Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) chce uczestniczyć w budowie Tarczy Polski. Wczoraj podpisała porozumienie o kryptonimie Wisła z 10 należącymi do niej spółkami. Dzięki temu chce włączyć się w realizację kontraktu na budowę systemu obrony powietrznej i przeciwlotniczej średniego zasięgu, nazywanego także programem Wisła. O zdobycie zamówienia dla polskiej armii walczą amerykański Raytheon oraz francuskie konsorcjum MBDA-Thales.

— Zamierzamy włączyć się w projekt jako offsetobiorca i spodziewamy się zdobyć jak najwięcej zleceń — mówi Wojciech Dąbrowski, prezes PGZ. — Mam nadzieję, że polskie przedsiębiorstwa będą realizować wiele projektów z szacowanego na 16 mld zł kontraktu — twierdzi Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.
Porozumienie z PGZ podpisały wczoraj: PIT-Radwar, Przemysłowe Centrum Optyki, Mesko, Zakłady Mechaniczne Tarnów, Huta Stalowa Wola, Wojskowe Zakłady Elektroniczne, Wojskowe Zakłady Łączności nr 1, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej oraz Jelcz. Większość tych firm ma już podpisane listy intencyjne zarówno z firmą Raytheon, jak i konsorcjum MBDA-Thales. W czym może im pomóc zawarcie porozumienia ze spółką matką?
— Scedowaliśmy na PGZ prawa reprezentowania nas i dbaniao interesy całej grupy — podkreśla Ryszard Kardasz, prezes PIT-Radwar.
Firmy, które obecnie należą do PGZ, już dwa lata temu utworzyły konsorcjum OPL, które także miało walczyć o realizację programu Wisła. Jego reprezentanci chcieli nawet brać udział w przetargu jako główny ofertodawca, a francuskie konsorcjum miało być kooperantem.
Projekt jednak się nie powiódł. W aktualnej informacji prasowej, dotyczącej porozumienia spółek z PGZ, napisano, że „cel konsorcjum OPL nie wpisywał się w rolę polskiego przemysłu, jaką MON przedstawił (…), określając ją w obszarze wsparcia eksploatacji poprzez budowę centrów dostosowania, produkcji i serwisowania systemu Wisła”. Konsorcjum OPL zostało rozwiązane, a w jego miejsce pojawiła się grupa Wisła, która będzie wspierać budowę systemu we współpracy z Amerykanami albo Francuzami.
O tym, który system zostanie wybrany, zdecyduje resort obrony. Z nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami firm zbrojeniowych wynika, że nadal bliżej im do europejskiego partnera, ponieważ uważają, że jest on w stanie zaoferować im więcej innowacyjnych technologii. © Ⓟ