Pluton: reaktywacja (WIDEO)

opublikowano: 24-09-2017, 22:00

Pomysł na biznes: Po 60 latach na rynek wraca najstarsza polska kawa, produkowana w pierwszej w naszym kraju profesjonalnej palarni w Warszawie. Przed wojną podawano ją m.in. u Bliklego i w Cafe Bristol

Historia tego biznesu zaczyna się standardowo. Dwoje ludzi z korporacji, którzy pracują w branży FMCG, wpada na ciekawy pomysł. Ale koncept się broni, bo stoi za nim historia — i to nie byle jaka, bo ponad 130-letnia. Ale zacznijmy od początku: Pluton to polska firma założona przez Tadeusza Tarasiewicza w Warszawie. Powstała w 1882 r., wcześniej, niż amerykański Starbucks czy włoska Lavazza. W tym samym roku Jan Matejko przekazał powstającemu muzeum na Wawelu swój nowy obraz — „Hołd pruski”. Kto wie, może — gdyby nie II wojna światowa — byłaby dziś tak samo popularna. Klientami firmy były tak legendarne miejsca, jak cukiernie A. Bliklego, Cafe Bristol czy Hotel Europejski. To najstarsza polska kawa, produkowana w pierwszej w naszym kraju profesjonalnej palarni w Warszawie. Dawny blask firmy ma być wskrzeszony w nowej rzeczywistości.

Kawa na ławę

Z Michałem Kmiecikiem, prezesem zarządu spółki Pluton Kawa oraz z Anną Sobocką, członkiem zarządu tej firmy, spotykam się w kawiarni w Muzeum Powstania Warszawskiego. Kontekst historyczny towarzyszy więc nam od samego początku. Jest też bardzo istotny dla samych pomysłodawców, zresztą tak narodził się ten biznes. Prywatną pasją Michała są stare książki. To właśnie w jednej z nich przeczytał pierwszy raz o Plutonie. Był zaskoczony, bo nigdy nie słyszał o tej firmie i jej ciekawej, ale zupełnie zapomnianej historii. Zaczął szukać informacji na ten temat. Okazało się, że historia firmy jest doskonale udokumentowana. Udało mu się dotrzeć nie tylko do materiałów, ale też rodziny Tarasiewiczów. Michał Kmiecik i Anna Sobocka to koledzy po fachu. Pracowali w jednej firmie. Michał zaraził Annę swoim pomysłem i oboje postanowili spróbować. Wiedzieli, że na rynku nie ma polskiej kawy marki premium — i to ich przekonało. Wykupili prawa do marki od spółki, której udziałowcami były rodziny Tarasiewiczów i byłych pracowników Plutona. Teraz są większościowymi udziałowcami firmy, a członkowie wspomnianej rodziny zostali konsultantami historycznymi. Jak zapewniają pomysłodawcy, potomkowie poprzednich właścicieli są żywo zainteresowani nowym życiem marki.

— Kontaktują się regularnie. Mamy wspólny cel, znamy się od dwóch lat. Przekonali się, że mamy wspólny interes odbudowania wizerunku Plutona. Chcemy odtworzyć nie tylko markę, tylko też filozofię firmy — mówi Michał Kmiecik.

Nowa odsłona

Nawiązanie do tradycji widać na każdym etapie rozwoju firmy i dalszego planowania. — Bardzo zależało nam na tym, żeby zachować maksymalne podobieństwo do sposobu działania przedwojennego Plutona, dlatego wybraliśmy palarnię w Warszawie. Tak jak Pluton palił kawę w stolicy, tak i my będziemy robić to tutaj. Nasze mieszanki oparliśmy na kawie z Brazylii, dokładnie tak, jak Pluton przed wojną. Wiadomo, że profil smakowy ma odpowiadać potrzebom dzisiejszych konsumentów — mówi Michał Kmiecik.

Twórcy biznesu są już po testach mieszanek. Zakończyli testy smakowe prowadzone z firmą badawczą. Zapytani o wyniki, śmieją się, że wypadli lepiej, niż kultowa włoska marka.

— Robiliśmy blind testy. Mieliśmy wizję tych mieszanek od samego początku i przeprowadziliśmy dwa badania. Jeśli chodzi o smak i intencję zakupu, nasza kawa jest oceniana lepiej, niż produkty włoskiej marki postrzeganej jako lidera jakości. Koncepcja jest taka, że ma to być marka premium, nie chcemy kompromisów jakościowych — mówi Michał Kmiecik.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Niedawno wybrany został operator logistyczny i obecnie prowadzone są rozmowy z potencjalnymi klientami. Pierwszym potwierdzonym klientem jest sieć frisco.pl, czyli supermarket online oferujący zakupy z dostawą do domu. Pluton zaczyna od Warszawy, ale rozmawia też z sieciami ogólnopolskimi. Celem jest szeroka dystrybucja detaliczna.

— Planujemy też sprzedaż do kawiarni. One wymagają jednak całościowej obsługi, od dostarczenia kawy, przez szkolenia, po dostarczenie i serwis urządzeń, co jest kapitałochłonne. Mamy mieszankę przygotowaną specjalnie na potrzeby kawiarni — mówi Anna Sobocka.

— Rozmawiamy z przedwojennymi klientami, do których Pluton dostarczał kawę przed wojną — i chcemy te relacje odnowić. Przyjęcie przez nich marki jest dość dobre, zobaczymy, jak rozmowy się zakończą — mówi Michał Kmiecik.

W 2018 r. firma planuje osiągnąć wolumen 45 ton, a w ciągu najbliższych trzech lat — poziom 200 ton sprzedaży rocznie. Pierwsze produkty marki Pluton, czyli mieszanki Gold i Black, mają pojawić się w sprzedaży w połowie października.

Rozstania i powroty

Znikanie marek z rynku i ich późniejsze reaktywacje zdarzają się w wielu branżach. Przykładem jest kultowe piwo EB, które przez długi czas nie było obecne na rynku. Przerwa dotyczyła jednak tylko Polski, bo marka była wciąż dostępna na rynkach zagranicznych. Po kilkunastu latach nieobecności Grupa Żywiec zdecydowała się ponownie wprowadzić markę na polski rynek. Kolejnym przykładem jest Frugo — również popularna marka lat 90-tych, która zdecydowała się wrócić na rynek w 2011 r. (decyzja nowego właściciela). Nowe życie otrzymały także zegarki m.in. Błonie i ciągniki Ursusa. W przyszłym roku powrót zapowiada marka bielizny — Atlantic.

 

OKIEM EKSPERTA

Trudno wejść na ten rynek

MACIEJ SZATKOWSKI, starszy menedżer z zespołu doradczego dla sektora FMCG w KPMG w Polsce

Kawa jest produktem powszechnym, na świecie to najczęściej spożywany napój po wodzie, a jej konsumenci są relatywnie mocno przywiązani do marek, które kupują. To powoduje, że dosyć ciężko jest wprowadzać nowe marki kawy na dojrzałych rynkach, do których zalicza się Polska. Z jednej strony trzeba zainwestować w dystrybucję produktu — w Polsce kawę sprzedaje się w ponad 80 tys. punktów sprzedaży — a z drugiej zaangażować poważne fundusze w wypromowanie marki. Jeżeli producent nie dysponuje wystarczającymi funduszami, by od razu wejść na rynek — z szeroką dystrybucją i promocją — zawsze może spróbować wprowadzać na niego markę alternatywnymi kanałami. Przykładowo, jeżeli marka dostępna jest w formie kawy ziarnistej, warto pomyśleć o wejściu we współpracę z producentami ekspresów do kawy, tym bardziej, że segment ten w Polsce ciągle jeszcze rośnie, a zakup ekspresu często wiąże się ze zmianą sposobu parzenia kawy — i jednocześnie jest dobrą okazją do wypróbowania kawy innej marki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Drozd

Polecane