Pierwszy polski nalot na Niemcy

Rozpoczęte w ostatnich dniach 1918 r. Powstanie Wielkopolskie bardzo szybko zepchnęło Niemców do defensywy. Insurgenci rozbrajali kolejne forty, zdobywali magazyny broni i zmuszali wroga do ucieczki. Wykorzystali też nowy sposób walki - naloty bombowe.

Zdobycia lotniska na Ławicy i Winiarach w dniu 6 stycznia 1919 r. było wielki sukcesem powstańców. W hangarach doliczono się ponad 300 samolotów, 20 karabinów maszynowych i zapasu bomb. Cały sprzęt, szacowany na około 160 milionów marek, stał się bazą do utworzenia pierwszych polskich eskadr lotniczych. 

Samoloty LVG C-V (numery 9.7 i 9.10) zmodernizowane na poznańskiej Ławicy poprzez wbudowanie silników Austro-Daimler.
Zobacz więcej

Samoloty LVG C-V (numery 9.7 i 9.10) zmodernizowane na poznańskiej Ławicy poprzez wbudowanie silników Austro-Daimler.

Niemcy nie pozostawili tej zniewagi bez odpowiedzi. Już tego samego dnia samoloty startujące z Frankfurtu nad Odrą zaatakowały stanowiska powstańców w Nakle. W kolejnym dniu zbombardowano Poznań i zdobyte dzień wcześniej lotnisko. Tego dnia jeden powstaniec zginął, dwóch odniosło rany. Kolejny atak w następnym dniu doprowadził do wybuchu paniki wśród mieszkańców stolicy Wielkopolski. 

Żywiołowi powstańcy zdecydowali się na akt zemsty, którego w obawie przed zakazem nie skonsultowali z przełożonymi. Sierżant Wiktor Pniewski wspólnie z pilotami Józefem Mańczakiem, Zygmuntem Rosadem, Damazym Kortylewiczem, Wojciechem Białym i Janem Kasprzakiem zorganizowali nalot na lotnisko we Frankfurcie nad Odrą. 

Gdy 9 stycznia ukończono montaż pierwszych samolotów ze zdobytych części, namalowano na nich również biało-czerwone szachownice - symbol polskiego lotnictwa. Ich widok tak ucieszył mieszkańców Poznania, nad którym przeleciała eskadra, że wybiegli oni z domów i zaczęli głośno wiwatować na cześć polskich lotników. 

Sześć samolotów LVG nadleciało nad frankfurckie lotnisko, na które zrzuciło 900 kg bomb. Zaskoczenie było tak wielkie, że Niemcy w ogóle się nie bronili. Eskadra sześciokrotnie przelatywała nad miastem za każdym razem zrzucając ładunki. Sytuacja ta nie tylko zaskoczyła wroga, ale również napełniła przerażeniem mieszkańców - atakowano bowiem miasto ukryte na zapleczu frontu, które nigdy nie dostało się w zasięg rosyjskich czy francuskich samolotów bojowych. 

Niemcy przestali bombardować Poznań, a ich maszyny w obawie przed zniszczeniem wycofano wgłąb kraju. Był to wielki sukces polskiego lotnictwa, które kilka dni później rozpoczęło regularną obserwację pozycji wroga. Ze zdobytych samolotów utworzono eskadry, które odegrały jeszcze niebagatelną rolę w Powstaniu Wielkopolskim oraz Wojnie 1920 roku. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Pierwszy polski nalot na Niemcy