Sprawa nabrała rozgłosu z powodu listu przesłanego przez pracowników EBC do europosłów Fabio De Masiego i Dicka Erixona, o którym dowiedział się The Financial Times. Jego autorzy zwrócili uwagę, że Lagarde otrzymała wynagrodzenie jako członek rady dyrektorów BIS, nazywanego bankiem centralnym banków centralnych. Nic nie dostawał za to natomiast towarzyszący jej, delegowany pracownik EBC.
EBC tłumaczy wynagrodzenie Lagarde w BIS tym, że nie jest ona zwykłym pracownikiem banku centralnego strefy euro i jest objęta kodeksem postępowania dla kadry kierowniczej wysokiego szczebla. Ponadto uzasadnieniem wynagrodzenia w BIS ma być to, że Lagarde podejmuje w nim ważne decyzje zarządcze, które wiążą się z osobistym ryzykiem prawnym, natomiast pracownicy, którzy jej towarzyszą, nie ponoszą takiej samej odpowiedzialności. Bank centralny strefy euro sięgnął również po klasyczny argument, że wynagrodzenie z BIS dla Lagarde to tradycja, bo wcześniej pobierali je również jej poprzednicy: Mario Draghi i Jean-Claude Trichet.
Sprawa wynagrodzenia Lagarde pojawia się krótko po spekulacjach o jej wcześniejszym odejściu ze stanowiska. W ubiegłym tygodniu pisał o tym The Financial Times. Lagarde zaprzeczyła jednak, że zamierza odejść z EBC przed końcem kadencji w październiku 2027 roku.
