Inwestorzy zagraniczni dostaną akcje PKO BP, a WSiP będą prywatyzowane — tak postanowił rząd. Kurs złotego zareagował wzrostem.
Rząd nie ugiął się pod presją posłów, którzy w piątek zezwolili w specjalnej uchwale na prywatyzację PKO BP, ale bez udziału inwestorów zagranicznych. Posłowie domagali się przesunięcia walorów jednego z dwóch największych banków detalicznych do puli skierowanej do inwestorów indywidualnych.
— Rząd polecił Ministerstwu Skarbu Państwa kontynuowanie prac nad prywatyzacją PKO BP w dotychczasowym kształcie. Uchwała Sejmu nie jest źródłem prawa — mówi premier Belka.
Komisje się nie zgodziły
Decyzja rządu jest podyktowana m.in. protestami zagranicznych inwestorów i względami prawnymi.
— Przeprowadziliśmy konsultacje z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd oraz z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej. Wycofanie transzy dla inwestorów zagranicznych byłoby niezgodne z dyrektywami Unii Europejskiej i podpisanym przez nas traktatem akcesyjnym — mówi Jacek Socha, minister skarbu.
Rynek przyjął informację z ulgą.
— To znaczy, że wracamy do normalności. Rząd nie będzie dyskryminował jednych inwestorów kosztem innych. Tym bardziej że w konsekwencji postulat posłów nie byłby do spełnienia, bo inwestorzy zagraniczni i tak kupiliby walory PKO BP po debiucie na rynku — mówi Marcin Materna, analityk Millennium DM.
Różne warianty
Ale to nie oznacza, że inwestorzy zagraniczni dostaną całe 35 proc. z ogólnej przeznaczonej do sprzedaży puli akcji PKO BP, co dawałoby im 10-proc. udział w banku.
— Jeśli popyt w gronie krajowych inwestorów indywidualnych będzie duży, wówczas nie wykluczamy przesunięcia w tym kierunku części puli przeznaczonej dla zagranicy. W takim przypadku pakiet akcji skierowanych do tej grupy zmniejszyłby się z 35 proc. do około 22 proc., co oznaczałoby 6-proc. udział w kapitale banku — mówi Jacek Socha.
Podkreśla, że od zainteresowania inwestorów indywidualnych uzależnia też utrzymanie lub obniżenie górnej granicy przyjmowania lokat prywatyzacyjnych.
— Nie wykluczam, że jeśli popyt będzie większy, niż oczekujemy, obniżymy limit lokaty, który obecnie wynosi 20 tys. zł. Równocześnie pomimo protestów nie widzę możliwości odstąpienia od zasady „kto pierwszy, ten lepszy” przy przyjmowaniu lokat — twierdzi Jacek Socha.
Program sprzedaży
Już rozpoczyna się druk prospektu emisyjnego PKO BP.
— Dystrybucja prospektu potrwa do 6 października. Lokaty prywatyzacyjne będą przyjmowane od 11 października przez jakieś dwa tygodnie. Sądzę, że pierwsze notowanie może odbyć się 10 listopada — wyjaśnia Jacek Socha.
Dodaje, że ze względów technicznych debiut może się przesunąć na 15 listopada.
— Jeszcze w tym tygodniu powinna się zakończyć dystrybucja prospektu emisyjnego Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. Rząd kazał nam kontynuować także tę prywatyzację zgodnie z przyjętym harmonogramem — podkreśla Jacek Socha.
Są różne warianty tej prywatyzacji — sprzedaż do 85 proc. akcji na giełdzie albo zaoferowanie ich części inwestorowi. Wszystko zależy od ceny, jaką będą skłonni zapłacić za wydawnictwa giełdowi inwestorzy.
Złoty w górę
Inwestorzy od rana czekali na taką decyzję rządu. Giełdowe indeksy nie zdążyły na nią zareagować. Doczekał się za to rynek walutowy. Złoty, który od rana słabł, po decyzji rządu poszedł w górę. Od 16.00 do 17.20 polska waluta zyskała do dolara i euro nawet o 3 grosze.
Okiem eksperta
Dobry ruch rządu, ale z ryzykiem politycznym
Rząd podjął bardzo dobrą decyzję, nie zgadzając się z poprawkami posłów. Tym bardziej że decyzja Sejmu była pozbawiona sensu. Posłowie domagali się przesunięcia transzy inwestorów zagranicznych w kierunku inwestorów krajowych, nie określając precyzyjnie, kogo mają na myśli — obywateli polskich, spółki z przewagą kapitału krajowego czy firmy z wyłącznym kapitałem polskim. To powodowało, że uchwała od początku była niewykonalna i tylko wprowadziłaby zamieszanie. Teraz jeśli posłom nie spodoba się ta decyzja, będą mogli dać temu wyraz podczas najbliższego głosowania nad wotum zaufania dla rządu.
Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha