Pomysł biznesowy Krzysztofa Retmańczyka wziął się z osobistej pasji — żeglarstwa. Zwykły przewoźnik — teraz stał się właścicielem internetowego portalu turystycznego.
W 1985 roku Okręgowy Związek Żeglarski (OZŻ) w Opolu, którego Krzysztof Retmańczyk był członkiem, organizował wyjazdy żeglarzy do Grecji.
— W jednym z portów stał zacumowany związkowy jacht. Nazywał się Bies, a my — co tydzień — woziliśmy na niego nową załogę. Pierwszy raz jechaliśmy mercedesem blaszakiem. Podróżowaliśmy na leżąco, w niezbyt komfortowych warunkach — wspomina Krzysztof Retmańczyk.
Tak narodził się pomysł kupienia autobusu i przerobienia go na kemping, z myślą o dowożeniu żeglarzy na rejsy po Morzu Śródziemnym. Retmańczyk najpierw utworzył przy OZŻ agencję, która zajmowała się przewozami do Grecji.
— W 1986 roku od PKS-u kupiliśmy złomowany autobus. Po przeróbkach zmieściło się w nim 10 kuszetek i 10 miejsc siedzących. W porównaniu z poprzednimi — warunki były luksusowe — mówi Retmańczyk.
Żeglarzy woził rok. W tym czasie wykupił autobus od związku. Wkrótce zaczął się kolejny etap — prowadzący do założenia biura turystycznego.
Dla dzieci i narciarzy
Przełom lat 80. i 90. to (zwłaszcza na Opolszczyźnie) czas wzmożonych wyjazdów zarobkowych do Niemiec.
— Nawiązałem współpracę z opolskim biurem podróży Sindbad. Rejsy do Kolonii odbywały się zwykle w piątki. Tak nastał rok 1995. Po latach spędzonych za kółkiem i na wyjazdach w charakterze pilota — zapadła decyzja: zakładam biuro podróży — wspomina właściciel Retmana.
Pierwszym krokiem było pośrednictwo w sprzedaży biletów autokarowych na przewozy międzynarodowe. Ponadto biuro sprzedawało imprezy turystyczne coraz to nowych organizatorów.
— W drugim roku naszej działalności stworzyliśmy własny produkt turystyczny: kolonie w Polsce i na Słowacji. Klienci byli zadowoleni. Dlatego, idąc za ciosem, rozszerzyliśmy naszą ofertę o wczasy w Chorwacji, natomiast dla amatorów zimowego szaleństwa o możliwość wyjazdów do Austrii i na Słowację — opowiada Krzysztof Retmańczyk.
W kwietniu 1999 roku Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki przyznał Retmanowi koncesję organizatora turystyki (nr 0052). Pozwoliło to na rozwinięcie skrzydeł przy organizacji imprez.
— Branża intensywnie się rozrastała. Notowaliśmy rekordowe obroty. W 2000 roku mogliśmy sobie pozwolić na zakup nowoczesnego autokaru Scania Irizar — wspomina Retmańczyk. Biuro powiększało się, a liczba pracowników dochodziła do 30. Nic nie zapowiadało kryzysu.
Spadek obrotów o 40-50 procent i radykalne zmniejszenie zainteresowania wyjazdami za granicę to obraz na krajowym rynku usług turystycznych w 2002 roku.
— Przepisy o funduszu socjalnym zabroniły wykorzystywać dofinansowanie na wypoczynek zagraniczny. Wiele biur, które organizowały wczasy za granicą, tego nie wytrzymało i zniknęło z rynku — podkreśla Retmańczyk.
Receptą na przetrwanie była sprzedaż indywidualna. Biuro skoncentrowało się na byciu agentem turystycznych potentatów i własnym marketingu. Tendencja spadkowa po jakimś czasie się zatrzymała, a ostatnie dwa lata to względna stabilizacja rynku.
Chorwacja i Dolomity
Sztandarowym produktem turystycznym Retmana są letnie wyjazdy do Chorwacji i zimowe narciarskie wyjazdy we włoskie Dolomity.
— Jesteśmy ich organizatorem i stały się one naszą wizytówką — tłumaczy Retmańczyk.
Retman proponuje też turystom ofertę renomowanych zagranicznych i polskich touroperatorów.
— Staramy się wybierać najlepszych i promować ich produkt na rynku opolskim. Chcemy, by klient, który nas odwiedza, miał zapewnioną kompleksową obsługę. Jeśli wymyśli sobie indywidualny wyjazd na trekking do Nepalu czy na weekend z golfem na najsłynniejszych polach — musimy mu to maksymalnie ułatwić — zaznacza Retmańczyk.
Podróż przez internet
Oprócz własnej strony internetowej Retman od ubiegłego roku prowadzi turystyczny portal www.taniewakacje.pl.
— Nasz pomysł polega na tym, by klient mógł wybrać dowolną imprezę turystyczną, co więcej, zapłacił za nią kartą. Wszystko — bez odchodzenia od domowego komputera — opisuje Retmańczyk.
Zainteresowanie stroną rośnie, choć — zdaniem właściciela opolskiego biura — klienci w Polsce wciąż jeszcze nie mają zaufania do wirtualnej oferty.
— A wszystko jest naprawdę bezpieczne i stwarza możliwość dochodzenia roszczeń, tak samo jak w razie wycieczki lub wczasów kupionych w tradycyjny sposób. W czasach gdy wszystkim brakuje czasu, internetowe biura podróży to przyszłość — podsumowuje Retmańczyk.
