskiej. Dlatego rząd dąży do uniezależnienia się od rosyjskich dostaw. Stąd trwająca inwestycja w terminal LNG w Świnoujściu (to on ma odbierać dostawy z Kataru), stąd też nacisk na poszukiwania gazu z łupków.