Plastikowy biznes czeka rewolucja

Debata „Pulsu Biznesu”, PARTNER DEBATY SANTANDER
opublikowano: 22-10-2019, 22:00

Zmiany legislacyjne w branży opakowań z tworzyw sztucznych wymagają od firm w najbliższych latach dużych nakładów finansowych na inwestycje. Część podmiotów może nawet zniknąć z rynku

Takie wnioski stawiali uczestnicy debaty „Czy polski rynek jest gotowy na regulacje dotyczące tworzyw sztucznych”, która odbyła się w siedzibie redakcji „Pulsu Biznesu”. Kolejne lata znacznie zmienią oblicze całego sektora. To m.in. efekt uchwalonych przez Komisję Europejską (KE) nowych przepisów ograniczających wykorzystanie plastiku, którego odpady odpowiadają za ponad 80 proc. zanieczyszczeń wód morskich. Dlatego KE podjęła działania mające na celu wyeliminowanie części produktów (jak patyczki do uszu, czy plastikowe słomki), nałożenie celów ograniczenia konsumpcji (np. wobec jednorazowych pojemników na żywność i kubeczków), czy zwiększenie poziomu selektywnej zbiórki odpadów aż do 90 proc. w przypadku butelek PET. Jest to duże wyzwanie dla polskich firm będących dziś europejskim zapleczem branży opakowań z tworzyw sztucznych.

Gigantyczne wyzwania

Według danych PlasticsEurope zapotrzebowanie na tworzywa sztuczne wynosi 3,5 mln ton rocznie w Polsce. Wszyscy eksperci zgodnie podkreślają, że wzrost PKB, w czym Polska dziś przoduje na tle innych państw UE, pociąga za sobą również rosnący poziom zużycia tworzyw sztucznych. — Polacy przyzwyczajają się do trendu convenience — chcemy żyć szybciej, oszczędzać czas, dlatego kupujemy więcej dań gotowych czy opakowanych małych porcji — mówi Kamil Mikołajczyk, dyrektor ds. sektora produkcji przemysłowej w Santander Bank Polska. Tymczasem kilka miesięcy temu Parlament Europejski zatwierdził przepisy dyrektywy dotyczącej wyrobów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych (SUP — Single-Use Plastics Directive), zgodnie z którymi od 2021 r. będzie obowiązywać zakaz wprowadzania do obrotu dziesięciu plastikowych produktów jednorazowego użytku oraz pojawi się wymóg zastąpienia ich alternatywnymi wyrobami. Chodzi o patyczki higieniczne, plastikowe widelce, noże, łyżki, talerze, słomki, mieszadełka do napojów, patyczki do balonów, pojemniki do żywności i styropianowe kubeczki. Szacuje się, że tylko w Polsce do koszy trafia rocznie około 2 mln ton plastiku. Co więcej, od 2025 r. nakrętki i wieczka plastikowe będzie można wprowadzić na rynek tylko pod warunkiem, że będą przymocowane na stałe do butelek czy pojemników. Także od 2025 r. wszystkie butelki plastikowe muszą być wykonane co najmniej w 25 proc. z materiału pochodzącego z recyklingu, a od 2030 r. poziom ten wzrośnie do 30 proc. Ponadto poziom odzysku tworzyw sztucznych ma wynieść 77 proc. do 2025 r. i 90 proc. do 2029 r.

— Dyrektywa SUP stanowi pewien logiczny ciąg prac w KE — najpierw prowadzono prace nad pakietem gospodarki w obiegu zamkniętym i rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Później powstała tzw. strategia plastikowa, a jej konsekwencją jest właśnie dyrektywa SUP, która ma istotne znaczenie, bo o ile szkło, aluminium, stal czy makulaturę od lat poddajemy recyklingowi, co daje wymierne finansowe oszczędności dla producentów wyrobów z tych materiałów, o tyle tworzywo sztuczne powstaje na bazie surowców pierwotnych,bo taki proces jego produkcji jest niestety obecnie najtańszy — podkreśla Jakub Tyczkowski, prezes Rekopolu, Organizacji Odzysku Opakowań.

Również Małgorzata Greszta, partner zarządzający CSR Consulting, zwraca uwagę, że regulacje SUP to kolejny krok wcześniejszych rozmów prowadzonych w środowiskach naukowych, pozarządowych czy biznesowych.

— Nowym świętym Graalem jest hasło „decoupling”, czyli zerwanie zależności rozwoju gospodarczego od zużycia nieodnawialnych zasobów, aczkolwiek te procesy dzieją się od dawna. Wiele firm i podmiotów od lat rozwija odpowiednie strategie CSR. Rośnie też świadomość konsumentów — tłumaczy Małgorzata Greszta. Jakub Tyczkowski dodaje, że dyrektywa SUP jest jednym z wielu aktów prawnych. Nie można bowiem zapominać o tzw. pakiecie odpadowym, który nowelizuje kilka dyrektyw jednocześnie: o odpadach, w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, w sprawie składowania odpadów oraz znajdujące się tam zapisy precyzujące wymagania dla systemów ROP. Implementacja tych dyrektyw do prawa polskiego z całą pewnością spowoduje wyraźny wzrost kosztów dla wprowadzających odpady w tym obszarze. Będą oni zobowiązani do pokrywania m.in. kosztów zbiórki selektywnej i przygotowania do recyklingu, czyli tych, które obecnie pokrywa mieszkaniec.

Kłopot dla małych i średnich firm

Przedsiębiorcy będą musieli w ciągu dwóch lat dostosować się do nowych przepisów prawa i ponieść związane z tym koszty. Według szacunków KE zdecydowaną większość spośród 50 tys. podmiotów z branży przetwórstwa tworzyw sztucznych stanowią małe i średnie firmy. Nakaz wycofywania się z plastiku najbardziej dotknie branże dystrybucyjną oraz produkcyjną FMCG, czyli produkty szybkozbywalne, w tym żywność. Ewa Chodkiewicz, specjalista ds. zrównoważonej gospodarki WWF Polska, zwraca uwagę, że dyrektywa SUP obejmie szerszą grupę niż tylko producenci opakowań. Są to chociażby sieci handlowe, kawiarnie, firmy tytoniowe, a nawet producenci sieci rybackich. Kamil Mikołajczyk dodaje, że implementacja dyrektywy SUP w Polsce może się okazać mniej bolesna niż w niektórych krajach unijnych. Konieczność dostosowania do wyśrubowanych norm jest dla branży wyzwaniem, lecz równocześnie stałym elementem środowiska biznesowego.

— Jak wynika z najnowszego raportu „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów” przygotowanego przez Santander Bank Polska i Spot Data, ograniczenie dotyczące zużycia wyrobów jednorazowych dotknie ok. 10 proc. wolumenu produkcji brutto, głównie małych i średnich firm. Poziom ten nie uwzględnia jednak efektu substytucji jednych opakowań na inne (np. kubki plastikowe mogą zostać zastąpione częściowo papierowymi), dzięki czemu wpływ nowych regulacji na branżę opakowań w Polsce może być mniejszy. — przekonuje Kamil Mikołajczyk.

Świadome działania

Maciej Lasoń, menedżer ds. komunikacji i zrównoważonego rozwoju w Unilever Polska, wskazuje na różne prędkości w biznesie. Dlatego podmioty duże czy globalne często są krok przed legislacją.

— Możemy w ciągu dwóch lat odejść od opakowań dla żywności zawierających plastik. I nie robimy tego, bo takie są przepisy, tylko dlatego, że taką mamy strategię — tłumaczy Maciej Lasoń.

Wskazuje, że zrównoważony model rozrasta się geometrycznie, gdyż duże podmioty narzucają pewne działania swoim dostawcom, kontrahentom, z reguły mniejszym, bardziej lokalnym firmom. Dla przykładu Unilever w 2018 r. zaczął wymagać od firm cateringowych, z których usług korzysta, by te przestały używać plastikowych naczyń. Warto tu dodać, że znajdujący się w portfolio Unilevera Dove Polski przechodzi całkowicie na obieg zamknięty od 21 października br. A więc cała produkcja marki nad Wisłą — czyli 10 mln butelek rocznie — będzie powstawać z recyklingu (PCR). Jakub Tyczkowski szacuje, że na kilkadziesiąt tysięcy podmiotów pakujących swoje wyroby w opakowania z plastiku, zaledwie kilkaset ma świadomość zmian regulacyjnych, jakie się szykują.

— Rolą dużych podmiotów jest przekazywanie kontrahentom informacji o tych zmianach, aby mogli się do nich z wyprzedzeniem przygotować i zaplanować np. niezbędne inwestycje. Ważną rolę mogą odegrać sieci handlowe, które posiadając tysiące dostawców, będą egzekwować zmiany na tych podmiotach — odpowiada Jakub Tyczkowski. Jednak inwestycje w recykling i biodegradowalność są kapitałochłonne. W reakcji na wymóg przytwierdzania nakrętek do butelek wprowadzany dyrektywą SUP eksperci Santander Bank Polska i SpotData szacują we wspomnianym raporcie „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów”, że producenci opakowań w Polsce mogą stanąć przed koniecznością inwestycji na poziomie przynajmniej 0,5 mld zł związanych tylko z tym wymogiem.

— Rozwój branży opakowań do 2025 r. będzie wymagał inwestycji na poziomie ok. 20-25 mld zł, z czego 2-4 mld zł zostanie przeznaczone na dostosowanie firm do zmian regulacyjnych. Spodziewamy się, że skomplikowane otoczenie prawne będzie napędzać konsolidację branży — komentuje Kamil Mikołajczyk. Nie każda firma udźwignie więc ten dodatkowy ciężar. Część podmiotów będzie zmuszona zamknąć produkcję. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji przedsiębiorcy oczekują zachęt ze strony państwa, choćby w wymiarze podatkowym.

— Nie można tylko karać wszystkich producentów plastiku czy tworzyw sztucznych. Należałoby też nagradzać tych, którzy zmiany wprowadzają sami z siebie. Drugą stroną medalu jest sam klient, któremu nie zawsze podobają się ekologiczne opakowania, zwykle mniej atrakcyjne wizualnie czy użytkowo w porównaniu do tych wykonanych z tworzyw sztucznych — podkreśla Maciej Lasoń.

Z kolei Ewa Chodkiewicz przekonuje, że wychowanie świadomych obywateli to również odpowiedzialność państwa.

— Niestety dziś konsumenci są nieco zagubieni. Chaos informacyjny powoduje, że trudno podjąć właściwą decyzję zakupową, mimo najszczerszych chęci — opowiada Ewa Chodkiewicz.

Kluczowe wskaźniki

Ważną rolę w tym procesie odgrywa sektor finansowy. Strategię odpowiedzialnego biznesu rozwijają dziś banki komercyjne, które tworzą dedykowane produkty dla firm wdrażających innowacje o charakterze proekologicznym.

— W Polsce rynek producentów opakowań jest bardzo rozdrobniony. Firmy te, by dostosować się do wymagań dużych odbiorców muszą z jednej strony inwestować w rozwiązania o charakterze rozwojowym, a z drugiej — koncentrować się na produkcji zorientowanej na wymogi gospodarki obiegu zamkniętego. W tym celu, oprócz wsparcia unijnego, mogą się posiłkować produktami bankowymi, nakierowanymi wprost na wsparcie inwestycji związanymi z innowacjami lub rozwiązaniami proekologicznymi — przekonuje Kamil Mikołajczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Debata „Pulsu Biznesu”, PARTNER DEBATY SANTANDER

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu