Pięć minut chwały na giełdach

Piotr Miliński, Quercus TFI
opublikowano: 2020-11-25 20:00

Rotacja stała się w ostatnich dniach wyjątkowo modnym słowem. Gwałtowne przejście inwestorów od dotychczasowych liderów hossy do nielubianych, zapomnianych aktywów zaowocowało naprawdę imponującymi ruchami cenowymi.

Akcje sektora paliwowego odbiły od początku listopada o około 40 proc., podobnie zachowywała się branża lotnicza, finansowa i przemysłowa. Na tym tle relatywnie słabiej wypadły spółki technologiczne, bezpieczne obligacje i inne, defensywne segmenty rynku. Analogiczną sytuację obserwowaliśmy w Polsce – dotychczasowi wygrani (CD Projekt, Dino Polska i Allegro) zachowywali się znacznie gorzej od banków oraz spółek paliwowych czy wydobywczych.

Skąd wśród inwestorów taka nagła zmiana nastawienia? Pozytywne informacje o szczepionkach i stabilizacja polityczna w USA sprawiły, że scenariusz silnego ożywienia gospodarczego w 2021r. stał się znacznie bardziej prawdopodobny. Tymczasem wiele portfeli było ustawionych według zasad dotychczasowej hossy, czyli z przewagą technologicznych liderów, przy jednoczesnym niedoważeniu mniejszych, cyklicznych spółek. W efekcie, im mniej lubiany był dotychczas dany segment, tym lepiej radził sobie w listopadzie.

Czy trend rotacji ma szanse na kontynuację? Z jednej strony, pozycjonowanie inwestorów nadal jest dalekie od równowagi i pozostawia wiele miejsca na dostosowanie. Podobnie zresztą wygląda kwestia wycen – kursy wielu cyklicznych aktywów nie odrobiły nawet spadków z bieżącego roku. Jeżeli faktycznie zobaczymy w przyszłym roku solidne ożywienie gospodarcze, to agresywne sektory mają szanse na dalsze zwyżki. Nie skreślamy zupełnie dotychczasowych liderów – spółki z Nasdaqa nie stracą z dnia na dzień swojego wzrostu oraz świetnej pozycji rynkowej. Pierwszy raz od długiego czasu mogą one jednak nie być jedyną słuszną ekspozycją.

Możesz zainteresować się również: