Play się potknął, Orange podskoczył

Telekomunikacyjny debiutant rozczarował inwestorów spadkami, tymczasem giełdowy wyga dał im powody do optymizmu

To miał być najbardziej spektakularny debiut na warszawskiej giełdzie od lat — i był, tyle że pod względem oprawy, a nie notowań. W czwartek giełdową przygodę zaczęło Play Communications, drugi pod względem liczby klientów operator mobilny w kraju. Na zgromadzonych przy Książęcej gości, wśród których był m.in. wicepremier Jarosław Gowin, spadł deszcz konfetti, a w tym czasie spadał też kurs.

Debiut na czerwono…

Spółka, której właściciele sprzedali w ofercie publicznej akcje za ponad 4,3 mld zł, w najgorszym momencie traciła ponad 5 proc., a debiutancką sesję zakończyła ostatecznie z 1,4-procentowym spadkiem. Obroty były bardzo wysokie: sięgnęły 870 mln zł.

— Nie chciałbym komentować konkretnego poziomu kursu akcji, to rzecz dla akcjonariuszy. Jeśli chodzi o wycenę firmy [na poziomie 9,1 mld zł — red.], to uważam, że była uczciwa. Patrzymy długoterminowo, koncentrujemy się na wzroście wartości firmy w dłuższym okresie zarówno dla klientów, jak i inwestorów, a to horyzont dłuższy niż giełdowe notowania 27 lipca — mówi Jørgen Bang-Jensen, prezes Playa.

Nieudany debiut nie zmienia tego, że Play z automatu stał się jedną z największych spółek na warszawskiej giełdzie. Jego kapitalizacja jest o prawie 30 proc. większa niż Orange, który według analityków może wkrótce stracić na rzecz debiutanta miejsce w WIG20. Play może też wkrótce odebrać pozycję lidera pod względem klientów mobilnych, bo Orange w ciągu ostatniego kwartału stracił około 0,7 mln kart SIM z winy kurczącego się segmentu pre-paid (w abonamencie zanotował wzrost) i ma ich teraz 14,55 mln. Z danych UKE wiadomo, że Play, który raportował ostatnio ponad 14,3 mln kart SIM, wciąż skutecznie odbiera numery konkurencji — w drugim kwartale przejął od niej prawie 20 tys. klientów więcej, niż stracił na rzecz innych operatorów. Jørgen Bang-Jensen, pytany o to, czy w związku ze spadkiem liczby klientów Orange kierowany przez niego operator stał się rynkowym liderem, uchyla się od odpowiedzi.

— Nie sądzę, nie chcę komentować — mówi Jørgen Bang-Jensen. Obaj konkurenci po czwartkowej sesji poinformowali o podpisaniu aneksu do umowy o roamingu krajowym, na mocy której Play wykorzystuje sieć Orange. Od teraz przez najbliższe cztery lata mają rozliczać się na zasadzie pakietów usług, gwarantujących Orange minimum 321 mln zł przychodów w okresie obowiązywania umowy. Wcześniej Play płacił stawki za każdą wykorzystaną minutę czy gigabajt.

…a Orange na zielono

Tymczasem po publikacji wyników kwartalnych, bijących wyraźnie konsensus analityków, odpytanych przez PAP, udaną sesję w czwartek zaliczył Orange. Kurs rósł o ponad 3,5 proc., wyróżniając się na spadkowym tle WIG20.

— Oczywiście, że uważamy naszą spółkę za niedowartościowaną. Dlatego cieszy nas wysoka wycena Playa — skoro mamy więcej klientów mobilnych od nich, to nasz biznes stacjonarny musiałby mieć wielomiliardową wartość ujemną, by uzasadnić takie notowania Orange, co oczywiście jest nieprawdą — mówi Jean-Franćois Fallacher. Z tą opinią zgadza się Paweł Szpigiel, analityk DM mBanku.

— Na tle Playa Orange wydaje się mocno niedowartościowany. Debiutant jest bardziej efektywny od Orange w telefonii mobilnej, pewne dyskonto jest tu więc uzasadnione, ale inwestorzy zdają się zapominać o potężnej infrastrukturze stacjonarnej i o tym, że spółka zakopała w ziemi światłowody za 2 mld zł — mówi Paweł Szpigiel. Przychody Orange w pierwszym półroczu sięgnęły 5,66 mld zł i były o 0,9 proc. mniejsze niż rok wcześniej. Na poziomie EBITDA (zysk operacyjny przed amortyzacją) spółka wypracowała 1,57 mld zł zysku, o 7,3 proc. mniej niż rok wcześniej. W samym drugim kwartale wzrosła natomiast o 0,5 pkt. proc. marża na tym poziomie (po korektach). Spółka podtrzymuje zapowiedzi, zgodnie z którymi w całym 2017 r. EBITDA ma sięgnąć 2,8-3 mld zł.

— Drugi kwartał był dobry, jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży oferty konwergentnej Love, a także wzrostu liczby klientów światłowodowych, których w większości odbieramy konkurencji — mówi Jean-Franćois Fallacher. W samym drugim kwartale wynik EBITDA był nieznacznie słabszy niż rok wcześniej, do czego przyczyniła się m.in. sprzedaż nieruchomości. Część analityków w związku z tym uważa, że nie ma mowy o poprawie kondycji firmy i odwróceniu trendu spadkowego, ale Paweł Szpigiel uważa, że jest inaczej.

— Trudno traktować to jako klasyczne zdarzenie jednorazowe — spółka ma bardzo duży portfel aktywów, przeznaczonych do sprzedaży, takie wsparcie może się więc powtarzać nie tylko w kolejnych kwartałach, ale również latach. Warto zwrócić uwagę na koncentrację na monetyzacji klientów i odejście od ich agresywnego pozyskiwania poprzez subsydiowanie sprzętu. Wynik EBITDA się stabilizuje, oferta konwergentna działa, wpływ regulacji roamingowych nie powinien być duży, a spółka ma jeszcze duże pole do cięcia kosztów poprzez redukcję zatrudnienia. Transformacja Orange jest powolna, ale w dłuższym terminie perspektywy spółki oceniam pozytywnie — mówi Paweł Szpigiel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Play się potknął, Orange podskoczył