Wtorkowa sesja za oceanem zdominowana została przez stronę podażową. Przewagę sprzedających wymusiły spekulacje dotyczące problemów finansowych części funduszy hedgingowych. Piętno na notowaniach odcisnęła również ropa naftowa. Skala korekty była znacząca i sięgała ponad 1 proc.
Cena baryłki lekkiej ropy z opcją dostawy w czerwcu osiągnęła podczas sesji poziom 53,10 USD, ale na koniec spadła o niemal dolara. Przecena mogłaby ucieszyć, ale na optymizm nie pozwala wypowiedź katarskiego ministra ropy, który wyraził obawy o poziom dostaw przed następnym sezonem zimowym. Stwierdził, że już teraz kraje OPEC pracują „na maksymalnej wydajności”. A popyt stale rośnie. Na te doniesienia nałożyły się pogłoski o pogarszającej się sytuacji niektórych funduszy hedgingowych. Głównie tych, które zaangażowane były w papiery wartościowe koncernu General Motors. Ich kłopoty wynikły z faktu obniżenia rekomendacji dla walorów GM do poziomu śmieciowego przez agencję Standard & Poor’s. Nie dość, że z miejsca wywołało to przecenę papierów, to na dodatek przepisy wielu funduszy zabraniają posiadania tak ryzykownych udziałów.
W średniej Dow Jones udany dzień miały akcje Boeinga. Sięgająca ponad 2 proc. aprecjacja to zasługa informacji o sprzedaży 6 samolotów modelu 737 spółce General Electric Commercial Aviation Services. Równie wysoką zmianą wyceny — tyle, że w drugą stronę – mogły natomiast „pochwalić się” walory Alcoa, AIG, Home Depot czy JP Morgan. Rosła, choć w końcówce sesji poddała się presji podaży, wycena Motoroli. Zawdzięcza to podniesieniu oceny przez Lehman Brothers, który oczekuje ogłoszenia przez producenta komórek programu skupu akcji.