PKP mają wreszcie termin emisji obligacji

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-09-30 00:00

Na 4 października zaplanowano emisję obligacji PKP wartości 1 mld zł. W czwartek jej organizator — konsorcjum czterech banków — rozesłał do inwestorów propozycję wykupu papierów. Dla kolei, obchodzących pierwszą rocznicę podziału, doprowadzenie do emisji jest pierwszym sukcesem od czasu zmiany organizacji.

W piątek PKP zamierzają przeprowadzić emisję obligacji wartości 1 mld zł. Organizatorem emisji jest konsorcjum banków, do którego wchodzą: BIG BG, BRE Bank, Deutsche Bank Polska i Westdeutsche Landesbank Polska. W ostatni czwartek zaproszenie do kupna obligacji trafiło do potencjalnych inwestorów.

Emisja jest bezpieczna, bo rząd udzielił 100-proc. gwarancji na wykup obligacji wraz z odsetkami wartymi 1,77 mld zł do 30 kwietnia 2010 r. Z tej puli 300 mln zł zostanie przeznaczone na dokapitalizowanie spółki PKP Przewozy Regionalne, która z powodu zmniejszonych dotacji budżetowych znalazła się na krawędzi bankructwa. Z reszty uzyskanych pieniędzy spółka zamierza uregulować zaległości cywilnoprawne. Lista potrzeb kolei jest jednak bardzo długa. Początkowo środki uzyskane z emisji miały zostać przeznaczone na spłatę kredytów wysokości 700 mln zł oraz 300 mln zł. Płatności zostały jednak przesunięte — na lipiec 2003 r.

Jutro PKP będzie świętować pierwszą rocznicę istnienia grupy, którą budują niezależne spółki utworzone na bazie majątku molocha. Eksperci od spraw transportu w większości zgadzają się, że wydzielenie ze skostniałej firmy samodzielnych podmiotów było najlepszym sposobem na rozpoczęcie restrukturyzacji przewoźnika. Spółki zaczęły dbać o własne interesy. Podział miał być jednak wstępem, a nie celem.

— Największe osiągnięcia kolei datuje się niestety na okres przed październikiem 2001 r. Wyłączenie spółek przeprowadzono modelowo. Później nie nastąpiło już nic dobrego. Nie rozpoczęto następnego etapu, np. przygotowywania prywatyzacji wybranych spółek — mówi Robert Kietliński, przedstawiciel Banku Światowego, który jest jednym z pożyczkodawców PKP.

— Podział musi być bezwzględnie powiązany z restrukturyzacją całego systemu. Trzeba znowu zmniejszyć zatrudnienie, bo obroty spadły i koszty są zbyt wysokie. Rok to za krótko, żeby zrobić wszystko, ale w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy nie zrobiono prawie nic — uważa Henryk Klimkiewicz, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Wśród najczęściej powtarzających się zarzutów specjaliści wymieniają brak restrukturyzacji finansowej oraz zbyt wolną modernizację kolei.

Celem podziału PKP było m.in. oddłużenie części firmy prowadzącej działalność statutową. Odpowiedzialność za to wzięła spółka matka PKP SA. Jednak po pięciu miesiącach tego roku, czyli po ośmiu od początku działalności grupy, zadłużenie krótkoterminowe spółek (bez PKP SA) wyniosło 2,3 mld zł. W tym czasie tylko trzy z dziesięciu najważniejszych podmiotów wypracowało zyski.

Rząd robi co może, żeby pomóc PKP.W sierpniu zgodził się na umorzenie zobowiązań publicznoprawnych PKP wartych 2,5 mld zł. Henryk Klimkiewicz uważa, że firmie brakuje możliwości korzystania z szerszego wachlarza instrumentów finansowych. Zdaniem Roberta Kietlińskiego, w restrukturyzacji PKP brakuje silnej ręki.

— Pieniądze z budżetu są kolei potrzebne, zwłaszcza Przewozom Regionalnym, bo z dotacji utrzymują się przewozy pasażerskie na całym świecie, ale samo dawanie gotówki nie załatwi wszystkiego. Resort infrastruktury nie zadbał o określenie wzajemnych relacji między PLK, która udostępnia tory i pobiera za to wysokie opłaty, a pozostałymi spółkami przewoźnikami PKP — podkreśla Robert Kietliński.

Emisja obligacji będzie więc pierwszym sukcesem PKP w tym roku.